
Jechałem do Wrocławia z obawami, ale okazało się że zupełnie niepotrzebnie. Mecz Gwiazd polskiej i czeskiej ligi koszykówki nie okazał się „czeskim filmem” a całkiem fajną imprezą. Gwiazdy Tauron Basket Ligi okazały się lepsze od gwiazd Mattoni Národní Basketbalové Ligy 109:104.
REKLAMA
A – jak Alicii Keys nie było (tutaj o tym gdzie była czyli NBA All Star Weekend 2013) Ale była za to Halina Mlynkova. Koszykarskiej publiczności za bardzo nie porwała ale też trudno wymyślić lepszą gwiazdę na polsko – czeski mecz niż artystkę urodzoną na Zaolziu.
B – jak Basket Liga. U nas jak nie ma sponsora to bida, jak jest sponsor to się liga koszykówki musi nazywać „Basket Liga” (teraz akurat Tauron Basket Liga). Czesi są sprytniejsi. Ich liga ma dwie nazwy: Narodni Basketbalova Liga i National Basketball League (w obu przypadkach NBL) Fajne, prawda? Choć ciężko na to wpaść bo i tak zazwyczaj stosowany jest skrót i sponsor: Mattoni (producent wody mineralnej) przed nazwą.
C – jak Czechy. Pytanie za sto punktów, kto znał jakiegoś koszykarza z ligi czeskiej? Po tym spotkaniu nie mam wątpliwości: od jutra nie będę codziennie sprawdzał wyników NBL. Zresztą tam i tak zawsze wygrywa Nymburk. Koszykówka w Czechach jest raczej w gorszym stanie niż u nas. Ale oni przynajmniej mają hokej na lodzie.
D – jak Deloach, Michael Brandon. Zwycięzca konkursu wsadów. Do tego najlepszy koszykarz gwiazd NBL. Zdobył 27 punktów, pudłując – uwaga! – tylko jeden z 12 rzutów z gry. Na co dzień gra w Qanto Turi Svitavy (jeden z gorszych teamów w NBL, w którym występuje też Paweł Mróz) gdzie rzuca (18,5 pkt./mecz), zbiera (7 zb./mecz) i podaje (4,6 as./mecz) ale niewiele z tego wynika. Czyli tak jak w Tarnobrzegu, w którym kiedyś występował.
E – jak energia, sponsor naszej koszykarskiej Ekstraklasy na pewno produkuje prąd w kolorze różowym (niektórzy mówią, że „tauronowym”)
F – jak fantastyczne pomysły. Tych organizatorzy mieli kilka, między innymi konkurs „Shooting Stars” (więcej pod K – jak konkursy). Ale też zaproszenie na mecz piłkarzy Śląska Wrocław, którzy niemal przez całe spotkanie rozdawali autografy (na początku się dziwiłem dlaczego co chwilę przychodzą do nas dzieciaki z prośbą o pożyczenie długopisu…).
G – jak głosowanie na pierwsze piątki. Nie spodziewałem się cudów, ale 6 tysięcy głosów??? Jest jeszcze wiele do zrobienia…
H – Hodge, Walter. MVP Meczu Gwiazd. Koszykarz Stelmetu Zielona poprowadził polskie gwiazdy do tryumfu. Był najskuteczniejszy w ekipie TBL (22pkt.), trafiał w decydujących momentach. Hodge to niewątpliwie najlepszy koszykarz biegający obecnie po polskich parkietach. W Zielonej Górze pojawił się w 2010 roku i trwają modlitwy by nie wyjechał. Aha, do Wrocławia za bardzo mu się jechać nie chciało , a że go zmusili to w tej sytuacji znakomicie się odnalazł świetnie grając, rozdając autografy i pozując do zdjęć z przyklejonym uśmiechem. Brawo panie Ho!
I – jak impreza, koszykarska impreza, która trwała ponad cztery godziny ale ani przez moment nie było nudno. Może ten mecz nie wpłynie na zwiększenie popularności koszykówki w naszym kraju, ale przynajmniej Ci którzy przyszli do Hali Stulecia nie żałowali. Coś za coś. Tym razem fajny event we Wrocławiu kosztem transmisji telewizyjnej. Może doczekamy takich czasów, gdy kibice na trybunach i ci przed telewizorami będą dobrze się bawić oglądając koszykówkę. I nikt nie będzie mówił, że mamy tylko dwie godziny.
J – jak „Ja chcę być jak Wójcik, ja chcę być jak Zieliński, ja chcę być jak Gortat, ja chcę być jak Zidek” – powtarzali chłopcy podając sobie piłkę i rzucając do kosza. Jedna z małych rzeczy, które cieszyły. To był fajny pomysł.
K – jak konkursy. Z nimi zawsze były jakieś problemy. Kłopoty nagle się skończyły gdy okazało się organizatorzy nie muszą się spieszyć z powodu ograniczonego czasu w ramówce telewizyjnej. Więc konkurs wsadów na bardzo dobrym poziomie. Konkurs „trójek”, hmm… taki sobie. Może dlatego że nie było Andrzeja Pluty:) i ograniczenia czasowego na oddanie rzutów. Najlepszy z tego wszystkiego był „Shooting Stars”. Konkurs niespodzianka, w którym rywalizowali byli koszykarze (Wójcik, Zidek, Zieliński), biznesmeni i np.: Sebastian Mila. W NBA to zawsze jedna z nudniejszych imprez, we Wrocławiu to był strzał w dziesiątkę.
