O autorze
Krzysztof Przybył jest prezesem Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego, znanej od ponad dwudziestu lat jako organizator konkursu „Teraz Polska”, nad którym honorowy patronat sprawuje Prezydent RP. W ramach tej inicjatywy wyróżniono setki polskich firm, oferujących najlepsze produkty i usługi, które dzięki swoim walorom jakościowym, technologicznym i użytkowym wyróżniają się na rynku oraz mogą być wzorem dla innych. Cel Fundacji to promocja dobrych, polskich marek, a jednocześnie przyczynianie się do wzmacniania marki Polska w Europie i na świecie.

Powyborczy remanent

Bez niespodzianek – tak można podsumować eurowybory w polskim wymiarze. Sondaże, wskazujące na remis, okazały się w tym przypadku wiarygodne. Frekwencja, tradycyjnie niska, mogła być miłym zaskoczeniem, gdyż niektóre ośrodki prognozowały, że nie przekroczy nawet 20 procent. Większość osób, która poszła do urn – poza głosowaniem na przyszłość Unii Europejskiej znalazła się tam z powodu: plebiscytu politycznego, okazji do zamanifestowania niezadowolenia z władzy, dania prztyczka w nos politycznemu establishmentowi… I tak w ławach Parlamentu Europejskiego zabraknie kilku osób, które z pewnością wykonałyby tam dobrą robotę.


Ani przeciętny Polak, ani polski przedsiębiorca nie wierzy, że „oni” wywalczą „tam” coś dobrego dla nas. Nie wierzą też, że w Brukseli może być stanowione prawo i dyrektywy dyscyplinujące polską biurokrację. Przecież argument o rzekomych wymogach unijnych jest bardzo chętnie stosowany wszędzie tam, gdzie urzędnik zamierza zbyć petenta. A jeśli już Unia stanowczo domaga się zmiany złego prawa, nagle okazuje się, że jest to szalenie trudne, a same dyrektywy bardzo niejasne. Za co więc Polacy mają kochać tę Unię, skoro tak często wmawia się im, że to ona odpowiada za wiele absurdów, stworzonych u nas i przez nas? W tym kontekście ponad 20 procent frekwencji wyborczej należy uznać raczej za spory sukces…
Może w nowym Parlamencie Europejskim będzie nieco bardziej ekscentrycznie, może też niektórzy debiutanci zaskoczą nas swoją retoryką. Wielka szkoda, że w nowej kadencji Parlamentu Europejskiego naszego kraju nie będzie reprezentowało kilku polityków, którzy dobrze się zasłużyli i Europie, i Polsce. W ostatnich latach trójka deputowanych: Bogusław Sonik, Paweł Zalewski i Konrad Szymański poruszała niebo i ziemię w kwestiach o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa energetycznego Polski. Konrad Szymański nie znalazł się nawet na liście PiS, a pozostali dwaj panowie (z PO) przepadli przy wyborczych urnach. Ich głos, mimo coraz ostrzejszej walki między największymi partiami, w licznych, istotnych sprawach brzmiał podobnie. Miód na serce tych, którzy mimo wszystko chcieliby wierzyć, że doraźna polityka nie przesłania bez reszty strategicznych celów.
Zauważony z pewnością będzie brak Michała Kamińskiego - europarlamentarzysty o stosunkowo długim, mimo wciąż młodego wieku, stażu. Można się nie zgadzać politycznie z Markiem Siwcem, ale pracowitości i upominania się o polskie sprawy nie sposób mu odmówić, podobnie jak Wojciechowi Olejniczakowi. I nie jest to zamknięta lista!
Wraz z listą Europy Plus – Twojego Ruchu za burtą znalazło się kilku wytrawnych polityków, takich jak Ryszard Kalisz, znany zarówno z wyrazistych poglądów, jak i z kompetencji. Miejmy nadzieję, że ci, którzy bój o mandaty przegrali, nie udadzą się na bezterminowe wakacje. Jest przecież sporo do zrobienia – i dla tych z lewicy, i dla prawicy – tutaj, na naszym polskim podwórku. Niby coraz bardziej schludnym i uporządkowanym, a przecież wciąż wymagającym wielu zabiegów.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...