Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Telefonuje do mnie Teresa Torańska i pyta czy widziałam wczorajszą konferencję prasową PSL. Czy już wróciłam po wyjeździe do oglądania TV i do polityki. No więc wróciłam, acz niechętnie, ale to jednak nałóg, a wyjazd był częściowo udanym odwykiem. Widziałam. Dwóch wielkich postawnych rolników z PSL, chyba Pawlak i Kalinowski, w ciemnych gangach, chyba nawet żałobnie czarnych, a między nimi mały Marek Sawicki, który podjął właśnie „męską decyzję” o swej dymisji. Pewnie łatwiej podjąć „męską decyzję” o cudzej dymisji niż o własnej. Dlaczego jednak podjął męską, zastanawiamy się z Teresą.

REKLAMA
Dlaczego taka konieczna decyzja nazywana jest męską? Czyżby kobieta w takiej sytuacji nie podjęła decyzji o dymisji? Czym różni się męska decyzja od kobiecej? Wydaje się tym facetom, że może by łkała jak nieszczęsna posłanka Sawicka, zakochana „na zabój” w agencie Tomku?
Mówię Teresie, że z przeprowadzonych badań wynika, że kobiety są mniej „umoczone”, nie są tak skorumpowane, rzadziej wdają się w tego rodzaju układy. Oczywiście zdarzają się i takie, ale to promil! Może po prostu nie dopuszcza się ich do sekretów, może się jeszcze nauczą. Kiedyś podczas konferencji w Fundacji Roberta Schumana mówiłam o tych badaniach. Pisałam chyba o tym na blogu, bo te informacje mną wstrząsnęły. Okazało się bowiem, że te banki, na których czele stały kobiety, nie przechodziły kryzysu w takim stopniu, firmy z kobietami szefami nie prowadziły kreatywnej księgowości. Uważa się, że gdyby było wtedy więcej kobiet na ważnych stanowiskach, kryzys nie miałby aż takich rozmiarów.
U nas po tych kolejnych „taśmach prawdy” niektórzy doznali olśnienia. Tak jakby nie było wiadomo od dawna, że takie rzeczy się dzieją. Archanioł Serafin niewinny jak amorek, odkłada piloty, potem widzimy kamerę, słyszymy i oglądamy obrazek wręczania butelki. Przyniosłem większą, żeby się za szybko nie skończyła! Ludzie, trzymajcie mnie. Przecież to butelka NIEDOPIJKA, jak z bajki z dzieciństwa, stoliczku nakryj się, i stoliczek się nakrywa, na nim kiełbasy, karkówki, salceson… I stoi kubek, z napojem, który nigdy się nie kończy, pijesz z niego pijesz, a ciągle jest. Polityka jest dla niektórych taką właśnie butelką NIEDOPIJKĄ. Musze pisać z caps lockiem bo ten system poprawia na niedopitkę. Cokolwiek to znaczy, wiadomo o co chodzi!
Cieszy się wicepremier Pawlak, że Sawicki podjął męską decyzję. Gdy widziałam spoty reklamowe w czasie Euro, z ministrem Sawickim na tle pól, reklamującym polskie warzywa i owoce, a przy okazji siebie, wiedziałam ze to musi się dla niego źle skończyć. Pawlaki nie tolerują Karguli, gdy ci za bardzo wystają zza płota. Będą wybory, a tu ktoś z boku chce wejść do gry? Jakże to tak? Zagrozić dożywotniej funkcji wicepremiera Pawlaka? Nie tak dawno odbywały się wybory w SLD, był jeden kandydat, Leszek Miller. Historia się powtarza, już tylko jako farsa. Powtórzyła się historia nieboszczki PZPR, której nic nie mogło zagrozić. W demokracji wybory z jednym kandydatem są cokolwiek groteskowe. No dobra, będzie miało PSL murowanego kandydata. Totalnie zamurowanego. Kiedyś Pawlak powiedział, że sondaże sondażami, a PSL i tak zawsze wejdzie. I to jest prawda. A wiecie dlaczego? Bo jest fantastycznie umocowana w terenie. Ma najwięcej fuch. Już wszyscy zapomnieli co oznacza nepotyzm? Pamiętacie kochani, jak pan Pawlak pytany dlaczego zatrudnia własną matkę w jakiejś rządowej, państwowej instytucji, mówił, że „przecież mama chyba musi gdzieś pracować”, zupełnie jakby rząd był wielką rodzinną firmą, w której pracują wszyscy krewni i znajomi królika. Do wzięcia są spółki, rady nadzorcze i agencje. Czasami mamy wrażenie, że to są agencje towarzyskie, czyż nie? Prowadzi tatuś z wujkiem, pracuje mamusia, kuzynki, siostry, bracia, pociotki, nawet babcia znajdzie robotę, może podliczać kasę, jeśli biegła w liczeniu. I tak wszystko zostaje w rodzinie.