Zdarza się nam mówić „jakimi lekami się leczysz?”, bez względu czy są to leki ordynowane sobie samodzielnie czy przez lekarza. Już ta niejednoznaczność oddaje brak naszego wyobrażenia co to znaczy się leczyć a co to znaczy być leczonym i świadomie w tym współpracować.

REKLAMA
Nie potrafimy się leczyć ani współpracować z lekarzem. Informacje medyczne najczęściej wykorzystywane są do rozmów lub dyskusji na temat leczenia, które ostatnio coraz częściej sprowadzają się do kwestionowania postępowania lekarzy.
Z takim obrazem idealnie współgrają informacje medyczne pozyskane z sieci. Internet najczęściej oferuje informacje medyczne opublikowane nieodpowiedzialnie, pochodzące z serwisów społecznościowych albo oferuje tzw. bazy danych wiedzy medycznej. Te ostatnie stanowią zazwyczaj bazy encyklopedycznych haseł zaczerpniętych z nieustalonych źródeł albo napisanych przez bliżej nieokreślonych redaktorów medycznych.
Łatwy dostęp do pozornie wiarygodnej informacji generuje wykształcanie się postawy eksperta u ludzi, którzy zapoznali się z problemem bardzo powierzchownie i nawet nie wiedzą, że zagadnienie może być głębsze lub zmienia się wraz z kontekstem.
Tymczasem medycyna jest nauką kontekstu. Jedną z najważniejszych prawd, która uwarunkowała moje spojrzenie na pacjenta było stwierdzenie jednego z moich nauczycieli, że pojedynczy objaw bez potwierdzenia innymi objawami lub danymi z wywiadu zazwyczaj nie znaczy nic. Tak samo wyrwane z kontekstu pojedyncze bazodanowe informacje medyczne również nie znaczą zupełnie nic. Żeby właściwie je odczytać i sformułować właściwe rozpoznanie trzeba mieć doświadczenie we właściwym składaniu wielowarstwowej całości ze słów i z badania pacjenta.
Nie znaczy to jednak, że medycyna ma być nadal hermetyczną wiedzą dla wtajemniczonych. Wręcz odwrotnie, uważam że elementy wiedzy o naszych objawach i o chorobach powinny być zawarte w powszechnym szkoleniu ponadpodstawowym. Najważniejsze umiejętności, które każdy człowiek powinien posiadać to umiejętność rozróżnienia objawów groźnych od niegroźnych, właściwego zaopiekowania się objawami niegroźnymi, właściwej reakcji na objawy groźne, oraz odpowiedniej współpracy z lekarzem nawet gdy objawy nie są dokuczliwe jak np. w kontrolowanym nadciśnieniu tętniczym.
Staje się to coraz ważniejsze, ponieważ rzeczywistość jest coraz bardziej wymagająca. Rozwinięta ochrona zdrowia jest przeciążona specjalistycznymi procedurami oraz wydłużeniem życia ludzi czyli znacznym przyrostem liczby ludzi przewlekle chorych. W sposób niepisany od obywateli wymaga się samodzielnego zaopiekowania się dolegliwościami i schorzeniami niegroźnymi, które sami muszą rozpoznać i leczyć. Ma to bardzo wyraźne odbicie w ciągłym procesie zmian kategorii dostępności kolejnych grup leków z dostępnych na receptę na dostępne bez recepty. Przy korzystaniu z leków bez recepty szczególne znaczenie ma informacja o chorobie i o leku. Niestety zwyczajowo reklama leków jest tu podstawowym źródłem informacji, a to jest tak mało, że aż jest niebezpieczne.
Nie walczę ze zgodnymi z prawem reklamami leków ale do rozpoznania u siebie lub u swoich bliskich powszechnej, banalnej dolegliwości a następnie do jej leczenia przy pomocy leków bez recepty, potrzebna jest elementarnie uporządkowana wiedza medyczna, której nie powinniśmy się bać tylko zacząć z niej właściwie korzystać. W pierwszym etapie „rozszczelniania” wiedzy medycznej pacjenci (obywatele, konsumenci) powinni nauczyć się samodzielnie rozpoznawać u siebie i oceniać niegroźne dolegliwości , nauczyć się kiedy trzeba skontaktować się z lekarzem oraz nauczyć się świadomie korzystać z leków dostępnych bez recepty, dotychczas znanych tylko z reklam.