Jeśli ktoś myśli, że rejs oceaniczny pod nazwą Szkoła pod Żaglami to atrakcyjny sposób na ucieczkę od normalnej szkoły, ten grubo się myli. Kolejny, tegoroczny semestr jest przykładem jaką cierniową drogę przebywają nasi uczniowie.

REKLAMA
Najpierw rok wolontariatu w II klasie gimnazjalnej, potem kwalifikacje w Dęblinie (Szkoła Orląt), gdzie trzeba szybko biegać i pływać oraz podciągać się na drążku. Wreszcie na pokładzie praca na rejach (to akurat podoba się najbardziej) i zwykła nauka wszystkich przedmiotów szkolnych. Kiedy wreszcie żaglowiec wyrusza na morze (w naszym przypadku była to POGORIA) okazuje się, że trzeba go obsługiwać i w dzień i w nocy – sterując, wypatrując innych statków, zmieniając i regulując żagle czy pomagając w kuchni przy gotowaniu oraz sprzątając wnętrze i pokład. A lekcje swoją drogą każdego dnia przed południem.
Pracy i nauki jest tak wiele, że czasem nie starcza czasu na sen i trzeba dobrze zorganizować sobie wszystkie zajęcia, by została choć jedna chwila dla siebie.
Wyruszyliśmy późną porą, gdyż późno udostępniono nam żaglowiec. W efekcie zła pogoda, sztormy i przeciwne wiatry towarzyszyły nam przez pierwszą połowę rejsu. Portów było niewiele – Boulogne sur Mer na początku Kanału La Manche, Setubal w Portugalii (tam wycieczka do Lizbony), Malaga, Cartagena i Vilanova (wycieczka do Barcelony) w Hiszpanii. W planie jeszcze Monaco (wizyta w Monte Carlo) i końcowa Genua.
Młodzież po pierwszych kłopotach adaptacyjnych odnalazła rytm morskiej żeglugi i zrozumiała przymus nauki, tym bardziej, że nauczyciele mają perfidne metody egzekwowania sprawdzianów – nie znasz tematu, nie wyjdziesz w porcie na brzeg! I jest to najgorsza kara, jaką można wymyśleć po tygodniach żeglugi, nic więc dziwnego, że przed każdym portem ustawia się do nauczycieli kolejka „jedynkowiczów” chcących poprawić swój stopień.
W rezultacie osiągi w nauce są lepsze w Szkole pod Żaglami niż w normalnej szkole, bo uczeń stale jest pod kontrolą i stale w napięciu, by zdążyć na wachtę i jeszcze przygotować się do następnego dnia. I tak 24 godziny na dobę w pobliżu nauczyciela, który dzieli z nim godziny lekcyjne i godziny nocnych wacht.
Zapisy na przyszłoroczny rejs już trwają na stronie
...z tym, że w kolejnej Szkole pod Żaglami będzie dodatkowo obowiązywał język angielski.

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?