Fanpage Australii na Facebooku ma cztery miliony sympatyków - donosi NaTemat.pl. Sielankowy obraz kontynentu, który wyłania się z facebookowego profilu, z pewnością chwyta za serce niejednego internautę. W porównaniu z nim polska promocja na portalach społecznościowych jest… No cóż, właściwie nie ma czego porównywać – narzędzia komunikacji społecznościowej pozostają nadal niewykorzystanym instrumentem promocji Polski w świecie.
REKLAMA
O Facebooku i Twitterze mówi się chętnie i dużo, ale odnoszę wrażenie, że nasze instytucje mają poważny kłopot z określeniem, co i jak powinno się promować przy pomocy tych narzędzi. Miliony fanów Australii robią wrażenie, ale gdy zadamy sobie trud poszperania w sieci, to zobaczymy, że facebookowa kampania to tylko jeden z elementów spójnej, przemyślanej budowy wizerunku atrakcyjnego turystycznie państwa. W Polsce zaś nie poradziliśmy sobie do tej pory z poziomem podstawowym, czyli opracowaniem jednolitej, długofalowej realizacji strategii promocji naszego kraju za granicą.
O czym warto pamiętać, uwzględniając w kampanii promocyjnej social media? Przede wszystkim o tym, że nawet najbardziej atrakcyjne narzędzie nie przyniesie efektów, jeśli nie zostanie uwzględnione jako element przemyślanej strategii. Wykorzystanie Facebooka przez wiele polskich firm i instytucji jest przypadkowe – od czasu do czasu pojawi się jakiś wpis, jakieś przypadkowe zdjęcie, a pojawiających się komentarzy nikt nie czyta. Słowem, komunikacji między nadawcą przekazu a jego odbiorcą po prostu nie ma.
Inna istotna kwestia to rozdzielenie promocji osób od promocji tematów. Polscy politycy całkiem sprawnie opanowali sztukę autopromocji za pośrednictwem mediów społecznościowych, ale o wiele gorzej jest z promowaniem kwestii o szerszym znaczeniu. Trudności stwarza także odpowiednie określenie grupy adresatów przekazu i, co za tym idzie, określenie odpowiedniego modelu komunikacji. Konto na Facebooku? Świetnie, ale czy chcemy promować miasto / region / kraj wśród jego mieszkańców, wśród Europejczyków, a może na całym świecie? W każdym z tych przypadków kampania musi wyglądać zupełnie inaczej.
Uderzając się w pierś, przyznam, że nam, pokoleniu dorastającym w czasach, gdy jeszcze nikomu nie śniło się o telefonach komórkowych (a co dopiero o Internecie) trudno jest uporać się z wyzwaniem, jakim jest skuteczna promocja Polski poprzez social media. Pokolenie dzisiejszych dwudziestolatków czuje temat znakomicie, czego dowodem są na przykład prace zgłaszane w konkursie „Teraz Polska Promocja”. Mam nadzieję, że wykorzystanie ich kreatywności przyniesie w niedługim czasie efekt może nie tak imponujący, jak w przypadku Australii, ale za to dający konkretne rezultaty wizerunkowe.