L – jak Lublin. Tam odbył się pierwszy, legendarny Mecz Gwiazd Północ – Południe (1994), rok później w Stalowej Woli Adam Wójcik rozwalił tablicę (to nie była jedyna potłuczona „deska” tego dnia). To były czasy… W sumie rozegrano 14 meczów Północ – Południe, 2 mecze Wschód – Zachód, 3 mecze polskich gwiazd PLK z obcokrajowcami z naszej ligi, 2 spotkania reprezentacji Polski z graczami z zagranicyi, a w latach 2001 i 2002 Meczu Gwiazd nie było.
Ł – jak Łukasz Koszarek czyli największy nieobecny. Ok, wiem kibice wybierali. Ale to w końcu podstawowy rozgrywający reprezentacji Polski…
M – jak Mila Sebastian. Kapitan mistrzów Polski w piłce nożnej rzucał lepiej niż Adam Wójcik. Fajny pomysł, fajny Mila!
N – jak najpiękniejsza akcja meczu. Tu wygrywa zdecydowanie Mateusz Ponitka. Efektowny blok, kontra i efektowna „paka”. To „Ponita” potrafi jak mało kto.
O – jak Opole. Z tego miasta (albo z okolic Opola) była sympatyczna rodzina z dwoma córeczkami. Tata w koszulce Miami Heat (Mourning a nie żaden Lebron:P), córki w koszulkach reprezentacji Polski. Młodsza ze słuchawkami na uszach, „taka tradycja” – wyjaśniał tata, „nie lubi hałasu”. A starsza: „wszystko jest super, super tańce i dużo fajnych rzeczy”. Czyli rosną prawdziwe kibicki:)
P – jak Publiczność. Hala Stulecia była niemal pełna. Ale okazało się że nawet we Wrocławiu nie tak łatwo zapełnić trybuny (część biletów rozdano). Liczy się skutek, a ten był taki że wyglądało to nieźle. I zabawa na trybunach też była niezła.
R – jak rzuty za 3 Przemysława Zamojskiego. Gracz Asseco Prokomu Gdynia wystartował i w konkursie rzutów za trzy i w konkursie wsadów. Wygrał ten pierwszy, w finale pokonując Michała Chylińskiego. Do Andrzeja Pluty, który wygrywał ten konkurs 8 razy jeszcze trochę brakuje, ale to i tak jeden z lepszych wieczorów „Zamoja” w tym sezonie.
S – Slam Dunk Contest, niech będzie z angielska bo tym razem nie było się czego wstydzić.
Dunk Deloach’a z eliminacji, przeskoczenie operatora kamery przez Aarona Cela czy paki Zamojskiego (szkoda że w finale nie wyszło) dawały radę. Konkurs wsadów był tym elementem, który najbardziej zyskał na wydłużeniu do czterech godzin całego widowiska.
Dunk Deloach’a z eliminacji, przeskoczenie operatora kamery przez Aarona Cela czy paki Zamojskiego (szkoda że w finale nie wyszło) dawały radę. Konkurs wsadów był tym elementem, który najbardziej zyskał na wydłużeniu do czterech godzin całego widowiska.
Ś – jak Śląsk. Jak zwykle we Wrocławiu ani przez chwilę nie mogłem zapomnieć o tym, że tu wszyscy uważają, że jesteśmy w stolicy polskiej koszykówki. Tak czy inaczej, niech ten Śląsk wróci do TBL.
T – jak To był rzut!!! Jeden z kibiców trafił z połowy boiska i wygrał piłkę od Marcina Gortata. LeBrona Jamesa nie było więc nikt na szczęśliwca się nie rzucił (z gratulacjami:).
U - jak ukochani koszykarze Wrocławia. Maciej Zieliński i Adam Wójcik to żywe legendy polskiej koszykówki. Przy okazji Adam Wójcik potwierdził, że będzie pracował w sztabie Dirka Bauermanna (no, na 99%:) Szczegóły mają zostać dogadane po powrocie selekcjonera polskiej kadry ze Stanów Zjednoczonych.
W – jak Wrocław, czyli miasto które po raz trzeci gościło Mecz Gwiazd (wcześniej 2007 i 2008), choć może po raz piąty, bo w 2009 i 2010 rozegrano tu mecze reprezentacji Polski z najlepszymi obcokrajowcami PLK. Wrocław niestety od kilku sezonów żyje głównie wspomnieniami swojej koszykarskiej wielkości. Powoli może to się zmieni. Za to nie musi się zmieniać Hala Stulecia. Przeszła remont i oby odbywało się tu jak najwięcej koszykarskich imprez bo takich obiektów na świecie nie ma zbyt wielu. Wrocławska Hala Stulecia w maju obchodzić będzie… stulecie oficjalnego otwarcia. 50 lat temu Polacy zdobyli tu srebro Mistrzostw Europy. 4 lata temu grali w organizowanym w naszym kraju EuroBaskecie.
Z – jak Zidek, Jiri. Jeden z głównych organizatorów i twarz czeskiej części przedsięwzięcia. Strasznie sympatyczny gość, („Gortat jest ode mnie większy”), były gracz NBA („to prehistoria”), zwycięzca Euroligi z Żalgirisem, były reprezentant Czech i gracz Prokomu Trefla Sopot („fajnie było znów spotkać Maćka i Adama”). Obiecał że za rok polsko – czeski Mecz Gwiazd odbędzie się w Czechach.
Zdjęcia, filmiki itd. z Meczu Gwiazd tutaj
