Niby wciąż ten aniołek, ale jakiś mało anielski, jakiś przygruby, spojrzenie też trochę podejrzane.. Czy to przypadkiem nie kolejny fortel diabelski?
Niby wciąż ten aniołek, ale jakiś mało anielski, jakiś przygruby, spojrzenie też trochę podejrzane.. Czy to przypadkiem nie kolejny fortel diabelski?

Życzenia, prezenty, święta - czy to aby nie tylko zręczna manipulacja handlowa, żeby wycisnąć od nas ostatnie grosiki? Zgłaszam mój indywidualny protest...

REKLAMA
ŻYCZENIA.
Święta, Święta, a zaraz za nimi nadchodzi Nowy Rok. Aktualnie – nadejdzie już (a może dopiero???) Nowy Rok 2014.
Z tych okazji – Świąt i Nowego Roku – sypią się życzenia. Te, które powinniśmy wyrazić, przekazać ustnie lub przesłać pocztą. Na szczęście, we Francji życzenia noworoczne można posyłać przez cały miesiąc styczeń, od pierwszego do ostatniego dnia miesiąca, więc nie ma popłochu.
Co by tu oryginalnego wymyśleć?
Po otrzymaniu kilkudziesięciu kartek z Mikołajami, aniołkami i świecącymi bombkami choinkowymi o dziwnie podobnej treści: „Najlepsze życzenia świąteczne i noworoczne” „Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt i Nowego Roku”, tudzież, od bardziej już wyrafinowanie dowcipnych „Dosiego roku!” – zadumałam się nad ich treścią i sensem ich posyłania. Nie dowiedziałam się z tych karteczek niczego o ich nadawcach (no, niby tylko, że jeszcze żyją...) – a zapewnienia, że życzą mi dobrze, są też jakby zbyt ogólnikowe i szablonowe, żeby były przekonywujące. Wolałabym niewątpliwie ciekawsze wieści, typu: „Znowu pokłóciłam się z synem!”, „Mam dość męża. Chyba wezmę sobie jakiegoś kochanka!” albo chociaż „Nic się nie dzieje. Nudy na pudy!” – przynajmniej byłoby o co myśl zaczepić! A tu – tego „wszystkiego najlepszego” albo, co gorsza, „spokoju”!...
Spokoju? Przecież ja uwielbiam, jak jest niespokojnie, jak się coś dzieje, i to najlepiej, jak dużo na raz! Spokój mi może będzie potrzebny kiedyś, na starość, wcale mi się do niej tak nie spieszy!!!
A tu „spokoju”, „zdrowia” i w najlepszym razie „wszystkiego” drogą listowną. Zresztą – mimo, że na poczcie (przynajmniej francuskiej) przed okienkami nadal kolejki się wiją nieprzerwanie długaśnym sznureczkiem, listów wysyła się ogólnie coraz mniej. Korespondencję ręczną w dużej mierze zastąpiła korespondencja wirtualna, e-maile przejęły funkcję wiadomości, zaklejanych w kopertach, z przylizywanym znaczkiem i wrzucanych do skrzynki. Aktualnie – parę wystukanych słów, jeden czy dwa kliki i fruuu! – do nadawcy! Te zmiany dotyczą także życzeń świątecznych – Francuzi w okresie świąteczno – noworocznym wyslali drogą internetową aż dwadzieścia milionów takich życzeń (w samą noc trzydziestego pierwszego grudnia 2012 poszło ich pięć milionów z kawałkiem!) w formie gotowych kartek świątecznych, które obok kolorowego obrazka także wdzięcznie grają, żywo się ruszają i nawet przemawiają!
Tyle, że do mnie to wcale nie przemawia. Styl tych obrazków jest równie dennie kiczowaty, co kartek pocztowych, grafika pozostawia wiele do życzenia, a humor to raczej humorek, najczęściej co najmniej dyskusyjny.
