
Moi kochani Czytelnicy i Przyjaciele, spotkało mnie coś niesamowitego. Stało się tak za sprawą pewnego tytułu, który zaczął żyć własnym życiem. Nawet w "naTemat" mówię na ten temat. A było tak.
REKLAMA
Zostałam zaproszona do rozmowy przez Łukasza Jakóbiaka. Do jego kawalerki 20m2. Tak nazywa się jego internetowy program, w którym wzięło udział mnóstwo tak zwanych znanych osób. Załapałam się z jakiegoś bliżej nieznanego powodu. Jestem z wywiadu zadowolona. Łukasz jest fajnym chłopakiem, jedynym nominowanym do Wiktora czy Victora roku spoza telewizji. Nigdy się nie pokazywał, nie ma tam programu. Nominacje dostał jako odkrycie roku. I słusznie. Dobrze nam się gadało. Nic nie zapowiadało małego trzęsienia ziemi. W wywiadach staram się mówić prosto i ostro. Konwencja pozwala na to, by pewne rzeczy spłycić, uogólnić. Oczywiście trochę się wygłupiałam. Mówiliśmy też o rzeczach poważnych, śmierci, samobójstwie, chorobie, miłości i zdradzie. Jak myślicie, co się ukazało w zapowiedzi programu? Jasne!
Macie rację! KOFTA ZDRADZIŁA. Powiem więcej: zdradzałam. Cytat wyrwany lekko bezsensownie, trudno przeżyjemy i to. No i stąd Pudelek, przedruki, fotografie. Rozmowa zostanie pokazana dziś o 20.00. Nikt nie widział całości. Komentarze jednak już osądziły, mimo że nigdzie, w żadnym miejscu tej rozmowy nie mówię o tym, że zdradziłam męża! Już lecą dziewiętnastowieczne, zaprzeszłe rogacze, mimo że o mężu ani słowa nie było, mimo że rozmowy nikt nie oglądał. Oj ludzie, ludzie! Skąd tyle kompleksów i lęków. Moja zdrada nie musi być waszą zdradą. Moi czytelnicy znają mnie i wiedzą, że wyostrzam. Pewnie, że nie mówi się, że wszyscy zdradzają, bo to nieprawda. Jednak ja tak sądzę, nawet jeśli zdradzają tylko myślą, albo, uwaga: zdrada to czy nie, gdy siedzi ktoś w Internecie, ogląda porno i masturbuje się na potęgę, to co nie zdradził, czy zdradził. Przyznam, że nie wiem. A kobieta czyta te twarze Graya i sięga po wibrator. Zdradziła czy nie? We śnie też się zdarza. Zdrada to też kwestia temperamentu. Czy kobieta chłodna, nierozbudzona, nie czująca pożądań jest lepsza od napalonej, temperamentnej? Ani gorsza ani lepsza. Jest rogacz, ciekawe, że nie ma żeńskiego odpowiednika. Wiecie dlaczego? Bo kobietę można zdradzać, i jest super. A ona to od razu kurwa, czy jeszcze gorzej. Jakaś pani psycholog – one zawsze wszystko wiedzą nawet na niewidzianego – krytykuje mnie, że mówię o zdradzie nie zważając na cierpienia bliskich. A widziała pani tę rozmowę? Czy po obejrzeniu ktoś może cierpieć? Och biedactwo, nie wzięła pani pod uwagę roli mediów wybijających zdania do zwiastunów? Pani psycholożko droga, a może chodziło na przykład o zdradzanie przedmałżeńskie? Każdy wie, że to loteria. Zanim się poszuka właściwego kandydata, trzeba trochę wypróbować, ok?
Jednego nieudanego się wymienia na drugiego ciut lepszego, albo gorszego, aż się trafi odpowiedni. Ja trafiłam na takiego, właśnie obchodziliśmy rocznicę ślubu. Co roku odnawiamy nasz kontrakt! Nie zamierzam się tłumaczyć. Dalej mówię, że zdradzałam i byłam zdradzana. Umiejętność wyjścia z kryzysu stanowi o jakości związku. Te sprawy są dla ludzi ważne, a ja mogę o nich mówić nie krzywdząc nikogo, i wkurza mnie pouczanie z wysokości wiedzy. Sama wiem, co mi wolno. Proszę nie wyrokować, zanim zapozna się pani z wywiadem, w którym przy zdradzie ani razu nie padło słowo: MĄŻ. Mój mąż jest psychologiem społecznym i nigdy nie pozwoliłby sobie na takie wypowiedzi, jakie nam pani prezentuje. Należy pani do tych, którzy ogłaszają wyrok i stawiają szubienicę, zanim sąd orzeknie. Wporzo. Spoko. Mam oparcie w moim mężu, nie takie sztormy się przeżywało. A do wglądu nasza fotografia z 13 marca, z moich imienin oraz rocznicy ślubu oraz kwiaty. Życzę wszystkim szczęścia, małżeńskiego, pozamałżeńskiego, w trójkątach, czworokątach, czy co tam sobie wybierzecie, także w związkach na kartę rowerową, jak się kiedyś mówiło, albo w singlowaniu. Idzie wiosna, a z wiosną nowe szczęście!
