Oto laureat!!!!
Oto laureat!!!!

E-maile, facebook. twitter, blogi... Korzystamy, używamy czy się boimy???

REKLAMA
Tak się to wszystko szybko stało, że aż...nie, nie że aż strach, ale - że aż podziw bierze!!! Już nikt chyba nie umie sobie wyobrazić życia bez internetu. To nie tylko kopalnia wszelakich wiadomości, ale i najszybszy, i najbardziej ekonomiczny w dodatku środek porozumiewania się. Ja pamiętam jeszcze czasy, w Polsce tak zwanej Ludowej, kiedy to posiadanie telefonu było czymś wyjątkowym, większość szaraków biegała do automatu na pocztę albo do budki, żeby zadzwonić i porozumieć się z narzeczonym, zamówić lekarza lub spytać koleżanki, co zadane na jutro.. Trudno sobie dziś wyobrazić, jakie były wtedy kontakty towarzyskie - chyba wpadało się do znajomych ot tak, z biegu, nie uprzedzając? Po wprowadzeniu telefonu już jako powszechnie używanego przedmiotu, ułatwiającego życie codzienne, nadeszła era komórek - teraz też już nie wiadomo, jak można bez takiej komórki, której zasięg możliwych usług wciąż się rozszerza, było funkcjonować? Po zachłystnięciu się telefonami komórkowymi, nastąpił wielki przewrót - wymyślono genialny wynalazek, internet. Wiadomo, jak każdy taki cud niesie on ze sobą i pewną dozę niebezpieczeństw, a to niewłaściwe posługiwanie się tym cudownym narzędziem, zwłaszcza w rękach dzieci, a to groźbę interneto-holizmu, już szeroko zresztą rozpowszechnionego. Tak czy owak, internet przydaje się już pierwszoklasistom, pomaga w nauce, w zdobywaniu wszelakich informacji i też w żywym kontakcie ze światem. Budzi on także wiele sprzeciwów - znam ludzi, którzy oburzeni stanowczo twierdzą, że nigdy, przenigdy nie będą z jego usług korzystać, i wolą stukać w klawiaturę maszyny do pisania (które chyba już wymarły naturalną śmiercią?) niż w klawiaturę lap-topa.. Dobrze jeszcze, ze nie nalegają na pisanie piórem gęsim, maczanym w kałamarzu! Po kilku - a może już i kilkunastu, bo czyżby i kilkudziesięciu? - latach istnienia internetu, narodził się facebook. potem twitter i wreszcie blogi. Nie od razu wiadomo, jak i z czym się to je, do czego łlaściwie służą i jaka jest istotna różnica między nimi - i tak, jak z internetem, budzi to wiele sprzeciwów i wręcz fobii. Sama jeszcze chyba kilka miesięcy temu twierdziłam, że jeśli facebook służy do posiadania większej liczby znajomych i przyjaciół. to mnie to zupełnie nie interesuje, ja raczej główkuję, jakby się wielu pseudo-przyjaciól pozbyć.. Są natrętni, zajmują się tak naprawdę tylko sobą i czyhają na jakiekolwiek korzyści, nie oferując w zamian nawet śladu szczerego zainteresowania czy sympatii! Ale aktualnie jestem wierną rozmówczynią wirtualną na facebook'u, i odnajduję w tym zupełnie nowe, nieprzewidziane przeze mnie przyjemności. Dla mnie jest to płynna rozmowa, z wieloma osobami na raz, wymiana nie tylko wiadomości, ale myśli, poglądów i komentarzy. Wprawdzie większość współpiszących zawiadamia mnie tylko o stanie pogody albo życzy dobrego dnia, dobrej nocy lub dobrego apetytu, a specjalna niestety liczna grupa skarży się na swoją, rzeczywistą lub wyimaginowaną depresję - no ale, na szczęście, zdarza się też w wypowiedziach inteligentna błyskotliwość, poczucie humoru i optymistyczna, niczym nieskażona radość życia! Z pasją więc oglądam zamieszczone fotki i nowiny, komentuję, jak mogę, i bawię się przednio! Chyba jeszcze, niestety, nie wszystko właściwie zrozumiałam, jeśli chodzi o działanie tego wynalazku - bo gdy akceptowałam wielu ludzi, może i dziesiątki, którzy prosili mnie o znajomość, za karę pozbawiono mnie przez okres trzech miesięcy tej działalności, jak też nawet możliwości odpisywania na ich listy! Duża część ludzi się za to na mnie obraziła, inni pocieszają mnie, że im też przytrafiały się takie zakazy. ćzyli - facebook służy do zdobywania większej ilości znajomych, ale nie wolno ich przyjmować???
Będąc dziesięć dni temu w Warszawie, miałam przyjemność uczestniczenia w dorocznym świecie internautów w Pałacu Prymasowskim, na którym najlepszym blogerom rozdawano nagrody, czyli Glamki. Nagrodę specjalną otrzymał mój idol absolutny, Łukasz Jakóbiak, a nagrodę za najlepszego bloga w dziedzinie mody dostał Patryk Strzała. Mnie przypadł w udziale zaszczyt wręczenia mu tego trofeum! Po otwarciu koperty stwierdziłam więc, stojąc już na scenie, że mnie zastrzeliło, dodałam, że strzał był świetny, i że to był strzał, który trafił w samą dziesiątkę - po czym wycałowaliśmy się z Patrykiem a nawet i z jego mamą, i - natychmiast postanowiłam też mieć swego bloga! Wstępne kroki wszczęłam już tego samego wieczoru, no i od kilku dni zażywam przyjemności komunikowania się z otaczającym mnie światem - w postaci czytelników - właśnie i w ten sposób!!!