Dyskusja o wieku emerytalnym trwa, konsultacje są prowadzone przez rząd, także PSL zbiera opinie od społeczności zrzeszających kobiety. A gdzie jest w tym czasie opozycja?
REKLAMA
W PiS błogie wakacje. Nie tak dawno Prezes zarzucał premierowi Tuskowi, że ten korzysta nadmiernie z urlopu. Tymczasem sam Prezes głęboko w poważaniu ma bezpośrednią rozmowę ze sprawcą całego zamieszania i nie przychodzi na posiedzenie własnego klubu parlamentarnego z udziałem Donalda Tuska. Co więcej - z klubu PiS na spotkaniu pojawia się zaledwie kilkunastu parlamentarzystów. Prezes po doświadczeniach odbytych debat z Tuskiem, potem z Komorowskim bardziej woli wystąpić na konferencji prasowej z gotowymi tezami niż zmierzyć się z politycznym oponentem face to face. Na konferencji prasowej groźny może być co najwyżej dziennikarz niemieckiej stacji.
A co robi Palikot? Do pewnego czasu wydawało się, że w tej kadencji jego sposobem na kryzys będzie joint przepijany bimbrem z kręcocymi się po pokoju, w którym na pewno nie ma krzyża legalnymi prostytutkami. Teraz jednak okazuje się, że Janusz Palikot mimo porzucenia biznesu nie zapomniał jak być skutecznym przedsiębiorcą, bo chce z premierem Tuskiem przehandlować reformę emerytalną.
A SLD? Ci szukają swojego mesjasza, który zbawiłby lewicę i odkupiłby jej winy. Przewodniczący Miller na mesjasza nie zostaje jednak namaszczony, bo w takiej roli były prezydent Aleksander Kwaśniewski widzi Janusza Palikota. Wobec takiej sytuacji Miller popełnia wyraźny polityczny sygnał, kierując go do premiera Tuska i zachowując się prawie jak podskakujący osioł ze Shreka: "Mnie weźcie do koalicji, weźcie mnie, a wyrzućcie Pawlaka".
Żalić w tym wypadku się nie potrzeba, bo konstruktywna rozmowa na temat reformy emerytalnej toczy się wyłącznie w koalicji. Opozycja nie wprowadza nic racjonalnego, żadnych alternatywnych i rzeczowych rozwiązań. Dyskusja o podniesieniu wieku emerytalnego w przekazach medialnych ogranicza się do faktu, że premier Tusk znów się z kimś konsultuje, a PSL podtrzymuje swoje pierwotne propozycje dotyczące kobiet. Oby tylko ta koalicyjna dyskusja wewnątrz rządu zakończyła się dobrym kompromisem. 62 i 67?
