Najpierw znałam go tylko z głosu i z opowieści Jonasza, mojego szwagra, który napisał tekst do jednej z najpiękniejszych piosenek o miłości „Jej portret”. Zaśpiewał ją sam, w kabarecie, jednak Jonasz wiedział, że najlepsze wykonanie należało do Bogusława Meca. Ten głos trafiał w sedno, poruszał takie struny, które bardzo trudno poruszyć, to już była pieśń, nie piosenka, gdy Bogusław Mec śpiewał: „Naprawdę jaka jesteś nie wie nikt, bo tego nie wiesz nawet sama ty…”.

REKLAMA
Słyszycie to? Ktokolwiek usłyszał wykonanie Meca, wiedział że nikt inny tego tak nie zaśpiewa. Spotykałam Bogusława Meca w różnych miejscach, na imprezach. Później choroba go wycofała. Zobaczyłam go i długo rozmawialiśmy w Krakowie, przy okazji programu Ewy Drzyzgi poświęconemu walce z chorobami nowotworowymi. Na widowni siedzieli chorzy, ozdrowieńcy, ci co uciekli spod kosy i ich rodziny. To było niezwykły, przejmujący program. Gdy opowiadaliśmy o chemioterapii, utracie włosów, mówiłam o tym, że mój mąż ostrzygł się razem ze mną „dla towarzystwa”, cała ta widownia płakała.
Bogusław - jakoś nigdy nie myślałam o nim Boguś - pewnie dlatego, że miał taki piękny, głęboki głos, był wychudzony, na głowie miał czarną siatkową czapeczkę, żeby zakryć głowę po chemioterapii. To co mówił było przejmujące, ale pełne siły, wiary, dawał innym pociechę. Wyglądał w swojej czapeczce szlachetnie, rockowo, wcale go to nie szpeciło. Myślałam, że sterczy mu zdrowia na długie lata. Był z nami też Kamil Durczok. Mówiliśmy o tym, jak nienawidzimy tytułów gazetowych „oni wygrali z chorobą”, że tego się boimy, że nie wolno tak pisać, bo nikt niczego nie wygrał, ale też nie można przegrać. To nie jest rosyjska ruletka, choć czasami na to wygląda. Przed chwilą usłyszałam, że umarł, odszedł, ale to nie znaczy, że przegrał. Żył kilkanaście lat po operacji i chemii. Lekarze uważają to za dobry wynik, choć mnie się wydaje, że żył zbyt krótko. Jednak jego nazwisko, jego głos, jego portret, tak silnie złączył się z różnymi pięknymi, poetyckimi piosenkami, które zostały, że z pewnością nie zniknie z naszego pejzażu muzycznego. I to jest wspaniałe, że możemy powiedzieć, żegnamy cię, ale zostaniesz z nami.