Może więc lepiej posłać życzenia w formie SMS-u, czyli texo? Rzeczywiście, w zeszłoroczną noc sylwestrową dostałam a i również, rozgorączkowana doniosłością chwili, wysłałam kilkanaście, jeżeli nie kilkadziesiąt takich – dość zresztą banalnych w treści – życzeń. Telefony komórkowe były tej nocy tak przeładowane, że aż furczały, ludzie zamiast całować się noworocznie, patrząc sobie czule w oczy, skupieni stukali tylko w klawiaturki swoich komórek.. Ach, jaki ta nawoczesna technika ma wpływ na zmiany obyczajowe!!!
Wśród szeregu banalnych, stereotypowych życzeń zdarza mi się także - na szczęście – otrzymywać i listy bardziej osobiste, o treści mniej schematycznej, wionące serdecznością. Pewien nowojorski przyjaciel zapewnił mnie wlaśnie drogą e-mailową, że wspomina nasze spotkanie w jego mieście szalenie miło, że czyta moje artykuły i książki z przyjemnością i że w ogóle to „very merry”. Proszę, i życzenia umieścił, i wzruszył mnie, i podbudował zarazem moje „ego” i wiarę w siebie...
Tak, życzenia. A tu zbliża się styczeń, miesiąc nowych postanowień, obietnic i planów na następny, dopiero co zbliżający się Nowy Roczek. Jak co roku, chętka mnie bierze, żeby znowu zrobić sobie mocne postanowienie poprawy, zmienić wszystko, zadecydować już tym razem na dobre realizację ambitnych celów.
Ale – przecież próbuję tak rok rocznie, i jakoś niespecjalnie mi to wychodzi, wciąż jestem mniej – więcej taka sama. Co zrobić? A może by tak odwrócić kota ogonem i w tym roku podjąć rezolucje odwrotne? Już wiem, postanowię sobie solennie zmienić się na gorsze, podkreślę wady mego charakteru, stanę się niemiłą staruszką, która zabierze się wreszcie do godnego starzenia się, będę oschłą, rzeczową egoistką i przestanę się zajmować do przesady losami bliźnich, którzy mnie o to wcale nie proszą! Już mi nie będzie można zarzucić, że uszczęśliwiam najbliższych wbrew ich woli, że obrzucam znajomych i przyjaciół prezentami, które są dla nich kłopotliwe, bo wzbudzają w nich kompleks winy i potrzebę natychmiastowego rewanżu. Powinnam też zastopować odruch (wrodzony chyba?) stawiania (tylko jadła i napojów, nie żadne tam takie, podkreślam!) wszystkim naokoło, by nie być pomówioną o chęć „pokazania się”, jak mi to wyszczekała kiedyś pewna ex-przyjaciółka. Nie chcę już „robić za jelenia”, dość mam roli „bogatej cioci z Francji”, będę się miała na baczności, by nie być manipulowaną, wykorzystywaną i oszukiwaną... Dam odetchnąć dzieciom, nie będę dłużej prześladować ich nadmiarem miłości matczynej, pozwolę im wreszcie bez wtrącania się rozwinąć własne skrzydełka...
No dobrze, ale przecież tak lubię obserwować, jak ludzie się cieszą, otwierając prezenty, tak mi miło uczestniczyć w radości kogoś, kto dzięki memu zaproszeniu pierwszy raz leci samolotem, pierwszy raz widzi Paryż, jakieś góry czy kąpie się w morzu! Albo, jak po latach mlemlania wreszcie rozszarpać befsztyk zaimplantowanymi zębami, które mu ofiarowałam w dwudziestą piątą rocznicę rozwodu! Że co? Że to zbyt oryginalne?
A co? Mam może nabyć w prezencie pudełeczko czekoladek, przyjść na proszoną kolację z butelką taniego winka a na wizytę z bukiecikiem podwiędłych kwiatków?
I – życzyć wam wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku 2014?
A właśnie że tak, przecież każda forma prezentu i życzeń jest dobra, byle była szczera! No to – z okazji Nowego Roku przyjmijcie, Drodzy Czytelnicy, jak najbardziej szczere, gorące życzenia pomyślności, zdrowia i spełnienia wszystkich marzeń, nawet tych, o których jeszcze nawet nie marzycie!!!!
No i życzę wam też tego spokoju, który jednak każdemu z nas jest potrzebny, choćby to był spokój po burzy – albo i nawet spokój przed burzą!
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!