W Houston, w ten weekend liczba (nie tylko koszykarskich) gwiazd na metr kwadratowy znacznie przekroczyła normę. Za nami 62 All Star Game. Wielkie show, mnóstwo zabawy i trochę poważnego grania. Trzeci raz z rzędu Zachód wygrał ze Wschodem. Najlepszym graczem spotkania został wybrany Chris Paul. Aha i w niedzielę 50-te urodziny obchodził Michael Jordan.

REKLAMA
logo

A – jak Alicia Keys. Ostatnio żadna wielka impreza w USA nie może obyć się bez niej lub Beyonce. Tym razem śpiewała piękna Alicia a Beyonce zasiadła na trybunach razem z Jay’em – Z.
B – jak Bryant, Kobe. Absolutny rekordzista wśród uczestników 62. Meczu Gwiazd. W All Star Game zagrał już po raz 15-ty i śrubuje punktowy rekord wszechczasów (na dziś 280 pkt.). Nie to jednak było najważniejsze. W ostatnich minutach spotkania Kobe Bryant dwukrotnie zablokował LeBrona Jamesa.
Po meczu dziennikarze pytali gwiazdę Lakers o reakcję LeBrona: "Powiedział, że go faulowałem. Odpowiedziałem, że w takim razie każde moje zagranie w obronie trzeba uznać za faul. Ja tak gram.”
"To wszystko było w duchu rywalizacji. Spotkało się dwóch facetów, którzy kochają rywalizację. To wszystko. To była świetna zabawa.” To zdanie LBJ-a.
"To był wielki blok. Kobe jest wielkim graczem. "powiedział Kevin Durant. Czyli zabawa zabawą ale każdy chce wygrać. Szczególnie Kobe, szczególnie jeśli jego Lakers nie za bardzo mają szanse w rywalizacji z Heat.
C – jak CP3 czyli Chris Paul, MVP Meczu Gwiazd. Rozgrywający Los Angeles Clippers poprowadził Zachód do zwycięstwa, przy okazji pozwalając każdemu kto miał trochę miejsca pod koszem efektownie kończyć akcje po jego podaniach. Statystyki: 20 punktów i 15 asyst, takie w przeszłości mieli tylko Isiah Thomas i Magic Johnson.
D – jak Durant, Kevin. Najskuteczniejszy zawodnik meczu i obok Paula, Bryanta i Blake'a Griffina autor sukcesu ekipy Zachodu. 30 punktów na koncie i kilka dunków mogących zawstydzić uczestników konkursu wsadów.
E – jak efektowny wsad. W wykonaniu mistrza olimpijskiego w sprincie. Jamajczyk Usain Bolt to najszybszy człowiek świata. Marzy o tym by wystąpić w Manchesterze United. Ale w kosza też grać potrafi. No, bez przesady:) – ten slam dunk był jedynym celnym rzutem w jego występie w spotkaniu celebrytów.
F - jak fashion, czyli po polsku moda:) niektórzy mają fantazję, moim zdaniem wygrywa Russell Westbrock.
Zobacz jak wyglądała moda w Houston
G – jak Garnett, Kevin. 37-letni zawodnik zapowiedział, że to jego ostatni mecz gwiazd w karierze. Zresztą na parkiecie wyglądał tak jakby przyjechał do Houston za karę. Potruchtał kilka minut, spudłował dwa rzuty i zasiadł na ławce. Ale to miejsce by napisać: Wielki gracz! Wielki Szacunek!
H – jak Houston. Gospodarz tegorocznego Weekendu Gwiazd. W Teksasie nie zapomniano o bohaterach z przeszłości. Yao Ming został Ambasadorem Dobrej Woli miasta Houston, przed meczem gwiazd uhonorowano też Hakeema Olajuwona, który poprowadził Rockets do dwóch tytułów mistrzowskich i Dikembe Mutombo. Houston gościło Mecz Gwiazd już po raz trzeci, wcześniej w 2006 i 1989 roku.
I – jak Irving, Kyrie. Jeden z siedmiu debiutantów w Meczu Gwiazd. 20-letniego gracza Cleveland pewnie jeszcze nie raz zobaczymy wśród najlepszych koszykarzy NBA. W niedzielny wieczór zdobył 15 punktów, a jego „trójki” pozwoliły ekipie Wschodu wrócić do gry. Ten weekend Irving miał bardzo pracowity. W piątek zeszłoroczny MVP meczu Debiutantów i Drugoroczniaków dla ekipy Shaqa zdobył 32 punkty. W sobotę wygrał konkurs rzutów za trzy punkty. Wynik: 23, o dwa oczka mniej niż rekord konkursu „trójek”.
J – jak Jordan, Michael. Właśnie w niedzielę, 17 lutego obchodził swoje 50-te urodziny. Absolutnie najlepszy gracz w historii koszykówki. Człowiek który zmienił tę grę i zmienił sport. 6 tytułów mistrza NBA, 6 tytułów MVP finałów, 5 tytułów MVP, 10 tytułów króla strzelców, 2 złote medale olimpijskie. Ale przecież tego nie da się opowiedzieć w słowach ani liczbach, prawda?
