Posłowie zdecydowaną większością głosów postanowili, że sejmowe komisje powrócą do prac nad poprawianiem przepisów, które budzą tyleż emocji, co kontrowersji. Uspokajam, nie chodzi o związki partnerskie ani ustawę antyaborcyjną – ale o tzw. janosikowe. Spór o te regulacje przechodzi z jednej kadencji parlamentu na drugą, niemal co roku część posłów próbuje dokonać zmian w przepisach, inni mniej lub bardziej skutecznie takie zmiany blokują. Co ciekawe, podziały nie idą w tym przypadku zgodnie z klubową przynależnością, lecz zgodnie z okręgami, z których pochodzą posłowie. Spory trwają, a formalnie najbogatsze województwo, czyli mazowieckie, ugina się pod finansowymi obciążeniami. Bez poważnego pochylenia się nad zmianami rzekomy bogacz faktycznie może zostać za kilka lat biedakiem…
Warto przypomnieć sobie słowa Churchilla o kłamstwach i statystykach. Statystycznie Mazowsze opływa w dostatek, statystycznie jest najbogatszym województwem. Jednak gdy weźmiemy pod statystyczną lupę region z wyłączeniem Warszawy, to Mazowsze ląduje w najlepszym wypadku w połowie rankingu. Pamiętam, że podczas kolejnej odsłony wojny o Janosikowe pojawił się pomysł by administracyjnie wydzielić stolicę. Pomysł wart rozważenia – ale zablokowany od razu. Nikt nie kwapi się aby zastąpić województwo mazowieckie na pozycji bogacza, dokładnie ogałacanego z pieniędzy przez sejmowego Janosika.
Trzeba pamiętać, że dziś motorem inwestycji rozwojowych nie są pieniądze z budżetu państwa ani wpływy z janosikowego, tylko środki z funduszy unijnych. Ich zdobycie zależy – naturalnie, nie wyłącznie – od zaangażowania i skuteczności samorządowców. Ta skuteczność jest weryfikowana przez osoby najbardziej do tego właściwe i w najlepszy możliwy sposób, czyli przez mieszkańców przy wyborczych urnach. Janosikowe powinno być jedynie skromnym uzupełnieniem. Można dyskutować o skali środków, które w ten sposób zostaną przekazane, ale na pewno nie można utrzymywać rozwiązań szkodzących regionom. A debatując na temat janosikowego na pewno warto sprawdzić, jaki procent z tak pozyskanych kwot trafił na konkretne inwestycje, a jaki rozpłynął się w biurokratycznych strukturach, czyli trafił na finansowanie biurokratycznej machiny…
