Jak donosi "Rzeczpospolita" premier Tusk ma przedyskutować z ministrem Gowinem jego reformę polegającą na likwidacji części sądów powiatowych. Od początku PSL stanowczo sprzeciwiało się tym propozycjom.
REKLAMA
Teraz nieoficjalni politycy PO mówią do dziennikarzy: "Winę za nieprzeprowadzenie zmian zrzucimy na PSL. Powiemy, że to było ustępstwo w ramach porozumienia emerytalnego".
W rozmowach z dziennikarzami zawsze spotykam się z hasłem: "A nieoficjalnie, jak to wygląda? Niech Pan powie, nieoficjalnie". Wtedy najczęściej odpowiadam, że nie ma miejsca na nieoficjalną wypowiedź albo nie ma anonimowych polityków w PSL. Ewentualnie mówię nieco więcej, ale nie posuwam się do wypowiedzi, które w jakikolwiek sposób przeczyłyby stanowisku przedstawionemu kilka chwil wcześniej w wersji oficjalnej.
W przypadku nieoficjalnych polityków PO jest jednak inaczej. Oficjalnie mówią, że reforma będzie, a nieoficjalnie, że nie będzie, a jej brak w postaci nielikwidowania sądów powiatowych będzie winą PSL.
W przypadku nieoficjalnych polityków PO jest jednak inaczej. Oficjalnie mówią, że reforma będzie, a nieoficjalnie, że nie będzie, a jej brak w postaci nielikwidowania sądów powiatowych będzie winą PSL.
Koleżanki i Koledzy z PO! Bierzemy winę na klatę, na głowę i na wszystko co można! Winę za to, że minister sprawiedliwości nie przeprowadzi niekonstytucyjnych zmian, winę za to, że w Polsce powiatowej nadal będzie orzełek. Bierzemy winę za to, że we wszystkich miastach powiatowych nadal będą sądy. Bierzemy winę za to, że obywatel nadal będzie miał konstytucyjnie gwarantowany dostęp do sądu. Bierzemy winę i przepraszamy nieoficjalnych polityków PO.
