Nadzieje związane z eksploatacją złóż gazu z łupków, wciąż pozostają duże, choć pierwotny entuzjazm ustąpił miejsca bardziej realnej ocenie. Nikt już dzisiaj nie twierdzi, że w ciągu kilku lat staniemy się gazowym mocarstwem, a bezpieczeństwo energetyczne przestanie spędzać decydentom sen z powiek. W gospodarce i polityce trzeźwa ocena jest podstawą sukcesu, więc bardzo dobrze, że mówi się więcej o innych źródłach energii. Także o energetyce konwencjonalnej, nie tak politycznie poprawnej i modnej jak łupki lub odnawialne źródła energii. Dyskusja wokół budowy nowego bloku opolskiej elektrowni pokazała jednak, że nawet w tak ważnym temacie trudno znaleźć rozsądny kompromis.

REKLAMA
Budować czy nie budować? To pytanie ma wymiar szekspirowskiego „to be or not to be” – zarówno dla Polskiej Grupy Energetycznej, jak i dla konsorcjum polskich firm, które mają realizować inwestycję w Opolu. Obie strony mają swoje racje. PGE - spółka giełdowa - twierdzi, że nie sposób realizować przedsięwzięcia, które nie będzie opłacalne, a może zachwiać kondycją finansową Grupy. Notowane na parkiecie firmy nie są urzędami, które nie muszą troszczyć się o bilans zysków i strat. Z jednej strony mamy bezpieczeństwo energetyczne kraju, z drugiej – przestrzeganie prawa. A Kodeks spółek handlowych nie przewiduje wyjątków od reguły z tego powodu, że dana inwestycja jest ważna dla polskiej gospodarki. To jasne jak słońce.
Prawdą jest również to, co podkreślają zwolennicy jak najszybszego rozpoczęcia budowy. Możemy wspierać OZE, marzyć o energii słonecznej, wiatrakach – ale bez modernizacji tradycyjnych elektrowni Polskę czekać może energetyczna katastrofa. Z tego punktu widzenia projekt Opole ma kolosalne wprost znaczenie. Konsorcjum z Mostostalem i Rafako na czele, złożone z polskich firm o dużym doświadczeniu i ugruntowanej renomie, gwarantuje dobrą realizację przedsięwzięcia.
Cieszę się, że premier uciął dyskusje i postanowił, że budowa elektrowni musi być realizowana. Za taką deklaracją powinna jednak iść następna – na jaką pomoc może liczyć PGE, by kondycja finansowa spółki nie została zachwiana? Trudno znaleźć potrzebne miliony w kryzysowym budżecie, jednak ten cel wymaga jedynie tego, aby powstała rozsądna propozycja finansowania inwestycji. Propozycja stworzona z myślą o polskiej gospodarce i polskim rozwoju.
Jednakże, gdzie dwóch się kłóci, tam trzeci korzysta. W tym przypadku jest to organizacja Greenpeace, która na fali debaty o inwestycjach w elektrownie rozpoczęła aktywną kampanię dyskredytującą tradycyjne źródła energii oraz, niestety, uderzającą w PGE. Tym bardziej trzeba jak najszybciej zakończyć trwający od wielu tygodni spór wokół tej jakże ważnej inwestycji – i jak najszybciej wbić pierwszą łopatę w ziemię!