Trwa wojenka z naszym amerykańskim sojusznikiem o słowa, słowa, słowa… Gafa Obamy zabolała. Czytał co mu kancelaria napisała i wyszedł taki pasztet! Doszło do wymiany listów z prezydentem Komorowskim i teraz politycy we wszystkich mediach zastanawiają się czy forma: „wyrażam żal” to przeprosiny, czy nie. Zbliża się czas wyjazdów na polskie obozy harcerskie, które są polskie nawet jeśli skauci polscy rozbiją namioty w egzotycznym kraju opisywanym przez Słowackiego w „Ojcu zadżumionych”. Te polskie obozy, co każdy harcerz wiedzieć powinien, różnią się od obozów niepolskich „na terenie polskim urządzonym przez nazistów”. W liście Obamy do prezydenta Komorowskiego zauważyłam niezwykłą dbałość, wręcz poprawność polityczną by nie urazić Niemców. Pisze się mianowicie o obozach „nazistowskich”, a nie „niemieckich”. Jego biuro widać na zimne dmucha.
Bo punkt widzenia zależy nie tylko od punktu siedzenia, ale od zwycięzcy. Zwycięzcy dyktują historię. Niestety. Choć Niemcy przegrały wojnę są zwycięzcami, a my mimo osiągnięć, wciąż stawiamy się na pozycji przegranych. Politycy u nas nie potrafią nic innego prócz pyskowania. Istnieję o tyle, o ile się nie zgadzam. Taki okres w życiu dziecka nazywa się okresem negatywizmu dziecięcego. Kochasz mamusię? Nie. Lubisz marchewkę? Tak, i pluje taki berbeć marchewką w twarz rodzicielki. To trwa u malców ze dwa trzy lata. Nasi niewyrośnięci politycy nie mogą wyjść z tego wieku.
