Przy okazji Narodowego Święta Niepodległości mogliśmy obserwować nie tylko wymianę ciosów (także dosłowną) – przez media przetoczyła się dyskusja o patriotyzmie. Niestety, w znacznej mierze była ona odzwierciedleniem polaryzacji polskiego społeczeństwa, gdzie poglądy inne, niż czarno-białe, najtrudniej się przebijają. A przecież nie trzeba wybierać między jedną skrajnością, czyli patriotyzmem budowanym na opozycji wobec inności i totalną negacją samego pojęcia, jako rzekomo anachronicznego i wywołującego demony nacjonalizmu. Dlatego podpisuję się – i sądzę, że nie jestem w tym odosobniony – pod słowami Prezydenta Bronisława Komorowskiego: „Sukcesy biznesowe są dzisiaj miarą nowoczesnego patriotyzmu”.
Sukcesy, nie słowa!
REKLAMA
Pozwolę sobie na małą poprawkę: nie tylko nowoczesnego. Wbrew stereotypom, polski patriotyzm wykuwał się nie tylko w armatnim dymie. Patriotyzm mierzony nie represjami, ale gospodarczymi sukcesami nie jest bynajmniej wynalazkiem Trzeciej Rzeczypospolitej, lecz dziewiętnastego wieku. Przykładów nie braknie: Królestwo Polskie i rozbudowa przemysłu, Wielkie Księstwo Poznańskie i wzmacnianie polskości poprze rozwój ekonomiczny… W panteonie osób zasłużonych dla wzmacniania polskiego żywiołu w dobie zaborów mają swoje miejsce i Stanisław Staszic, i Henryk Cegielski i Ksawery Drucki-Lubecki.
Patriotyzm gospodarczy jest patriotyzmem trudnym, bo wymagającym nie słów, a pracy. Daje jednocześnie najtrwalsze efekty, włączając w to budowę wizerunku Polski za granicą. Sukcesy polskich firm przynoszą jeszcze jeden, nie mniej ważny efekt: przyczyniają się do przełamania polskich kompleksów. Pamiętam początek lat 90., zachłyśnięcie się wolnym rynkiem, epokę, gdy niemal z miesiąca na miesiąc szare towary ery PRL zastąpiły kolorowe produkty, sprowadzane z Zachodu. Przez długi czas niemała część polskiego społeczeństwa nie dopuszczała myśli, że to, co polskie, może być równie dobre jak zachodnie, nie mówiąc już o tym, że może podbić zagraniczne rynki… Dzisiaj – na szczęście – jesteśmy bardziej świadomymi konsumentami i potrafimy docenić polskie, dobre marki. Cały czas jednak uważnie patrzymy, co o nas piszą i mówią inni. Wystarczy wejść na portale internetowe – wiadomości, jak zagraniczna prasa komentuje zjawiska w polskiej polityce i gospodarce, zajmują poczesne miejsca w serwisach informacyjnych. Im większa świadomość tego, że polskie firmy odnoszą wspaniałe sukcesy na światowych rynkach, im więcej będzie globalnych polskich marek – tym mniej będzie polskich kompleksów.
Bądźmy zatem dumnymi patriotami – dumnymi z własnych osiągnięć, z gospodarczych sukcesów, a nie ze słów, bo o nie najłatwiej…
Więcej:
Polacy