Siedzę sobie przy biurku, rozmemłana, w dresach, piję herbatę o mocy więziennego czaju i walę w klawiaturę. A powinnam wyjeżdżać z domu, elegancko ubrana, umalowana, glamour, jak mówiły stylistki z Twojego STYLU, strojąc mnie w cudze piórka, podczas 5 godzinnej sesji do wywiadu. No więc tak bym się nie wystroiła, bo nie mam takich ciuchów, ani biżuterii. Dlaczego nie jadę? Z winy poczty polskiej.

REKLAMA
Jakkolwiek bym się ubrała, w dłoni powinnam trzymać zaproszenie na ORŁY w dłoni. Już powinnam tam być, siedzieć na miejscu, bo impreza będzie transmitowana przez telewizję. 13 marca dostałam w tej sprawie mail: „Szanowni Państwo Członkowie Akademii Filmowej, Nowy termin ceremonii Orłów 2012 to 19 marca (poniedziałek) g.18.30, Teatr Narodowy w W-wie. Nowe zaproszenia na nowy termin zostały do Państwa wysłane pocztą dzisiaj, z pozdrowieniami I.W. Polskie Nagrody Filmowe ORŁY, dyrektor konkursu”.
Poczta Polska nie dostarczyła mi zaproszenia wysłanego priorytetem 13.03! Pierwszy termin, niestety został odwołany z powodu żałoby narodowej po katastrofie czołowo zderzonych pociągów. A my stale, oczywiście toutes proportions gardees, zderzamy się głowami z monopolem poczty. Lubię siedzieć w domu wieczorami, na imprezy chodzę dość rzadko, bo zaproszeń przychodzi wiele, a czas nie jest z gumy, nawet z tej do żucia. Teraz żuję, memłam swoją złość. Bo psim obowiązkiem poczty jest dostarczenie listu w terminie, a do mnie należy decyzja czy na coś pójdę czy nie. Na tę imprezę chodzę zawsze chęcią. Obstawiałam swoje typy, za role pierwszo i drugoplanowe, za muzykę, kostiumy, wreszcie za film. Oczywiście mogłabym pójść z mailem, pokazywać go ochroniarzom, ale nie mam na to ochoty. Tam zawsze są bramki, przyjeżdża premier, albo prezydent, albo jeden i drugi, bywają marszałkowie, może być także marszałkini. To mnie akurat nie kręci, bo polityków widuję w telewizorni i mam ich dość na co dzień. Spotykam się tam jednak z sympatycznymi ludźmi, z którymi lubię pogadać. Zresztą nie muszę wam tego tłumaczyć. Każdy chyba rozumie, że monopol jest wkurzający. Każdy. Nawet spirytusowy, a co dopiero pocztowy! Pisałam o tym już ze dwa lata temu w jakimś felietonie. I co? I nico. Jest trochę lepiej bo mniej przesyłek ginie. Głównie dlatego, że są przesyłane kurierem. Wiecie jakie to są ogromne wydatki, wysyłać zaproszenia kurierem? Pisma i Wydawnictwa tracą dziesiątki, a czasami setki tysięcy złotych, które mogłyby przeznaczyć na bardziej zbożne cele, choćby na premie dla pracowników. Jak to możliwe, że przez tyle lat kapitalizmu nie udało się tego załatwić?
Korzystamy z maili, esemesów. Jednak trudno esemesem legitymować się na bramce, gdzie sprawdza się czy nie wnosimy bomby. Dawno temu, także w Teatrze Narodowym, przejechali się po mnie specjalnym wykrywaczem, piszczał niesamowicie, nie wiedzieć dlaczego. Przy kolczykach, ale też w innych miejscach. Ochroniarz pytał co mam metalowego i gdzie, odpowiedziałam, że biorę żelazo. Roześmiał się i weszłam. Wtedy była inna sytuacja, wizytował nas Putin! Dwa rzędy zajmowali KGB -iści. Warto było to zobaczyć! Oprócz bomby cholesterolowej w postaci zjedzonej jajecznicy, na ogół nie wnoszę żadnych materiałów wybuchowych. A wybucham wewnętrznie gdy myślę o tym czym mnie ostatnio rozeźliła poczta polska, niepoprawna monopolistka – czyli jednostka fizyczna, lub przedsiębiorstwo mające monopol na coś. Wychodzi, że ma monopol na mnie! Wysłane 10 dni przed terminem, zaproszenie na promocję książki Marii Czubaszek dostałam dzień po, jak pigułkę wczesnoporonną. A na tej właśnie imprezie chciałam być! To chyba jasne. Prowadził Andrus, może był tam mój ulubieniec Andrzej Poniedzielski, który kiedyś prowadził moje spotkanie promocyjne, a jak o nim mówią, mógłby być twarzą listopada w kalendarzu. Nawet w tym znanym, z erotycznymi artystycznie rozebranymi dziewczętami, to chyba Pirelli? Dlaczego ktoś za mnie decyduje, że nie pójdę?! Jak jakiś pan Bożek, czy raczej złośliwy diabełek śmiejący się głupkowato: Na to nie pójdziesz! A kto mi zapłaci za krzywdy moralne, za to że Maria Czubaszek mogła sobie pomyśleć: A to suka! Nie przyszła! Suka w jej ustach brzmi jak pieszczota, bo ona kocha psy i psice i ma monopol na poczucie humoru, jedyny z jakim mogę się zgodzić. Jednak wiele osób uważa, że to wykręty, że nie chciało mi się i nie przyszłam. A gdyby tak pozwać PP (to skrót od poczty polskiej, można czytać też jako Paraliż Postępujący) za krzywdy moralne? Och, chciałoby się czasami być pieniaczem, ale niestety, nie ten charakter. Chociaż, kto wie…