Białystok, Pacjent w hospicjum
Białystok, Pacjent w hospicjum FOT . AGNIESZKA SADOWSKA / AGENCJA GAZETA

Polska, czyli nasz ukochany kraj, została w marcu 2013 roku uznana przez ONZ za kraj, w którym stosuje się tortury. Nie chodzi tu o słynne więzienia, których nie było mimo że były, nawet o wymuszanie zeznań na wyjątkowo opornych terrorystach, czy więźniach. Nie chodzi o tortury jakie przeżywamy słuchając polityków, którzy „katujom nas swojom polszczyznom”. Tu nie ma żartów. Na tych, o których chodzi nikt niczego nie wymusza, nikogo nie obchodzi ich cierpienie. Dla biurw i urzędasów, o których pisałam niedawno - są zbędni - mają umierać w mękach. Po prostu. Skąd się biorą ludzie, którzy rządzą naszą służbą zdrowia? Panie ministrze Arłukowicz, już raz pisałam na blogu, że larum grają, ale nic się nie zmienia!

REKLAMA
ONZ uznała dopuszczanie do cierpień pacjentów za torturę, czytam co mówi o bólu w Polsce, w piśmie „Zdrowie”, dr Jerzy Jarosz, lekarz z hospicjum onkologicznego św. Krzysztofa w Warszawie. Czytam i nie wiem co robić, włos się jeży, wspominam własne bóle. Zresztą mój ból trwał dwa dni po sesji chemioterapii. I znów zaczynał po następnej, za trzy tygodnie. Myślałam, że nie wytrzymam, dostawałam sterydy na sesję, a potem KETONAL, zwykły środek przeciwbólowy, sądziłam, że tak musi być. To trwało jednak „tylko” pół roku, było minęło, zapomniałam, nie do końca jednak.
Światowa Organizacja Zdrowia uznała, że PRAWO DO LECZENIA BÓLU JEST PRAWEM CZŁOWIEKA.
Widocznie dla urzędasów cierpiący męki chory, nie jest człowiekiem. Pamiętam, kiedyś jeden z takich fajnych facetów obciął fundusze na zabawki dla dzieci w hospicjum; po co im skoro długo się nimi nie nabawią! Myślałam, że to jakiś wynaturzony typ, a teraz widzę, że to system. Urzędasy myślą: po co morfina i opioidy tym w hospicjum, po co w nich ładować pieniądze, jeśli i tak umrą? Chory domaga się uśmierzenia bólu, pragnie śmierci, nie może wytrzymać. Dlaczego nikt mu nie ulży? Mógłby jeszcze trochę pożyć bez bólu. Mówi się o uzależnieniu. Jakie to ma znaczenie, gdy ktoś umiera? Poza tym inne leki też uzależniają, a skutki uboczne bywają gorsze niż przy morfinie. Nikt choremu nie ulży dlatego, że te leki są reglamentowane. NFZ nie chce zwracać pieniędzy. Czytam w tym tekście także o tym, że lekarze w Polsce nie mają pojęcia o istnieniu standardów leczenia bólu. Jakiś czas temu szkolono lekarzy do opieki paliatywnej, co z tego, jeśli w 2012 roku zlikwidowano Oddział Badania Bólu i Szpitalnego Zespołu Wsparcia w wielkim Centrum Onkologii w Warszawie! W hospicjach nie podaje się umierającym morfiny, bo rzekomo jest za droga. To nieprawda! Miesięczny wydatek na leczenie to 200 złotych, jeśli podaje się ją w plastrach czy tabletkach, gdy rozpuszcza się w wodzie, czy w ampułkach do zastrzyków, jest jeszcze tańsza. Tu z kolei personelowi „się nie chce”! Poprzednio w blogu przeklinałam, a więc teraz wstawcie sobie swoje własne przekleństwa.
Jest kilka hospicjów, gdzie umiera się bez bólu, jedno na Ursynowie, ale trzeba dopłacać do pacjenta, szuka się sponsorów. Zebrałam dziesiątki opowieści o bólu, cierpieniu, upokorzeniu, spotykam się często z ludźmi, którzy mi o tym mówią. Jeżeli jesteście młodzi i zdrowi nie boicie się tego. Jednak macie rodziców, dziadków, musimy wspólnie zawalczyć by godnie umierali!
Czy NFZ naprawdę musi rządzić naszym zdrowiem, życiem, a nawet śmiercią w taki sposób? Wiecie co oni myślą? Czytam, że ALBO LECZĄ RAKA ALBO BÓL! Nie ma skojarzonego leczenia! Poza tym według NFZ chory przewlekle, „korzystający z opieki paliatywnej nie powinien żyć dłużej niż trzy miesiące, a ponadto w tym czasie stosowanie dodatkowych metod leczenia odbywa się na koszt hospicjum czy szpitala”. Cytuję dokładnie, żeby nic nie przekręcić.
Jasne, że politycy mają „wejścia”, a ludzie zamożni będą mieli kasę, żeby sobie czy bliskim zapewnić blokowanie bólu. Dlatego olewają resztę. Ja wpłacam na hospicjum, robi tak także wielu znajomych, ale to nie jest wyjście, to nie rozwiązanie systemowe. Pacjent nie może być zależny od datków! Ten cholerny NFZ sporo nas kosztuje, może jest niepotrzebny, skoro nie ma wrażliwości społecznej?