W wyborczym tygodniu spodziewacie się zapewne Państwo wpisu traktującego o polityce. Nic z tego – takowego nie będzie. Rozmowy o polityce zbyt często przypominają przelewanie z pustego w próżne. Zamiast nad politycznymi hasłami, lepiej pochylić się nad czymś, co pozytywnie łączy: nad innowacyjnością. Mam bowiem wrażenie, że o innowacyjności każdy lubi rozprawiać, jednak niewielu wie, co kryje się pod tym modnym dzisiaj hasłem.

REKLAMA
Wokół innowacyjności narosło sporo mitów i błędnych skojarzeń. Takich, jak stawianie znaku równości między innowacyjnością a skrajnym gospodarczym liberalizmem. Być może w wyimaginowanym, utopijnym państwie, w którym rynek stanowi doskonałą maszynerię, działającą bez interwencji z zewnątrz, będzie to powszechną zasadą. W naszej polskiej i europejskiej codzienności jest dokładnie odwrotnie. Jeżeli wymieniać obszary gospodarki, w które państwo nie tylko może, ale wręcz powinno się angażować, to przedsięwzięcia innowacyjne są na pierwszym miejscu. Jak w dzisiejszej Polsce zdobyć środki na rozwój nowatorskich projektów? Synergia biznesu i nauki jest, niestety, nadal zbyt słabo rozwinięta, by stała się podstawową drogą finansowania takich przedsięwzięć. Różnego rodzaju inkubatory? Oczywiście, ale wspierają one przedsiębiorczość, a nie wyczarowują pieniądze. Te muszą pochodzić ze sfery publicznej. Jeśli serio dyskutujemy o Innowacyjnej Polsce, to przede wszystkim musimy rozmawiać o skutecznym zaangażowaniu państwa w pomoc przy jej budowie.
Kolejny mit to wskazywanie, że innowacyjność leży w zasadzie wyłącznie w rękach młodych i ambitnych. Oczywiście, są oni siłą napędową innowacyjności i wspieranie ich inicjatyw jest kwestią arcyważną. Ale błędem jest wyrzucanie dużych, państwowych przedsiębiorstw poza innowacyjny nawias. Tym bardziej, że mają one to, co dla rozwoju projektów, o których mowa, niezbędne: pieniądze, zaplecze i jasny cel, czyli wzmacnianie swojej konkurencyjności. Takie podmioty mogą być również partnerami przy innych innowacyjnych projektach.
Pamiętajmy również, że pojęcie innowacyjności bywa względne. Wymiana silnika w polonezie na lepszy również jest działaniem innowacyjnym, co nie znaczy, że w dziedzinie motoryzacji stanowiłoby wielki krok dla ludzkości. Dlatego w unijnych rankingach innowacyjności najsłabiej rozwinięte państwa UE zajmują niezłe lokaty. Nie cieszmy się więc statystykami (odsyłam do maksymy Churchilla!), ale porównujmy siebie z najlepszymi. Poprzeczkę w tej dziedzinie warto stawiać wysoko, a nawet bardzo wysoko.
Tych, którzy chcą poznać bardzo ciekawe opinie ekspertów, polityków i przedsiębiorców o innowacyjności, odsyłam do najnowszego numeru magazynu „Teraz Polska”, który będzie już niedługo dostępny. Zachęcam, warto przeczytać!