
Tomasz Lis w Newsweeku napisał wstępniak pt. ŻĄDAM KONGRESU MĘŻCZYZN. Ciekawe, czy gdyby do takiego kongresu doszło, byłby na nim premier Tusk?
REKLAMA
I z czym by przyszedł, bo na nasz przyniósł „spóźnioną ale szczerą” jak pobożne życzenia obietnicę, że ustawa anty-przemocowa zostanie wreszcie przyjęta. Przewrotny tytuł wstępniaka z kategorycznym żądaniem ma przyciągnąć uwagę do tekstu, i to się udało. Kobiety nie żądały Kongresu Kobiet. Nikt im go nie urządził, nie zwiózł autokarami jak protestujących działaczy, specjalistów od korkowania Warszawy. Kobiety wymyśliły go same, zorganizowały i same sobie płacą za przyjazd. Oszczędnie gospodarują pieniędzmi sponsorów. Brak kasy pewnie nieco ograniczył ilość tych, które było stać na przyjazd, ale i tak przyjechało bardzo dużo kobiet ze wsi i małych miast! To dla mnie sukces tej inicjatywy. Kongresem interesowały się wszystkie telewizje, oprócz TV Trwam; dużo było rzetelnych materiałów, mniej niż poprzednio przymrużenia oka, bo o ważne rzeczy chodzi. A wasza „kontrowersyjna” autorka pokazała się nawet w Wiadomościach! Nie mam żadnych fotografii z Kongresu, dość lansu!
W tym roku było mniej polityków, bo wybory daleko. Jednak Marek Borowski był. Już widzę lokalnych działaczy, którzy przyjeżdżają na Kongres Mężczyzn za własne pieniądze, słuchają się wzajemnie, bez nienawiści do innych poglądów, nie przerywają sobie! Oni mają już swoje kongresy na Jasnej Górze, będą mieli najazd na Warszawę w obronie TV Trwam. Będą wuwuzele, tuby i inne atrakcje. Mają własne media, własne gazety, prezentujące jedynie słuszną linię. Różnica polega na tym, że wszelkie media publiczne i prywatne zapraszają tych co na nie plują, natomiast TV Trwam nikogo z przeciwnej strony nie zaprosi! Wywiady z Dudą były wszędzie. To jakiś masochizm.
Tomasz Lis myśli, jak sądzę, o innym Kongresie Mężczyzn, innych mężczyzn. Nie tych, co krzyczą i opluwają, nie tych, co chcą wyrwać dla siebie jak najwięcej, także nie tych, co straszą ludzi rabowaniem ich dorobku. Chodzi mu o to, by przywrócić zachwianą równowagę w porozumieniu. Kobiety wcale nie chcą, żeby mężczyźni byli słabi, zdołowani fizycznie, bo i zdrowie mają słabsze niż europejscy koledzy - czy psychicznie - bo wielu czuje się samotnych. Lis pisze, że raport wykazał, że „nie mają się komu zwierzyć z kłopotów”. Wiem coś o tym, bo napisałam książkę „Gdyby zamilkły kobiety”, słuchałam i mężczyzn i kobiet. Wielki problem z porozumieniem mają obie strony. Faceci nie chcą mówić, kobiety muszą z nich „wyciągać” zwierzenia na temat klęski w robocie, wrednego szefa. Bezrobocie też się dokłada. Może teraz kobiety mają mniej cierpliwości w słuchaniu partnerów? Dość często ogląda się filmy i seriale, w których występuje dobra kobieta z agencji towarzyskiej, która wysłucha i przytuli. Sądząc po wysypie takich przybytków oraz ilości klientów, mają większe wzięcie niż psychoanalitycy. Chyba też taniej wychodzi. Trochę żartuję, ale brak chętnego ucha, bywa prawdziwym dramatem. Pokutuje też ciągle zabójczy stereotyp macho.
Brałam udział w panelu na temat stereotypów, to niesamowite mówić do pełnej Sali Kongresowej! To naprawdę budujące, jak kobiety potrafią słuchać, i jak mówić. Nie byłam na zakończeniu, na którym był premierem Tusk. Na to spotkanie nakładał się ślub przyjaciółki. Kościelny, trwał bardzo długo, bo jestem odzwyczajona od mszy, ale było ciekawie. W kazaniu nie usłyszałam tego co kiedyś, gdy jako przykład miłości i wierności proboszcz zapodał nowożeńcom historię kobiety, która wylądowała w szpitalu połamana po pobiciu, a jednak wróciła do męża! Bo rodzina jest najważniejsza. Piórkujcie się z takim podejściem! Teraz tak się już nie mówi, przynajmniej nie w kościele Wizytek. A więc czas na zmianę także w polityce. Sądzę że pewna część PiS i pewna PO chętnie by przyjęła kary cielesne dla kobiet. Może nie łamanie kości, ale jakieś rózgi, dlaczego nie? Inaczej nie da się wyjaśnić oporów przeciw ustawie. Wiedziałam, że ustawa anty przemocowa zostanie zaakceptowana przez rząd, to ukłon w stronę kobiecego elektoratu. Wbrew Gowinowi, który boi się chyba jakichś uśpionych skłonności, bo wszystko kojarzy mu się z gejem, jak bohaterom Gombrowicza z parobkiem. Przecież żaden normalny facet, czyli mężczyzna, nie może protestować przeciw ukróceniu działań damskich bokserów. Chyba, że jest tego zwolennikiem.
Tekst Lisa zawiera istotne informacje z ostatnich badań. Chodzi o zaobserwowane w ostatnich latach osłabienie pozycji mężczyzn w szeroko pojętym życiu społecznym. W politycznym mają znaczącą przewagę, i być może to jest przyczyna „obsunięcia się” facetów. Gdy patrzą na naszych wiecznie skłóconych polityków, na ich nieuctwo i niekompetencje, machają ręką, nie chcą w tym brać udziału. Rozumiem to, bo kobiety czują to samo, chociaż pragną równości, parytetów itd. Wydawało się, że w naszym kraju są tego głębokie przyczyny. Mężczyźni walczyli o wolność w czasach Solidarności i jak twierdzą psychologowie „wypalili się”. Nie sądzę, żeby to była przyczyna oraz powód ogłoszenia męskiej upadłości. Kobietom było równie ciężko, a zyskały mniej.
Ostatnie badania europejskie i amerykańskie, bo do tej grupy należymy, pokazały, że to problem ogólny i głębszy niż się wydaje. Zaczyna się bardzo wcześnie, dziewczynki są ambitniejsze, chcą się uczyć i być KIMŚ. Co ważne, wcielają to w czyn. Wykształconych kobiet jest więcej niż mężczyzn. Więcej czytają. Na Kongresie był kącik czytelniczy, który nie był żadnym kącikiem tylko salą wypełnioną czytelniczkami. Kupowały książki, słuchały wywiadów z pisarkami. Byłam tam, podpisywałam prawie godzinę.
Czytelnictwo u nas siadło, przeciętny obywatel czyta pół książki rocznie. Z czego zresztą większość czytają kobiety! W Niemczech 10, w Wielkiej Brytanii 12 pozycji. Wiele się mówi, że mamy EUROPĘ DWÓCH PRĘDKOŚCI. Protestujemy, nie chcemy tego. A ja widzę ścisły związek między ilością przeczytanych książek a przynależnością do lepszej części. Jeśli nie zaczniemy więcej czytać spadniemy do TRZECIEJ PRĘDKOŚCI. Może warto, żeby na początek, mężczyźni wrócili do książek, poszukali w nich pociechy?
