„Ojciec Bergoglio, podobnie jak Jan Paweł II, miał spory dystans do teologii wyzwolenia, którą wyznawało wielu jezuitów w Ameryce Łacińskiej. Częścią problemu był już sam termin „analiza marksistowska”, pojawiający się w pismach niektórych z teologów wyzwolenia, usiłujących wyjaśnić jak bogaci dławią ubogie masy za pomocą środków ekonomicznych i politycznych” (Thomas Reese).

REKLAMA
Thomas Reese SJ
Papież Franciszek, jezuici i brudna wojna*
Pojawiło się wiele zamieszania wokół osoby papieża Francisza i roli, jaką odegrał jako prowincjał argentyńskich jezuitów w chwili uwięzienia dwóch innych jezuitów przez dyktatorską juntę w Argentynie.
Wśród jezuitów nie brak ludzi inteligentnych, realizujących z pasją swoje idee i powołanie, ale jak wszędzie zdarzają się wśród nas różnice zdań i spory. Nieraz zdarzyło mi się dyskutować przy stole ze współbraćmi z podniesionym głosem, ale to nie znaczy, że ich nie kocham albo że nie jestem gotów za nich umrzeć. Jesteśmy rodziną.
Ojciec Bergoglio, podobnie jak Jan Paweł II, miał spory dystans do teologii wyzwolenia, którą wyznawało wielu jezuitów w Ameryce Łacińskiej. Żyjąc tu, w Ameryce Północnej, trudno mi było zrozumieć te niuanse, bo przecież zarówno papież, jak i Bergoglio w oczywisty sposób chcieli sprawiedliwości dla ubogich, a teologia wyzwolenia, wbrew opiniom jej krytyków, nie dążyła do rewolucji zbrojnej, niemniej te właśnie różnice podzieliły Kościół w Ameryce Łacińskiej.
Częścią problemu był już sam termin „analiza marksistowska”, pojawiający się w pismach niektórych z teologów wyzwolenia, usiłujących wyjaśnić jak bogaci dławią ubogie masy za pomocą środków ekonomicznych i politycznych. Słowo „marksizm” przyprawiało polskiego papieża o ból głowy, tymczasem establiliszment Ameryki Łacińskiej nazwywał „komunistą” każdego, kto domagał się sprawiedliwości ekonomicznej i władzy politycznej dla robotników. Wielu uczciwych, ale nazbyt ostrożnych ludzi obawiało się, że strajki i demonstaracje mogą doprowadzić do rozruchów. Ustalanie tego, co „roztropne”, czasem potrafi ludzi poróżnić.
Różnica zdań pojawiła się także w kwestii tego, jak zachować się wobec wojskowej junty w Argentynie. Ojciec Bergoglio jako prowincjał odpowiadał za bezpieczeństwo ludzi, obawiał się więc, że jezuici Orlando Yorio i Franz Jalics znaleźli się w niebezpieczeństwie, dlatego chciał ich odwołać z misji w slamsach, oni tymczasem nie chcieli pozostawić swoich ubogich.
Aresztowano ich, gdy ich świecka współpracownica [katechetka], która przyłączyła się do buntowników, schwytana przez juntę podczas tortur wymieniła ich nazwiska w szeregu swoich dawniejszych współpracowników. To była standardowa praktyka junty. Junta nie dostała tej informacji od Bergoglio. Wbrew rozgłaszanym plotkom, on nie wyrzucił ich z zakonu ani nie wyjął spod opieki Towarzystwa Jezusowego. Byli jezuitymi w chwili aresztowania. Yorio opuścił zakon później, ale Jalics nadal jest jezuitą. Pracuje w domu rekolekcyjnym w Niemczech.
Jezuicki historyk Jeff Klaiber zrobił wywiad z Juanem Luisem Moyano SJ, uwięzionym i deportowanym w czasach junty. Moyano powiedział Klaiberowi, że Bergoglio wstawiał się za uwięzionymi jezuitami. Nie ma zgody odnośnie tego, czy zrobił dla nich tyle, ile powinien, ale takie wątpliwości w tych okolicznościach zawsze będą się pojawiać.