K – jak komisarz David Stern. To był jego ostatni Mecz Gwiazd jako szefa NBA. Stern odchodzi, ale po trzech dekadach jego rządów NBA jest jedną z najpotężniejszych organizacji w świecie sportu.
L – jak „loser”. Mecz Gwiazd to przede wszystkim dobra zabawa. Ale nie tylko LeBron James przekonał się, że nie zawsze jest zabawnie. Jego klubowy kolega z Miami – Chris Bosh mecz zaczął od dwóch „niedolotów” a potem uwzięli się na niego Chris Paul i Tony Parker. Obaj rozgrywający przekozłowali mu piłkę między nogami, zostawiając zupełnie zdezorientowanego Bosha za plecami. Chrisowi do śmiechu nie było.
M – jak milion pięćset dziewięćdziesiąt jeden tysięcy czterysta trzydzieści siedem (1 591 437) – tyle głosów od kibiców uzyskał Kobe Bryant. Black Mamba wygrał głosowanie na pierwsze piątki Meczu Gwiazd.
N – jak Natalia, czyli starsza, 10-cio letnia córka Kobego Bryanta. Towarzyszyła tacie podczas całego weekendu w Houston. Całkiem sympatycznie wyglądała scena gdy Kobe spotkał Ricka Foxa. Chyba dawno się nie widzieli, bo Fox zrobił wielkie oczy i powiedział „ale jesteś już duża”. W ogóle ten weekend w Houston był jakiś taki rodzinny. Co najlepiej skwitował Dwyane Wade: „fajnie że mogłem zabrać ze sobą dzieci. Wreszcie zasłużyłem na ich szacunek, bo widzą że tata gra z ich idolami.”
O – jak Obcokrajowcy. Mecz gwiazd NBA można było obejrzeć niemal w 200 krajach na świecie. Gwiazdami ligi od lat nie są już tylko Amerykanie, ale tym razem nie było tego widać. W ekipie Zachodu był tylko 1 obcokrajowiec – Francuz Tony Parker. W zespole Wschodu – reprezentant Wielkiej Brytanii Luol Deng no i pochodzący z Francji Joakim Noah. Czyli słabo. Pierwszy raz od 2001 roku zabrakło Dirka Nowitzkiego.
P – jak pierwszy Mecz Gwiazd, który odbył się 2 marca 1951 roku. Został zorganizowany by ratować upadającą ligę NBA. Na trybunach w Bostonie zasiadło 10 tysięcy widzów, co było sporym osiągnięciem, bo średnia widownia na meczach wynosiła około 3,5 tysiąca. Sporo się zmieniło. W 1999 roku Mecz Gwiazd się nie odbył z powodu lockoutu. Do tej pory Wschód wygrał 36 razy, Zachód był lepszy w 26 spotkaniach.
R – jak Rose Derrick, Rondo Rajon. Czyli dwaj najwięksi nieobecni Meczu Gwiazd. Rose kontuzję leczy o końca zeszłego sezonu, Rondo złapał ją kilka tygodni temu.
S – jak Slam Dunk Contest, główna – obok konkursu trójek – atrakcja sobotniego wieczoru. Wygrał Terrence Ross. Zasłużenie. Było kilka fajnych dunków, kilka ciekawych pomysłów (Evans i jego obraz:). Pozostaje problem, że w tym konkursie już właściwie wszystko wymyślono. Raczej nie doczekamy też pojedynków Jamesa z Bryantem czy Durantem. Mimo wszystko wolę Weekend Gwiazd z konkursem wsadów niż bez. Za to nie bardzo wiem po co są „shooting Stars” czy „Skills Challenge”. Chyba tylko żeby czymś zapełnić sobotni wieczór.

T – jak trenerzy, Greg Popovich z San Antonio Spurs (64 lata) prowadził Zachód już po raz trzeci i odniósł drugie zwycięstwo. 21 lat młodszy Eric Spoelstra (Miami Heat) w roli szkoleniowca Wschodu debiutował. Trenerzy nie mogą brać udziału w meczacg gwiazd dwa lata z rzędu.
U – jak urodziny. O „pięćdziesiątce” Jordana już było. Ale pamiętajmy, że tego samego dnia, tyle że w 1984 roku urodził się Marcin Gortat (Wszystkiego najlepszego!!!) a w środę 50-te urodziny obchodzi ten, który przez Michaela Jordana nigdy nie została mistrzem NBA – sir Charles Barkley.
W – jak Wschód... i
Z – jak Zachód. Trzeci raz z rzędu lepszy był Zachód. Tym razem było 143:138. Za rok Mecz Gwiazd odbędzie się w Nowym Orleanie. W którym nie będzie już Hornets, za to będą Pelicans.