
Gdy ktoś za dużo mówi na temat dobra dzieci zawsze budzi moje podejrzenia. Najbardziej dzieci kochają pedofile oraz rodzice. Pierwsi są potępiani, bo dzieci krzywdzą, choć niektórzy twierdzą, że chcą dla nich dobrze, i że dzieci to lubią. A nawet jak zeznał pewien biskup, ciamkacze same prowokują, a już najgorzej jak przebywa się w gorącym klimacie, to pokusa staje się nieprzeparta. Niekiedy, wcale nie tak rzadko, zdarza się pedofil rodzic. To są prawdziwe koszmary dzieciństwa.
REKLAMA
Reszta rodziców chce dla swoich dzieci jak najlepiej. Do tej grupy należy najsłynniejsza i najmodniejsza ostatnio para rodzicieli funkcjonująca jak byt zbiorowy, czyli państwo Elbanowscy. Wyróżniają się tym, że mają mnóstwo dzieci, którym trzeba zapewnić wikt i opierunek. Mają tych dzieci tak dużo, bo są Polakami katolikami, jeśli to lubią, to ok, chwała im za wychowanie obywateli, którzy będą pracowali na ich emerytury.
Ponadto z dzieci da się żyć, zwłaszcza gdy założy się fundację w obronie maleństw z krew w żyłach mrożącą nazwą „Ratujmy maluchy!” i wypłaca sobie całkiem niezłą pensję, przeczytałam, że siedem patyków miesięcznie. Któż by nie chciał ratować dzieci? Zwłaszcza maluchów! Stąd wziął się milion podpisów.
A przed czym trzeba je ratować? Przed szkołą. Bo polskie dzieci mają się w wieku sześciu lat bawić i już! Pod okiem światłych rodziców. Nie można ich męczyć jak małych Brytyjczyków, czy innych europejczyków, którzy zaczynają naukę w wieku lat pięciu. Ma to z pewnością wpływ na rozwój całego społeczeństwa. Otóż w Wielkiej Brytanii, Niemczech, krajach skandynawskich, statystyczny obywatel czyta 12, 10, 9 książek rocznie, u nas pół książki! Gdyby nasze dzieci wcześniej czytały może byłoby lepiej?
Oczywiście są problemy, zdarza się, że czegoś jest za mało, czegoś za dużo. Brak papieru toaletowego zdarzył się w którejś ze szkół! Elbanowscy zebrali wszelakie skargi na szkołę i wyszło, że szkoła to rodzaj więzienia dla dziecka. Z torturami włącznie! Jakieś niedokształcone grono pedagogiczne, zdarzają się różne patologie, jak to w szkole. To chyba łatwo naprawić, gdy jest się rzutkim rodzicem? Trzeba patrzeć szkołom i politykom na ręce, to jasne, i naprawiać co zepsute.
Tak się jednak dziwnie składa, że państwo Elabnowscy podbijają jak jakiś Napoleon coraz to nowe obszary! Zakładają swoje państwo w państwie. Ostatnio modne stało się słowo GENDER, którego hierarchowie kościelni nie rozumieją, o wiernych nie wspominając. I dobrze, bo dzięki temu można walić bez opamiętania. Elbanowscy, jako posłuszne dzieci kościoła mają zamiar - gdy już uratują wszystkie maluchy - zająć się w przyszłości genderem. Jakoś tak dziwnie się składa, że po drodze im z PiS-em. Sam prezes popiera ich akcję! Dlaczego do jasnej ciasnej, każda oddolna inicjatywa społeczna musi być zawłaszczona przez PiS? Może dlatego, że „akcjonariusze” sami się podkładają? Może również dlatego, że wydawało się, że partia smoleńska wygra przyszłe wybory i ambitni rodzice dostaną jakąś fuchę? Jednak ostatnie kompromitacje „zespołu Macierewicza” sprawiły, że nabrzmiały dumą pisowski organ opadł i mogą nie wygrać. Trzeba się opamiętać i postawić na innego konia! Czy milion ludzi podpisanych pod ratowaniem maluchów chce naprawdę tej elbanowskiej ideologii?
Jest jednak coś jeszcze najważniejszego co umyka państwu Elbanowskim oraz innym walczącym rodzicom, to mianowicie SYTUACJA DZIECI Z BIEDNYCH RODZIN, Z OBSZARÓW NĘDZY, z postpegeerowskich terenów wiejskich, z małych miasteczek, z terenów zapomnianych przez polityków rządzących i opozycyjnych, przez kościół również. Tamte dzieci nie mają zabawek, nie mogą się bawić pod okiem kochających rodziców. Oni są zaharowani, bywa że pijani. Matki ledwo wiążą koniec z końcem, muszą uważać, żeby nie powstała z tego związania pętla na szyję. Dla tych dzieci pójście do szkoły od szóstego roku życia to ogromna szansa na lepsze życie! Trzeba pomyśleć, żeby w szkole znalazła się znów szklanka mleka, którą „lewicowe” rządy zabrały kiedyś ze szkół, dbać, żeby był obiad. To są cele, także dla opozycji. Niestety walczy się tylko o to, by samemu się lepiej urządzić.
O zapewnienie sześciolatkom śniadania w szkole powinna walczyć cala opozycja i fundacje, tak jak robiła to Janina Ochojska, a nie szukać problemów zastępczych typu gender. Myślę, że poparcie społeczne od razu by wzrosło. Może warto po iście napoleońskim zwycięstwie przenieść się na trochę na Elbę, by oddać się refleksji? Żeby to zwycięstwo nie stało się pyrrusowe.
