Czekoladowy orzeł kontra Grottger – tak w wielkim skrócie można podsumować kolejną odsłonę dyskusji o polskim patriotyzmie, która wybuchła przy okazji obchodów Dnia Flagi i Święta Konstytucji 3 Maja. Nie zostało powiedziane nic nowego, bo też, jak niestety większość sporów o pryncypia ostatnimi czasy, linię podziału wyznaczyły polityczne sympatie. Trudno nie odnieść wrażenia, że polskie dyskusje o patriotyzmie obracają się w kręgu nie zawsze prawdziwych stereotypów, a już sam podział – patriotyzm nowoczesny, czyli radosny kontra staroświecki, to jest martyrologiczny, brzmi z gruntu fałszywie. A tych stereotypów naszych codziennych jest o wiele więcej…

REKLAMA
A zatem pierwszy mit: Polacy umieją o patriotyzmie i Ojczyźnie mówić jedynie przez pryzmat narodowych ofiar i klęsk, podczas gdy nowoczesny patriotyzm ma oblicze pogodne. Polecam przyjrzenie się temu, jak Amerykanie i Francuzi czczą swoich poległych, nie mówiąc już o Izraelczykach.
Pamięć o tragediach przeszłości nie jest przecież przeszkodą dla obywatelskiego, odpowiedzialnego patriotyzmu – wręcz przeciwnie, jest jego fundamentem. Nie jest wcale tak, że w polskim kalendarzu rocznic tylko martyrologiczne daty wciąż mają wyłączność. Przykładem może być nie tylko Święto Konstytucji, ale także rocznica wyborów 4 czerwca, rocznica wstąpienia przez Polskę do Unii Europejskiej, rocznica Porozumień Sierpniowych – to wszystko daty, których nie sposób świętować w łzawy, smutny sposób…
Następny stereotyp: cała Europa wciąż testuje Polaków, czy dorośli do tego, co w mediach zwykło nazywać się „europejskimi standardami”, także w dziedzinie podejścia do historii i patriotyzmu. Przesada? Wystarczy zobaczyć, jak wysoko w rankingu wiadomości na polskich portalach internetowych utrzymują się depesze w rodzaju: niemieckie / francuskie / brytyjskie media o Polsce… Pochwała zagranicznego dziennika napawa dumą, a krytyka bywa ostatecznym argumentem na rzecz „obciachowości” danego polityka czy danej politycznej decyzji. Tu daje znać o sobie przedziwna polska hybryda – połączenie braku wiary w siebie z przekonaniem, że cały świat nie ma nic lepszego do roboty, niż wystawiać Polsce i jej obywatelom cenzurki.
Szkoda, że nie potrafimy dostrzegać sukcesów polskich firm na europejskich rynkach, albo bardziej doceniać olbrzymią przemianę, którą nasz kraj przeszedł w ostatnich dwóch dekadach. Narzekamy na problemy polskiej kolei, obawiamy się otwarcia polskiego rynku dla zagranicznych przewoźników, a tymczasem nie cieszymy się tym, że PKP Cargo, jeszcze kilka lat temu będące na skraju upadłości, dziś mierzy się z konkurentami w całej Europie. Koleje Mazowieckie, regionalna spółka, w ciągu ośmiu lat od powstania dysponuje najnowocześniejszym taborem w Polsce. Czy to sukcesy? Bez wątpienia. Czy jest jeszcze wiele do zrobienia? Na pewno. Ale dlaczego zawsze musimy widzieć szklankę do połowy pustą, a nie do połowy pełną?
Mit trzeci: jeśli Polacy nie zawsze są zdolni do wzniesienia ponad polityczne podziały, do odważnego spojrzenia w przyszłość i nowoczesnego patriotyzmu – to jest to wina trwającego niemal pół wieku realnego socjalizmu. Oczywiście, zawsze to wygodne dla nas rozgrzeszenie, ale pamiętajmy, że osoby które kończą właśnie studia urodziły się już w demokratycznej Polsce, a PRL znają jedynie z podręcznika historii i filmów. Naszych wad nie da się tłumaczyć przez kolejne dekady minionym ustrojem. Zresztą, jeśli przyjrzymy się historii Polski, idylliczne wizje muszą zostać poddane rewizji. Powiedzenie, że gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania, nie narodziło się przecież po 1945 roku…
Na koniec warto obalić jeszcze jeden mit: otóż Polacy w znakomitej większości wcale nie przejmują się dywagacjami na temat ich patriotyzmu, toczonymi przez polityków i publicystów różnej maści. Salonowe kłótnie nijak bowiem nie przystają do codzienności. Jesteśmy bowiem coraz częściej dumni nie z tego, kim byliśmy, ale z tego, kim jesteśmy, co osiągamy i kim możemy być.
Duma z polskich sportowców, radość z międzynarodowych sukcesów naszych studentów i naukowców, satysfakcja na wieść o polskich firmach, podbijających światowe rynki – tak coraz częściej wygląda nasz codzienny patriotyzm.
Nie ma wcale sprzeczności między tym, co powtarzał wielokrotnie śp. prezydent Lech Kaczyński, że pamięć jest fundamentem przyszłości, a tym, co 3 maja bieżącego roku powiedział premier Donald Tusk –patriotyzm to dobre wychowanie dzieci.
I, choć toczący jałowe spory nie chcą tego przyjąć do wiadomości, nowocześni Polacy nie widzą sprzeczności między szacunkiem dla przeszłości, a patriotyzmem tkwiącym mocno w teraźniejszości.