Już w gruzach leżą Maurów posady, naród ich dźwiga żelaza, pisał proroczo wieszcz Adam M. Naród nasz rzeczywiście „dźwiga żelaza”, każdy rozumie pod tym co uważa, jedni myślą o zakupionych nielegalnie giwerach, inni o mozołach swojej roboty, rolnicy o grabiach, pługach oraz traktorach.
REKLAMA
Czy jednak posady koalicjantów legną w gruzach, czy wicepremier, który nie wierzy w państwo, polegnie czy nie? Zastanawiają się wszyscy, co Pawlak miał na myśli mówiąc, że wierzy w to co odłoży i liczy na dzieci, a nie na państwowe emerytury. On sam mamuśkę zabezpieczył, pamiętam jakąś aferę, gdy zatrudnił rodzicielkę i posądzony o nepotyzm odpowiadał rozbrajająco, że przecież matka gdzieś musi pracować. Chyba będzie dostawała wysoką emeryturę, byle jakiej posady by przecież nie oferował. Po jego szczerym wystąpieniu na temat niewydolności państwa, którym zresztą współrządzi, zaczęły się zaraz pokrętne, zaciemniające obraz wyjaśnienia, że chodzi o więź pokoleniową i tym podobne dyrdymały. Bo jaka to więź, pytam, która zobowiązuje dzieciaki do harowania na papu dla rodziców? Profesor Nałęcz z dobrotliwą złośliwością tłumaczył to chłopskim pochodzeniem Pawlaków, tym że chłop wierzy tylko w to co sam zasieje i zbierze. Nie cała to prawda, bo co roku jak nie klęska urodzaju, to susza, albo powódź i chłop liczy na odszkodowanie.
Wypowiedź wicepremiera Pawlaka pasowała mi raczej do posła Kłopotka. Bo to on zwykle jest złoto połyskującym w programach telewizyjnych, kurkiem na dachu. To on ustawia się odpowiednio do sondażowych wiatrów. Sprawa tym razem musi być poważniejsza, jeśli sam szczyt, sama głowa wiecznej partii przemówiła otwartym tekstem.
Premier Donald Tusk zamienił się w Sir Winstona Churchilla przedłużając narodowi okres pracy do 67 roku życia. Obiecuje długoterminowo: krew, pot i łzy, ulubione motywy pieśniarzy, zupełnie jakby należał do kapeli rockowej. Niestety, Churchill nie wyszedł na tej prawdzie najlepiej, Anglicy go nie wybrali. Nikt nie lubi całej, trudnej prawdy!
Na postulaty premiera PSL zaczął śpiewać chłopską przyśpiewkę. Raz jest to dumka, innym razem ludowcy odtańcowują oberka z przytupem. Ustawiają się na ewentualny powrót PiSu, tak na wszelki wypadek. Już prezes Jarosław zaczął delikatnie, przez kwiatek wychwalać wicepremiera za to co powiedział, bo przecież to uderza w Tuska, a co w niego wali, to jest korzystne dla PiSu. Tak mu się wydaje. Polska nasza, ojczyzna nasza w tym błotku gdzieś się zanurza, nie liczy się, liczy się władza, a właściwie jej utrzymanie. Sondaże, o których politycy mówią dobrze, gdy one mówią dobrze o nich, przeraziły PSL, że może być kiepsko. W dali majaczy barwny Palikot, to znaczy istnieje na drugim planie, a nie majaczy z gorączki, z choroby władzy. Gdyby Tusk skojarzył się z Palikotem, ludowcy zostaliby w sytuacji faceta sikającego za ciężarówką, która nagle odjechała i obnażyła to, co miało pozostać tajemnicą, czyli tego malutkiego…, to nie to co myślicie! Mówimy w przenośni, chodzi oczywiście o mikro poparcie, z którym samemu nic się nie zrobi, trzeba mieć dużego kolegę. Dylemat polega na tym, że PiS może być za cienkim Bolkiem! Co robić, co robić, żeby utrzymać się na powierzchni? Chłopski rozum trzeba uruchomić!
Na postulaty premiera PSL zaczął śpiewać chłopską przyśpiewkę. Raz jest to dumka, innym razem ludowcy odtańcowują oberka z przytupem. Ustawiają się na ewentualny powrót PiSu, tak na wszelki wypadek. Już prezes Jarosław zaczął delikatnie, przez kwiatek wychwalać wicepremiera za to co powiedział, bo przecież to uderza w Tuska, a co w niego wali, to jest korzystne dla PiSu. Tak mu się wydaje. Polska nasza, ojczyzna nasza w tym błotku gdzieś się zanurza, nie liczy się, liczy się władza, a właściwie jej utrzymanie. Sondaże, o których politycy mówią dobrze, gdy one mówią dobrze o nich, przeraziły PSL, że może być kiepsko. W dali majaczy barwny Palikot, to znaczy istnieje na drugim planie, a nie majaczy z gorączki, z choroby władzy. Gdyby Tusk skojarzył się z Palikotem, ludowcy zostaliby w sytuacji faceta sikającego za ciężarówką, która nagle odjechała i obnażyła to, co miało pozostać tajemnicą, czyli tego malutkiego…, to nie to co myślicie! Mówimy w przenośni, chodzi oczywiście o mikro poparcie, z którym samemu nic się nie zrobi, trzeba mieć dużego kolegę. Dylemat polega na tym, że PiS może być za cienkim Bolkiem! Co robić, co robić, żeby utrzymać się na powierzchni? Chłopski rozum trzeba uruchomić!
