Ostatnie dni minionego roku do udanych z pewnością może zaliczyć koncern Polimex-Mostostal. Dzięki układowi z wierzycielami i wsparciu Agencji Rozwoju Przemysłu oddalono groźbę upadku spółki i, co za tym idzie, utraty miejsc pracy przez kilkanaście tysięcy osób. Na uwagę zasługuje nie tyle zastrzyk gotówki z państwowej agencji (narzędzie, po które sięgano w minionych latach wielokrotnie, chociaż z różnym rezultatem), ale fakt porozumienia się licznego grona wierzycieli. Mimo pogłębiającego się kryzysu, postanowiono dać szansę znajdującemu się w poważnych tarapatach gigantowi. To wzór, który warto promować i naśladować.

REKLAMA
Spekulacje o tym, czy 2012 rok nie okaże się ostatnim w długich dziejach Polimexu, trwały przez wiele miesięcy. Media co rusz donosiły, że wniosek o upadłość wisi na włosku, a wierzyciele nie mają zamiaru dłużej czekać na swoje pieniądze. Z drugiej strony pojawiały się informacje o kontraktach, które pomogą wyjść firmie z poważnych problemów. Taką pozytywną informacją był na pewno październikowy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, który odblokował budowę dwóch nowych bloków w Elektrowni Opole. Tę inwestycję PGE – kluczową nie tylko ze względu na bezpieczeństwo energetyczne Polski, ale i ze względu na gospodarkę – próbowali zablokować ekolodzy. Zielone światło dla rozbudowy opolskiej elektrowni było też ważnym sygnałem dla wierzycieli Polimexu. Można powiedzieć, że PGE stało się dla koncernu kołem ratunkowym – z korzyścią dla inwestycji, która będzie realizowana przez doświadczonego wykonawcę.
Każdy kolejny miesiąc kryzysu i spadku produkcji przemysłowej oznacza wydłużenie się listy firm, zagrożonych upadłością. Nerwowa sytuacja w gospodarce przekłada się na nerwową reakcję wierzycieli. Tymczasem złożenie wniosku o upadłość w wielu sytuacjach daje wierzycielowi niewiele więcej, niż moralną satysfakcję. Po postępowaniu, które trwa częstokroć wiele lat, może odzyskać znikomy procent należności, o ile znajduje on pokrycie w majątku spółki. Zdecydowanie lepiej jest zaryzykować i znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące dla obu stron, o ile oczywiście istnieją ku temu realne przesłanki.
Na dobrych praktykach w biznesie jeszcze nikt nie stracił – o tym trzeba pamiętać nie tylko w czasie kryzysu!