Zgodnie ze starym dowcipem, jedynie w polskim sektorze w piekle nie są potrzebni strażnicy przy kotłach. Jeśli ktoś spróbuje wydostać się na zewnątrz, to i tak będzie wciągnięty przez kompanów z powrotem do kotła. Biada temu, kto w Polsce próbuje coś osiągnąć albo, co gorsza, już odniósł sukces. Aleksander Wielopolski, chętnie cytowany przez marszałka Piłsudskiego, lubił podkreślać, że dla Polaków można ostatecznie coś zrobić, ale z Polakami – nigdy. Przykłady byłego prezydenta, laureata Nagrody Nobla Lecha Wałęsy oraz światowej sławy specjalisty od medycyny słuchu, laureata plebiscytu „Ludzie Wolności”, profesora Henryka Skarżyńskiego, nie napawają niestety optymizmem.
Profesor Skarżyński, jeden z laureatów konkursu „Wybitny Polak”, przyznawanego przez Kapitułę Godła Promocyjnego „Teraz Polska”, to twórca legendarnego już Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w podwarszawskich Kajetanach. To placówka, w której z powodzeniem leczy się skomplikowane schorzenia, dokonuje transplantacji, przeprowadza trudne rekonwalescencje. Wizytówka polskiego lecznictwa w Europie i na świecie, jedna z najbardziej solidnych polskich marek.
Nie dla wszystkich. Okazuje się, że profesor współpracuje nie z tymi partnerami, co trzeba. Składa zamówienia w spółkach, które koncentrują się na zaopatrywaniu Instytutu. W domyśle – układ. Układ, choć nie ma na to żadnych dowodów, prócz domysłów autorów publikacji. Oczywiście, nikt nie może stać ponad prawem ani ponad krytyką. Tylko, że elementarne zasady wymagają gruntownego uargumentowania oskarżeń. Ja w prasowych atakach takich argumentów nie znalazłem.
Nie chcę snuć przypuszczeń, kto może stać za oskarżeniami. Nie wiem, jaki obrót przybierze ta sprawa. Przykro, że wątpliwości, które można wyjaśnić w sposób cywilizowany, stają się kamieniem rzuconym w jedną z polskich sław. W osobę, która pomogła tysiącom pacjentów. Mówi się, że każdy Polak jest niespełnionym piłkarzem, który z pasją recenzuje sukcesy i klęski narodowej reprezentacji. Czyżby coraz więcej osób czuło się lekarzami, którzy z wielką pewnością siebie recenzują sławy polskiej medycyny i transplantologii?
Podobno afera podsłuchowa jest dowodem na to, że standardy życia publicznego i dziennikarstwa sięgnęły dna. Niestety nie ona jedna…
