Wchodzę do pokoju, widzę na ekranie telewizyjnym małą białą trumienkę. Myślę sobie, Boże, czy wykopali może zwłoki małej Madzi, w naszym kraju moda na ciągłe sprawdzanie czy w trumnie mieści się to, co się mieścić miało, jest wiecznie żywa. Wszystko jest możliwe. Nie chce mi się robić żartów, więc słucham uważnie. Może to na potrzeby śledztwa… jakieś nowe informacje dotarły, trzeba coś jeszcze raz sprawdzić. Ciarki chodzą po plecach. Patrzę, widzę, że mistrz ceremonii siwy, w czarnym gangu, w otoczeniu jakichś dziwnych ludzi, cosik wydaje się znajomy!
REKLAMA
A do tego śmieją się! Tak, rozpoznaję faceta, to Leszek Miller, no chyba, że sobowtór wypożyczony z klubu. Kiedyś na promocji książki wypożyczono dla mnie Fidela Castro i chyba Lecha Wałęsę. Nie, to raczej prawdziwy Miller. Szemrze swoim uwodzicielskim głosem. Wsłuchuję się w jego gadkę, okazuje się, że to happening, tyle że niesmaczny jak świąteczna baba z sakramenckim zakalcem. Pokazywać dziecięcą białą trumienkę, mówić o pogrzebaniu dziecka teraz, gdy to wszystkim się jednoznacznie kojarzy, to chore. Podejrzewam, że wypuścili go happenerzy! Wpuścili w maliny i śmieją się, że dał się tak zrobić w jajo a nawet w pisankę, w środku pustą, a może jest tam zbuk? Kto kiedyś rozbił jajo ze zbukiem wie, o czym mówię.
Tak czy owak to niesmaczne, happening bez wdzięku Palikota. Znów muszę go tu pochwalić, bo jak ryj świński przyniósł, to wiadomo co się okazało z PZPN. Słyszę też „dowcipną” wypowiedź Millera, że jak się nie ma swojego członka to się pokazuje sztuczny, coś w tym guście nawija. A powtarzam to już chyba po raz setny, to była dramatyczna historia dziewczyn gwałconych na posterunku, którą nikt się nie zajmował do czasu, pokazania w TV uniesionych w górę rąk Palikota. W jednej trzymał sztucznego kutasa, w drugiej pistolet. To był interwencyjny happening. Winni gwałtów policjanci zostali skazani. To była sprawa dla lewicy, to oni powinni się tym zająć, ale wtedy byli zajęci sobą, jak zwykle zresztą.
A do czego chce doprowadzić Miller? Sądzę, że do tego, żeby ostatni ludzie obdarzeni inteligencją jak Ryszard Kalisz, uciekli wreszcie. Mecenasie, bierz nogi za pas! Wyobrażam sobie, że wstydzą się za Millera, nikogo znanego przy nim nie było. Mistrz ceremonii Miller pogrzebał chyba szanse lewicy!
