Fot. Materiały promocyjne serialu „Gra o tron” (HBO)

Kobiety w polityce? U nas? Tak, to stało się możliwe. Czy to wypadek przy pracy? Już wcześniej, gdy działała opozycja, a mężczyźni w stanie wojennym zostali zapuszkowani „pod celą”, to one wydawały tygodnik Mazowsze, zajmowały się organizacją wszystkiego, przygotowywały paczki, roznosiły trefne materiały. Potem zostały dyskretnie wycofane. Pogardliwie nazwane ciotkami rewolucji. A wujków rewolucji nie ma? Nikt nie odważyłby się nazwać Władka Frasyniuka wujkiem rewolucji, podziwiany za odwagę, jest postacią kultową. Pamiętam go z czasów walki o złagodzenie ustawy antyaborcyjnej, którą to akcję organizowała Barbara Labuda.

REKLAMA
Mam do niego pretensję za ostatnią wypowiedź na temat starcia w kampanii wyborczej dwóch kobiet. Ewy Kopacz i Beaty Szydło. Będą walczyły o tron, o rządy krajem. „Gra o tron” zdetronizowała „House of cards”, w obu tych serialach mężczyźni i kobiety walczą o władzę. Frankowi w „domku z kart” pomaga żona Claire. Żony, kochanki, podwładne są bardzo ważne i liczą się w grze. O tron.
Władysław Frasyniuk zabrał głos w tej sprawie. Niestety. „Po męsku” i z góry zapodał, że BĘDZIE TO WALKA KOBIET W KISIELU! Ludzie pomyślcie tylko, żadna z tych startujących do tronu pań nie epatuje seksem, nie wykorzystuje wdzięków, nie umizga się, nie kręci tyłkiem i nie potrząsa biustem. A przecież walki w kisielu służą podniecaniu facetów, podnoszeniu ich, powiedzmy delikatnie, organu na wysokość zadania. Gadanie o gołych laskach zmagających się w kisielu w przypadku Ewy Kopacz, która w Smoleńsku zajmowała się ofiarami, gdy Antoni M. uciekł na samą wieść o tym co się stało, czy o Beacie Szydło, zdolnej polityczce, umiejącej wygrywać, jest nieprzyzwoitą i typowo seksistowską wypowiedzią. Wiem że za Beatą Szydło ciągnie się ambicja prezesa Kaczyńskiego, a także welon z mgły smoleńskiej, która pewnie zasłoni nam oczy, jeśli PiS wygra te wybory. Wiem, że prezydent elekt popiera te spiskowe teorie, a do tego pamiętam, że chciał karać lekarzy za In vitro, liczę trochę wpływ jego żony, niekoniecznie taki, jaki ma Claire Underwood na Franka.
Pewnie wyjdą znów spod ziemi zombie księdza Oko, może zaczną się egzorcyzmy posłów i senatorów, będą rozpoczynały obrady w parlamencie. Tak może być, tym niemniej Beata Szydło pokazała umiejętności, jakich mogą pozazdrościć jej polityczni mężczyźni. Kisiel jest w tym przypadku najbardziej nietrafioną metaforą.
Mam nadzieję, że nasza legenda, Władysław Frasyniuk przeprosi obie kandydatki, powoła się na zaćmienie umysłu spowodowane czymkolwiek, może nadmiernym spożyciem kisielu truskawkowego?