Koalicja podobno trzeszczy jak drewniany płot, otaczający chłopską, polską chałupę, gdy wicher historii zawieje. Mówią, że PSL na bank nie przyjmie reformy emerytalnej. Graś co prawda ogłosił, że nic się nie rozchwierutało, to tylko plotki. Może sprytny PSL rozpuszcza takie pogłoski, żeby nastraszyć zniżkujące w sondażach PO, przed ewentualnym sojuszem z Palikotem?

REKLAMA
Chłopi bywają bardzo przebiegli, a nawet niebezpieczni, jak Jakub Szela, czy Kargul z Pawlakiem, jasne, że nie z wicepremierem, tylko tamtym filmowym. Tak czy owak strach się bać, zwłaszcza po dzisiejszej zapowiedzi posła Kłopotka, że on nigdy przenigdy nie poprze projektu legalizacji związków partnerskich. Wpisał się tym samym w nurt wojen chłopskich. Poseł może być za, może być przeciw, może nawet się wstrzymać, jeśli za bardzo mu się nie chce.
Jednak forma w jakiej się wypowiadał jest nie do przyjęcia dla widza i słuchacza. Otóż poseł wystąpił jako ostoja chrześcijaństwa, którego jesteśmy przedmurzem. Niekiedy nawet przedmóżdżem, bo myśli niektórych posłów rodzą się przed mózgiem, nie podlegają selekcji, a ino są w naturalny sposób artykułowane.
Poseł Kłopotek, przez wszystkich lubiany, jako postać barwna, mówiąca szczerze co ślina na język przyniesie, jest jednym z najczęściej zapraszanych do telewizji. Właśnie z tego względu, że zawsze zapędzi kogoś, albo się, w kozi róg, a nawet jeszcze dalej. Pomijam już to, że związki partnerskie kojarzą mu się wyłącznie z gejami, zupełnie jak badanemu żołnierzowi wszystko kojarzyło się z jednym, co ja wiem, a wy rozumiecie. Poseł Kłopotek stojąc twarzą w twarz z redaktorem z TVN 24, oraz widzem wirtualnym, czyli potencjalnym elektoratem, ogłosił ni mniej ni więcej, że on nigdy przenigdy „czegoś takiego” nie poprze.
Nie interesuje mnie związek posła z żoną, pewnie jest jak Bóg przykazał. Ani jego związki z jakimś wybitnym mężem stanu, choć i takie związki poseł mieć musi. Należy na posła Kłopotka szczególnie uważać, gdyż zapowiedział, że WYSADZI W POWIETRZE PROJEKT TEJ USTAWY. Ludzie, w sejmie, pod krzyżem?! Uważa, że znajdzie w PO chętnych do współwysadzania, z nazwiska wymienił jedynie ministra Gowina, któremu z racji pełnionej funkcji, towarzystwo partyzanta z lontem, chyba niezbyt powinno odpowiadać. Pal sześć - pozwólcie, że zostanę przy języku wybuchowym - przekonania posła, którego niewyparzony język czasami lubię, ale jego argumentacja, to już niestety, CEL: PAL!
A więc argumentował swoją niechęć do legalizacji związków partnerskich mówiąc tak: JAK DA SIĘ IM PALEC, CHCĄ WZIĄĆ CAŁĄ RĘKĘ! Tak z wysoka, on poseł traktuje nas jak wielki wychowawca z poprawczaka traktuje swoich podopiecznych. Rozeźliło mnie to! Może nam coś dać, a może nie dać?! A my możemy mu nie dać mandatu, chociaż nie byłoby bez posła tak wesoło.
Mamy więc znów klasyczny podział na MY i ONI. Władza i podwładni! To materiał dla Teresy Torańskiej autorki książki ONI. A ja na dictum posła Kłopotka robię gest Kozakiewicza, bo wiem, że może mi za przeproszeniem naskoczyć na kant, chociaż nie, przepraszam, akurat nie mam tego do naskoczenia.