
Czytam, że profesor Bartoszewski waha się czy pójść na obchody wybuchu Powstania Warszawskiego. Z jednej strony nie dziwię się, to może być nie do zniesienia dla człowieka, który pamięta tamten czas. Jednak proszę, Panie Profesorze, należę do PEN CLUBU, którego Władysław Bartoszewski jest honorowym przewodniczącym, myślę że wszyscy członkowie by mnie poparli, no może prawie wszyscy. Jest Pan silny, bardzo proszę tam pójść, wesprzeć Powstańców, których co roku jest mniej, którzy błagają by zachować milczenie, by nie buczeć, ale nikt z buczących ich nie słucha.
REKLAMA
Niebawem Powstańców nie będzie wcale a terenem cmentarza zawładnie Antoni Macierewicz, który spóźnia się, robi sobie gwiazdorskie wejście, przepycha się do przodu, wchodzi wśród stadionowych owacji swoich ludzi i triumfuje. Tak być nie powinno! Zwykle spóźnialscy stają skromnie z tyłu. Nie przeszkadza mi zespół rockowy śpiewający o powstaniu. Może ci młodzi ludzie i ich fani przyjdą na Powązki?
Wiem, że otoczenie miejsca hołdu na Powązkach policją i siłami specjalnymi byłoby ostatnią rzeczą jaką można by zrobić. Przecież, nie o to walczyli Powstańcy. Walczyli o wolność, także do buczenia. Ale na Boga, nie na cmentarzu!
Czy nie można ustawić tam licznego kordonu wojska, który stałby wokół oddając honory tym, którzy polegli, i tym którzy jeszcze są wśród nas, kordon oddzielający wynajęte grupy buczących od wszystkich składających wieńce. Nie znam się na wojskowości, ale jakaś wielka kompania honorowa, byłaby na miejscu. Kordon dzielący zakłócających uroczystość od Powstańców.
Można by tak spacyfikować agresję zwolenników PiS-u. To wstyd, że jakakolwiek partia firmuje takie zachowanie. Partia powinna wezwać do milczenia w tym świętym dla wielu ludzi miejscu. Nie sądzę, żeby to zrobiła. W zeszłym roku buczeli na przeszło dziewięćdziesięcioletniego pana generała, który nawoływał do spokoju.
Dlaczego polscy żołnierze nie mieliby chronić tego miejsca, być po stronie Powstańców, tych, którzy zginęli i tych żyjących? Mogą tym sposobem oddać należny im hołd.
