“There was only one ‘Dream Team’ baby, that was us!” twierdzi Magic Johnson. Czy ma rację? Tego nigdy nie sprawdzimy w rzeczywistości. Ale możemy sprawdzić w świecie wirtualnym. Co powiecie na mecz Dream Team `92 kontra Dream Team 2012? Za dwa tygodnie premiera gry, w której po raz pierwszy od dwudziestu lat będziecie mogli zagrać Jordanem, Barkleyem, Ewingiem, Stocktonem, czy kim tam chcecie. To jest wreszcie powód żeby kupić konsolę:)

REKLAMA
logo

W rzeczywistości wirtualnej możliwe jest właściwie wszystko. To jedna z zalet gier komputerowych. Ale wpływ na to co dzieje się na naszych monitorach mają też wydarzenia z prawdziwego świata. Aż dwadzieścia lat musieli czekać gracze i fani koszykówki by wcielić się w zawodników słynnego Dream Teamu z Igrzysk w Barcelonie. Wreszcie się doczekają, w grze NBA2K13. Premiera już 2 października.

Firma 2K Sports nabyła od amerykańskiej federacji licencję uprawniającą do użycia wizerunku pierwszego (jedynego?) Dream Teamu. Do porozumienia wiodły długie i żmudne rozmowy, także z samymi koszykarzami. Pomagał Jay-Z, który jest jednym z producentów gry i oczywiście odpowiadał za ścieżkę dźwiękową. Raper przekonał do użyczenia wizerunku Charlesa Barkleya. Jedynym, którego w grze NBA2K13 miało zabraknąć był Scottie Pippen. Scottie w ostatniej chwili dogadał się jednak z wydawcą gry i Dream Team jest kompletny!
A ambasadorem NBA2K2013 jest ten, którego wiecznie brakowało w serii NBA Live – Michael Jordan (pamiętacie „Roster Player” z NBA Live `97?). Jordan od dwóch lat współpracuje z 2K Sports i twierdzi, że w „realu” zespół z Barcelony pokonałby ten z Londynu: „Ci faceci są bardziej atletyczni od nas, silniejsi fizycznie, ale my byliśmy nieco mądrzejsi i lepiej zorganizowani jako zespół. Szczerze mówiąc, nie sądzę, żebyśmy mieliśmy z nimi jakieś problemy, nawet jeśli oni myślą, że jest inaczej."

Teraz MJ, może to udowodnić przy pomocy joypada. Gra oczywiście wygląda pięknie i podobno ma być jeszcze lepsza niż jej poprzedniczki. Seria NBA2K jest w ostatnich latach jedyną poważną symulacją koszykówki. Co prawda EA Sports po nieudanym projekcie NBA Elite postanowiło po trzech latach wrócić do serii „Live”, ale "trzynastka", która w sklepach ma pojawić się pod koniec października start będzie miała bardzo ciężki. Bo jeśli nawet pod względem grafiki i grywalności zbliży się do NBA2K13 to znowu nie będzie tam Dream Teamu, który pojawia się grze video po raz pierwszy od 20 lat. W 1992 roku prekursor serii NBA Live "Team USA Basketball" został wydany na konsolę Sega Mega–Drive i to była naprawdę dobra gra jak na tamte czasy.

Zostaje jeszcze pytanie co z pozostałymi Dream Teamami? Na razie wydawca gry tłumaczy że postawił na jakość, a nie na ilość. Więc za rok, w NBA2K14 pewnie znów będą czekały na nas jakieś niespodzianki, mistrzowie olimpijscy z Atlanty albo wielcy przegrani z Aten.