Członkini Komitetu Praw Dziecka przy ONZ twierdzi, że OKNA ŻYCIA nie służą dobrze interesowi dziecka lub matki. ONZ nie jest już tą organizacją jaką było kiedyś, gdy naprawdę pomagało, to jest już z lekka skostniała umysłowo ciotka, która może i chce dobrze, ale nie bardzo kuma czego wnuki potrzebują. Czy to jednak powód, żeby ONZ wkraczało w takie rejony, o których nie ma się bladego pojęcia?

REKLAMA
Czy ta socjolożka z ONZ, Maria Herczog pomyślała o tym, gdzie znalazłyby miejsce te dzieci, które wyjęto z OKNA ŻYCIA? A jest ich czterdzieścioro! Chodzi jej o późniejszą tożsamość. O to, że gdy dorośnie, nie będzie biedactwo wiedziało, kto jest jego naturalną, biologiczną matką, która je podrzuciła. Może powinna zostawić wizytówkę? Bez ironii, ale powstaje pytanie czy późniejsza tożsamość ważniejsza jest niż teraźniejsze życie? Czy życie dzieciaka nie jest ważniejsze? Nie oszukujmy się, kochani czytelnicy, gdyby nie to okno to część z czterdzieściorga dzieci z OKNA mogłoby w ogóle nie mieć żadnej tożsamości, byłby mały trupek NN. Z wielkiej literatury znamy przypadki podrzutków pod drzwi pałacu, z Biblii też wiadomo o niemowlętach puszczonych w koszu na fale. Okno życia jest najlepszym sposobem ratowania dzieci. Pewnie, że w społeczeństwie idealnym można zostawić noworodka w szpitalu, podać personalia, wyjść i zapomnieć. Nie żyjemy jednak na wyspach szczęśliwych, choć jesteśmy jeszcze wciąż zieloną wyspą. Nie po to niektóre matki ukrywają ciążę przed otoczeniem, żeby się demaskować w klinice. Mamy w pamięci beczki z kapustą, śmietniki, zakatowane dzieci w różnych miejscach kraju, w rodzinach zastępczych, rodzinach „normalnych”, konkubinatach. OKNA ŻYCIA SĄ NIEZBĘDNE.
logo
FOT. MICHAL LEPECKI / AGENCJA GAZETA

Sprawa OKNA ŻYCIA zbiegła się z zatrzymaniem w areszcie i postawieniem zarzutów Katarzynie W. Matka małej Madzi z Sosnowca, stała się ikoną zbrodni. Zatrzymana po poszukiwaniu listem gończym, siedzi w areszcie. Sąd nie jest aż tak pewny dowodów jak prokuratura. Teściowa, jak to często bywa, mądra po szkodzie, twierdzi teraz, że różne rzeczy wskazywały na winę synowej, pewnie jak to matka, chce wybielić syna, który podobno wyjechał do Anglii. Nic nie wiedział? Morderczyni była sama, nikt jej nie pomagał? Gdyby Katarzyna W. wzięła dziecko i położyła w oknie życia, nie doszłoby do tego do czego doszło. Do nieszczęśliwego wypadku, jak twierdzi Katarzyna W. Do morderstwa jak uważa prokuratura.
Poza tym z badań wynika, że co piąte dziecko ma innego ojca niż mąż matki. Matka jest tylko jedna, jak głosi rzymska maksyma. Matka wie, że urodziła, ale nie zawsze jest pewna, kto jest ojcem. Czy w tej sprawie członkini Komitetu Praw Dziecka jest w stanie coś zrobić? No bo jak to? Dzieciak będzie znał matkę, będzie wiedział, że ona je urodziła, zyska tożsamość, owszem, ale nie dowie się nigdy kto jest ojcem. Czyli tożsamość znów niepełna! Dajmy spokój, ludzie! Na szczęście jesteśmy wolnym krajem i nikt z zewnątrz nie będzie nam dyktował, które okna mają być otwarte, a które trzeba zamknąć. Jak się zamyka okna, zwłaszcza OKNA ŻYCIA, to robi się zaduch.