
W POLITYCE wstrząsający tekst „Za spuszczonymi żaluzjami”. Kolejna kobieta bita, gwałcona, torturowana wreszcie jest spokojna. Wiecie dlaczego? Bo jest martwa. Jacek L., jej mąż, ksywa „Rusek”, 190 cm wzrostu, sto kilo wagi znęcał się nad Elżbietą (drobna blondynka, 150 cm wzrostu) całymi latami. I nad ich dzieckiem. Reagowały i pomagały - gdy mogły - jej przyjaciółki, była policjantka, sąsiadki, współpracowniczki. Bały się kata, bo bił każdego, gdy uznał że wszedł mu w drogę. Niesamowite jest to, że nie ma w tej historii mężczyzn! Sąsiadów, znajomych. Żadnego faceta, jakby żyła w mieście kobiet, w którym jest jeden jedyny mężczyzna (?) - oprawca.
