Pojawiły się sondaże, w których Platforma wypłynęła na powierzchnię z 42%, PiS jednak wcale nie został zatopiony z 30%. Ma po prostu mniej o 12%. Tak więc to, co mówi premier, że ten sondaż: „To wyraźny znak, że Polacy nie zaakceptują ani skrajnego cynizmu, ani szaleństwa”, to niestety jest pocieszanie się.

REKLAMA
Dobry wynik sondażu jest dla Platformy kołysanką do snu, albo środkiem uspokajającym. Dla PiS, to kop sterydowy, albo jakiś dopalacz. Te 30 procent, to ogromna ilość ludzi, to także Polacy. Część z nich popiera PiS choć niekoniecznie uważa zamach za fakt. Część zaś, pewnie mniejsza, uznaje wszystko co mówi prezes za prawdę objawioną. Chyba lepiej w takim kraju jak nasz nie wypowiadać się jednoznacznie. Popełniono mnóstwo błędów. Dla mnie największym był błąd niedoinformowania. Na każde wystąpienie prezesa, powinno się mieć kontr wystąpienie i argumenty zbijające teorie spiskowe, mówiące o tym, że Rosjanie nas olewają.
Przekazujące informacje nawet o tym jak wyglądały ciała, o tej nieszczęsnej skrzyni, w której znajdowało się 250 kg kawałków! Mówić wszystko, nie bać się okrutnej i drastycznej prawdy. Wówczas ludzie mieliby pojęcie o tym, co przechodzi ludzkie pojęcie. Jarosław Kaczyński zdaje się wiedzieć lepiej czym są media. Jest taka dobra, jakże prawdziwa myśl pewnego filozofa, że PRZEKAŹNIK JEST PRZEKAZEM. Co znaczy, że jeśli tłucze się ciągle pewne tematy, jeśli wbija się je ludziom młotem medialnym do głów, to zaczynają funkcjonować jako fakty. Dowód: mgła, wybuchy, trotyl. Goebbels też o tym wiedział.
Joachim Brudziński twierdzi, że nie ma powodu obawiać się faszyzmu, bo nie ma na nic miejsca na prawo od PiS-u. Słusznie mówi, bowiem partia prezesa stoi przy betonowej ścianie. A poza tym przejęła już dawno pewne siły, skumała się z nimi i zaprosiła do rządu!
Media przed niedzielą robiły wrażenie stada ptaszysk, rozdziobują rozmówców jak kruki i wrony z Żeromskiego. A może starcia przypominały raczej walki psów? Tyle, że nie było czego obstawiać, bo wiadomo co kto powie. Do rękoczynów na razie w naszych mediach nie dochodzi, mimo starań i dobierania gości w taki sposób, żeby rzucali się sobie do gardeł. Na razie ciągle podrzynają się metaforycznie. Choć nie zdziwiłabym się, gdyby w programie Lisa Kazimiera Szczuka spoliczkowała rycerza Zawiszę. Robił paskudne wycieczki w kierunku jej ojca. To teraz modne. Wcześniej dostało się ojcu Lufta, starszemu panu, od ojca wszystkich prawdziwych Polaków, Rydzyka. Działanie tego rodzaju ma charakter biblijny, napisano przecież: „Ojcowie jedli kwaśną jagodę, a zęby synów ścierpły”. Widać dotyczy to także córek, których Pismo w tej sprawie nie uwzględniało.
Policja była przygotowana, broń gładkolufowa, chyba tak to się nazywa, była w pogotowiu. Poszkodowany tym razem został reporter Wiadomości Kamil Dzióbka. W sumie mimo kilku rozrób panował ład, nie ma porównania z zamieszkami w Londynie, gdzie dewastowano auta, okradano sklepy, podpalano co się dało. Odnosiłam wrażenie, że wszyscy czekają na grubszy skandal, może ktoś zostanie tak pobity, że zejdzie z tego świata? Gdy patrzyło się na rodzaj skonfiskowanej niektórym patriotom broni, można było snuć takie przypuszczenia. Skrajna prawica uważa, że musi odzyskać Polskę. Rydzyk, że katolicy są dyskryminowani na każdym kroku. PiS chce żyć z nimi wszystkim dobrze, pożąda władzy za wszelką cenę. Pytanie ile ta „Wszelka cena” kosztuje, do czego są w stanie się posunąć te siły? Cała nadzieja w tym, że żrą się między sobą. Tylko co my, którzy nie chcemy opowiadać się po żadnej stronie, mamy z tym wspólnego? Gdzie są ci, którzy reprezentują umiarkowaną większość normalnych obywateli? Może szli w marszu prezydenckim? Błędem PO był rodzaj zbytniej pewności siebie, związany z tym, że dopóki PiS smaga społeczeństwo Smoleńskiem, dopóty Platforma jest bezpieczna i nikt jej nie zagraża. Taka pewność usypia. Pewnie stąd te braki w informacji, chowanie głowy w piasek. Metoda strusia nie jest najlepsza, bo zawsze mówię, że wtedy wystawia się tyłek na kopnięcie. I tak się właśnie dzieje. Sondaże co prawda są lepsze, jednak jeśli prezes wyjdzie z fazy trotylowej i wejdzie w fazę gospodarczą, uspokoi się, może znów zarobić procenty. Chcemy normalności a nie miotania się, trzeba pamiętać, że demokracja nie jest dana raz na zawsze, trzeba na nią chuchać i dmuchać, ochraniać przed oszołomstwem.
logo
Na Cytadeli, przed kibitką Krystyna Kofta
Myśmy poszli na Warszawską Cytadelę, któż tam nie siedział! Przeszliśmy drogą, którą prowadzono skazańców na śmierć. Chyba nikt normalny nie chciałby powrotu do tamtych czasów. Sfotografowaliśmy się na tle kibitki. Po powrocie do domu wznieśliśmy toast za NASZĄ NIEPODLEGŁĄ!