Nie miałam dziś zamiaru dawać wpisu. Gdy kilka dni temu zatelefonował Janusz Głowacki i powiedział, że Czeczot jest w stanie krytycznym… Jednak nie sądziłam, że to już, myślałam, że jeszcze trochę. Gdy widziałam go ostatni raz, wcale nie tak dawno temu, był młody i witalny. Zdumiała mnie wiadomość, że miał 79 lat. Czy zauważyliście, że jeśli poznajemy kogoś, kto ma 50 lat, to on ma ciągle tyle samo, nie starzeje się? Zwłaszcza ktoś taki jak Czeczot. Szybki, głośny, dowcipny jak mało kto!

REKLAMA
Spotkaliśmy się wiele lat temu chyba w programie „Kawa czy herbata”. Była ósma rano gdy skończyliśmy telewizyjne gadanie. Trzeba było wyjechać z domu około szóstej, żeby zdążyć na program „na żywo”. Chodzę spać późno, więc byłam totalnie zmącona. Wtedy Andrzej powiedział, że ma dla mnie lekarstwo, wyjął piersiówkę whisky i kazał pociągnąć łyka. I jeszcze raz. Nie znoszę whisky, a jednak pomogło. Wtedy postanowiliśmy, że musimy coś razem zrobić. Poprosiłam, żeby zilustrował drugie wydanie mojej książeczki „Jak zdobyć, utrzymać i porzucić mężczyznę”. Zrobił to koncertowo.
Mam jeden egzemplarz do pokazania.
logo
Okładka autorstwa Czeczota

Potem zaczęliśmy pracę nad książką „Wychowanie seksualne dla klasy niższej, średniej i wyższej”. Niestety nie mogę znaleźć ani jednego egzemplarza. Muszę poszukać. Zostało mi tylko wydanie kieszonkowe, na gazetowym papierze. Ja pisałam, on ilustrował. Siedzieliśmy zwykle w naszej kuchni, omawiając kolejne rozdziały, jedliśmy śniadanie i piliśmy od rana. On whisky, którą zawsze nosił przy sobie, ja głównie herbatę, ale też nalewkę, bo musiał mieć towarzystwo. Chwalił mnie za mocną głowę. Sam nie upijał się wcale. Rysunki, które przynosił powodowały palpitacje w wydawnictwie, bo były niesamowicie ostre. Nikt wtedy tak nie rysował. Ocierało się to o pornografię. Ja zresztą też nieźle sobie pozwalałam. Znalazłam teksty pornograficzne u wielkich pisarzy i poetów, zamieściłam fragmenty. Każdy pisarz ma swoim dorobku kawałki porno. Publikowane, albo nie. Tak jak każdy malarz i rysownik rysuje rzeczy obsceniczne. Czeczot robił to z taką kulturą, że w końcu nawet redaktorki z wydawnictwa nie miały nic przeciw opublikowaniu ich, bo to wszystko było celne i śmieszne do łez. Ta książeczka stała czasami w księgarni na półce z podręcznikami dla szkół. Mylnie rozumiano klasę wyższą, średnią i niższą. Chodziło mi o sposób rozumienia tekstu, wykształcenie, umiejętność czytania między wierszami, a nie o czwartą „a” czy siódmą „b”. Podczas promocji w księgarni Czeczot omal nie umarł ze śmiechu widząc naszą książkę wśród podręczników.
Zbliżają się Targi Książki, pamiętam nasze wspólne wystąpienie i rozmowę z dość wystraszoną ale i rozśmieszoną dziennikarką, bo Czeczot przechodził samego siebie. Wypalił nagle: „Byłem pedofilem!”. To panią redaktor przeraziło, myśmy nie wiedzieli, że nasza rozmowa leci na telebimie przed Pałacem Kultury. Ludzie przystawali i zrywali boki, a Andrzej Czeczot opowiadał, mniej więcej w tym stylu: „Tak, byłem pedofilem, pamiętam ją jak dziś, tę małą blondyneczkę, miała cztery latka, siedzieliśmy pod stołem i poprosiłem żeby mi pokazała… Ja miałem już sześć lat…”. Może ktoś odnajdzie to nagranie, wtedy jeszcze sieć nie była popularna, nie wrzucało się filmików, szkoda.
Zostały mi rysunki Andrzeja, jego odręczne kartki, i ta makatka wyhaftowana przez hafciarki. Czeczot projektował, rysował na płótnie, a te damy haftowały mając z tego uciechę. Podarował mi ją na urodziny i jest tutaj, wisi wyprana i uprasowana.
logo
Urodzinowa Makatka
logo