Tworzenie dobrego prawa ma niewiele wspólnego z konferencjami prasowymi i szumnymi politycznymi zapowiedziami. Wręcz przeciwnie, najczęściej te najlepiej przygotowane projekty - nie budzące wątpliwości co do zgodności ustawy z Konstytucją - to te, którym nie towarzyszyło polityczne napinanie mięśni.

REKLAMA
Musimy powiedzieć otwarcie - niektóre z projektów ustaw, szczególnie te przygotowane jako projekty poselskie powstają z założeniem twórców tak, że parlament nigdy ich nie przyjmie.
Wiele z nich ma służyć przede wszystkim promocji partii, która jest autorem przepisów. Także dziś, na posiedzeniu Sejmu taki zarzut przedstawił poseł Ludwik Dorn z Solidarnej Polski, w związku z kilkoma projektami zgłoszonymi przez Ruch Palikota. Dlatego tym ważniejsze są tzw. dobre praktyki, czyli prezentowanie projektów ustaw, co do których wartości nikt nie ma wątpliwości.
Na tym posiedzeniu, Sejm przyjmie projekt poselski dotyczący nowelizacji ustawy o Systemie Dozoru Elektronicznego, który prezentowałem jako przedstawiciel wnioskodawców, a który jednogłośnie poparły wszystkie kluby parlamentarne. Udało się to dlatego, że od początku mówiłem, że SDE w Polsce to sukces wszystkich: PO, PiS i SLD. Każde środowisko miało swoją, mniejszą lub większą, zasługę w tym zakresie.
Co to spowodowało? Że nad projektem wszyscy pracowali merytorycznie, bo każdy miał poczucie przynajmniej częściowego sukcesu politycznego. Ta zasada, że ojców sukcesu jest wielu, sprawdziła się mi zresztą już wcześniej. Kiedy w latach 2007 - 2009 kierowałem pracami senackiej Komisji Ustawodawczej przygotowaliśmy ponad 40 inicjatyw legislacyjnych, będących realizacją wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Wszystkie one były przyjmowane przez senatorów niezależnie od opcji politycznej. I zawsze jak szef komisji podkreślałem, że to nasz wspólny sukces.
Pierwsza - i najważniejsza - rada przy tworzeniu dobrego prawa: legislacja, to nie polityczna atrakcja. Dobry efekt może być osiągnięty przy wspólnej pracy.
Kolejne wnioski przedstawię przy okazji kolejnego wpisu.