Oglądałam spotkanie premiera z rodzicami dzieci niepełnosprawnych. Głównie z matkami, bo faceci bardzo często uciekają, gdy rodzi się chore dziecko. Dzieci są na głodowym zasiłku. To ponury obraz, pięści się zaciskają. Pomagam, komu i ile mogę, ale wiem, że potrzebny jest system, że pieniądze nie mogą zależeć od dobrej woli, nikt nie powinien żebrać. To nie jest demagogia co piszę, bo wszyscy wiemy, że „trzeba coś z tym zrobić”. Rządowe „trzeba” mnie wkurza! Pieniądze na zasiłki dla chorych dzieci dawno powinny się znaleźć. Dobrze jednak, że w ogóle coś drgnęło, choć szkoda, że politycy pieką przy tym swoją śmierdzącą pieczeń i wciągnęli w to również niektórych rodziców tych dzieci. Statystyki mówią, że gdy podnosi się jakieś świadczenie, od razu wzrasta ilość potrzebujących. Tak więc obok systemu przydzielania, musi istnieć system kontroli, bo wielu jest oszustów. Należy tu przypomnieć NAJWIĘKSZĄ ILOŚĆ „LEWYCH RENCISTÓW” w naszym kraju.
- Czyli otrzymałam drugą nagrodę? - Spytałam redaktora, odbierając nagrodę w pokoju redakcyjnym przy ul. Wiejskiej, bo nie pojechałam na „uroczystość rozdania nagród”. - Czy chciał mi pan dać do zrozumienia, że tak było? - Nie chciał odpowiedzieć. Przecież nic prostszego jak wkręcić w maszynę kartkę i napisać raz jeszcze.