Adolfo Esquivel, Argentyńczyk uhonorowany w 1980 r. Pokojową Nagrodą Nobla, potwierdza, że Bergoglio nie współpracował z wojskiem i starał się pomóc obu jezuitom. On sam był przetrzymywany w więzieniu wojskowym, a jego syn ożenił się z Mercedes Moyano, siostrą jezuity Juana Luisa Moyano.
Inne pogłoski mówią, że Bergoglio jako arcybiskup Buenos Aires pozwolił wojsku ukryć więźniów w archidiecezjalnym domu rekolekcyjnym, aby nie znalazła ich Panamerykańska Komisja Praw Człowieka wizytująca więzienie utworzone w ESMA [szkoła kadetów marynarki], prawda jest jednak taka, że Bergoglio nie był arcybiskupem w chwili, gdy to miało miejsce, a Horacio Verbitsky, argentyński dziennikarz śledczy, potwierdził, że Bergoglio pomagał mu zbadać tę sprawę.
Mówi się także o tym, że w teczkach argentyńskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych są dokumenty potwierdzające, że Bergoglio udzielił wojsku informacji na temat jezuitów. Rzekoma konwersacja miała mieć miejsce, gdy Bergoglio starał się o przedłużenie paszportu jednego z tych jezuitów. Do takiej rozmowy faktycznie doszło, ale nie wtedy, gdy obaj ojcowie zostali aresztowani, ani nawet nie wtedy, gdy zostali uwolnieni, ale dopiero wtedy, gdy byli bezpieczni daleko poza krajem. Bergoglio nie mógł wtedy powiedzieć niczego, co naraziłoby ich na niebezpieczeństwo, ani też niczego, czego by rząd o nich nie wiedział. Prowincjał starał się po prostu przekonać biurokratów, że przedłużenie paszportu dla jednego z jezuitów jest konieczne, w przeciwnym razie będzie on musiał niepotrzebnie wracać z Niemiec do Argentyny.
Całkiem niedawno kardynał Bergoglio przekonał argentyńskich biskupów, że powinni wspólnie prosić o przebaczenie za to, że nie zrobili wystarczająco dużo w czasie tzw. „brudnej wojny” w Argentynie.
Wobec tyranii zdarzają się tacy, którzy przyjmują postawę proroków i umierają jak męczennicy. Są i tacy, którzy kolaborują reżymem, ale są jeszcze inni, którzy robią co mogą, nie podnosząc zbyt wysoko głowy. Kiedy zwolennicy Jana Pawała II usiłowali dowieść, że w czasie drugiej wojny światowej działał on w ruchu oporu, papież ich uciszył stwierdzając, że nie był bohaterem.**
Ktoś kto nigdy nie żył w dyktaturze, nie powinien zbyt łatwo osądzać tych, którzy w niej żyli, zarówno w starożytnym Rzymie, Ameryce Łacińskiej, Afryce, nazistowskich Niemczech, komunistycznej Europie Wschodniej, czy dzisiejszych Chinach. Czcijmy męczenników, ale nie żądajmy od wszystkich tego samego.
Tłum. Krzysztof Mądel SJ
* Thomasa Reese, S.J., „Francis, the Jesuits and the Dirty War”, artykuł jezuickiego historyka z Boston College opublikowany w e-serwisie dwutygodnika „National Catholic Reporter” http://ncronline.org/blogs/ncr-today/francis-jesuits-and-dirty-war (March 16th, 2013).
** Reese nie do końca ma rację. Karol Wojtyła był studentem działającego w podziemiu Uniwersytetu Jagiellońskiego i seminarium biskupiego, a wcześniej aktywnie działał w podziemnym Teatrze Rapsodycznym Jana Kotlarczyka, jednym z trzech okupowanym w Krakowie, obok klasycznego Julisza Osterwy i konstruktywistycznego Tadeusza Kantora (do której należał m.in. Jerzy Turowicz), brał także udział w pomocy Żydom w krakowskim gettcie. Wszyste te formy oporu były przez hitlerowców taktowane na równi z działalnością zbrojną i karane śmiercią. – Przypis tłumacza.