Kraj nie fascynuje się przedłużeniem wieku emerytalnego, to sztuczne wzbudzanie zainteresowania przez zadymiarzy od palenia opon, oraz tych, którzy za 30 lat będą ziemię gryźli. Są w sytuacji indyka, który myśli o niedzieli, a wiadomo co przytrafiło mu się w sobotę. Tak jak w sprawach brzuchów kobiet, pigułek antykoncepcyjnych oraz kondomów, wypowiadają się faceci w sukienkach i wiekowe damy, a więc ci, którzy nie mają czy nie powinni mieć z tym wiele wspólnego.
REKLAMA
Kraj prawdziwie fascynuje się śmiercią małej Madzi, jej demoniczną matką Katarzyną, ojcem Bartkiem, jak pieszczotliwie mówi o nim detektyw Rutkowski, twierdząc że „Bartek” nie miał z tą zbrodnią nic wspólnego. Śmiem twierdzić, że przesadza. Przypomina się historia uduszonych dzieci, składowanych w beczkach po kapuście. Ich matka była w permanentnej ciąży, tatko nic nie zauważył i został przez sąd uniewinniony.
Tym, co rozgrzewa ludność do białości albo do czerwoności jest zło, promieniujące z ekranu. Wiedzą o tym twórcy seriali. Zło fascynuje bardziej niż dobro, jest ciekawsze. Po to, żeby można było bezkarnie pokazywać zło, należy znaleźć patent. Trzeba przedstawić publiczności zdegenerowanego mordercę, pokazać do jakich okrucieństw się posunął, a potem można już powiesić go na haku, ciąć żywcem piłą, albo wynaleźć jeszcze lepszy sposób. Filmy i seriale, w których tropi się zło osiągają szczyty oglądalności.
Czasami są rewelacyjne, mimo że nie ociekają krwią i nie obdziera się tam nikogo ze skóry. Taki jest mój ulubiony serial „Magia kłamstwa”, w którym doktor Cal Lightman rozpoznaje kłamców lepiej niż wykrywacz kłamstw. Polecałam go już kiedyś na swoim blogu, kto nie widział niech koniecznie obejrzy, „chodzi” teraz w dwóch programach. Gdy zaczął się nasz serial dokumentalny, który przyciąga widzów w porach najwyższej oglądalności, czyli serial „Madziulka”, pisałam o Lightmanie, że można się od niego nauczyć rozpoznawać kłamstwo. Nawet lekko starłam się z moim ulubionym senatorem Kutzem, gdy kwestionował moją pewność co do winy matki, którą opierałam na wątłych dla niego przesłankach. Tylko na fizjognomii Katarzyny, matki „Madziulki”, na fałszu z jakim wypowiadała słowo „dzieciątko”. Senator Kazimierz Kutz miał rację prezentując swój niesmak, z powodu robienia serialu z dramatu dziecka. Jednak „Świat jaki jest każdy widzi”, że strawestuję zdanie ze starej encyklopedii: „Koń jaki jest, każdy widzi”. Nie przeskoczymy zainteresowania złem, chcemy go dotknąć, uczestniczyć, może rozpoznać wcześniej? Poczuć się lepsi? Wielu ludzi pała oburzeniem, byliby skłonni do linczu. Ci najbardziej powinni bać się siebie, swojego instynktu zabijania. Do akcji wkraczają nowe postacie, prawnicy, komentatorzy, psychologowie, konferencje prasowe robi prokuratura, gdy nie ma nowości, pokazuje się fotki z archiwum. Wielu się przy tym dokumencie wyżywi. Ciągle ktoś coś dementuje. Pojawiają się nowe wątki i postaci. Teraz „Fakt” odnalazł brata Katarzyny, wujka małej Madzi, Marcina, który nie chciał się poddać badaniu wykrywaczem kłamstw. Ten scenariusz pisze się sam. Każdy szuka w nim czegoś innego. Występujący w nim bohaterowie chcą być za wszelką cenę popularni. Matka Madzi z przerażonej, choć zawsze dobrze umalowanej dziewczyny, której dziecko uległo wypadkowi, staje się na oczach milionowej widowni zimną morderczynią, bohaterką negatywną, która sprawdza jak można pozbyć się dziecka i dlaczego warto to zrobić. Bartek jest ciągle niewiadomą, ufarbował włosy? Gdyby ta para była jeszcze bardziej wyrachowana, to nie wchodziłaby w Google na swoim komputerze. Mogliby wziąć sprzęt kogoś znajomego i tam znaleźć trefne informacje. Chyba, że mieli pewność, że to się „nie wyda”. Detektyw R. w tym serialu zmienia front i znów pojawia się na ekranie. Sensacja podnosi nakład pism, zwiększy także ilość kliknięć w sieci, bardziej niż seks! Niektórzy poszukują wiedzy o ludzkiej naturze, potwierdzenia, że jest zła. Nic nie poradzą na to mędrcy, etycy, filozofowie, autorytety moralne. Wszyscy oni na bieżąco śledzą wydarzenia, chociaż może z innych pozycji, nawołują do umiarkowania. A jeśli nie śledzą, to nie mogą się wiążąco wypowiadać. Nie ma wyjścia z sytuacji, trzeba oglądać, żeby wiedzieć. To temat numer jeden także w rozmowach towarzyskich, w salonach fryzjerskich, knajpach. Nic nie zatrzyma fali spekulacji, tworzenia najbardziej karkołomnych hipotez, nie oszukujmy się, to jest ciekawe, fascynujące. Pewnie ktoś już pisze o tym książkę, ktoś inny ma w szufladzie prawie gotowy scenariusz, czeka tylko na efektowny finał, żeby postawić END. Jeszcze nie zacznie kręcić filmu, bo to byłoby źle przyjęte, ale rozmowy już się toczą. Wstrzymują oddech scenarzyści i reżyserzy przed pierwszym klapsem.
Na razie na naszych oczach powstaje tylko dokument. Jedyne, co nas uwiera, to martwa dziewczynka imieniem Madzia. Magia prawdy przebija magię kłamstwa. Pożądamy prawdy. Chcemy wiedzieć: dlaczego? Obawiam się, że to się nigdy nie wyjaśni, może doktor Lightman by pomógł?
