To co nie udało się Leo Messiemu, Andersowi Inieście, Cristiano Ronaldo i Jose Mourinho na pewno uda się koszykarzom Barcelony lub Realu. W półfinale Euroligi hiszpańskie zespoły staną naprzeciw siebie. Kto zwycięży – zagra w Londynie, w wielkim finale. W oddalonej o kilka kilometrów od stadionu Wembley hali O2.

REKLAMA
Piłkarska Barcelona poległa w półfinale Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium, Real Madryt przegrał z Borussią Dortmund. Z dwóch hiszpańskich półfinalistów Champions League żaden nie dotarł do finału. W koszykarskiej Eurolidze taki scenariusz nie jest możliwy. Gran Derbi zobaczymy już w półfinale. Co oznacza, że jedna z drużyn z Półwyspu Iberyjskiego na pewno zagra w wielkim finale.
Turniej Final Four rozpocznie się w Londynie już dzisiaj. W Wielkiej Brytanii koszykówka nie jest sportem popularnym, ale z zapełnieniem 20-tysięcznej O2 Arena nie będzie problemów. Tak jak nie ma problemów gdy od czasu do czasu swe mecze grają tu zespoły NBA i tak jak nie było wolnych miejsc podczas turnieju olimpijskiego.
Barcelona i Real to jedne z najsłynniejszych piłkarskich drużyn świata, ale w koszykówce na brak sukcesów też nie mogą narzekać. Barca 17 razy była mistrzem Hiszpanii, 23 razy sięgała po puchar kraju i dwa razy wygrywała Euroligę (2003 i 2010). Real z mistrzostwa Hiszpanii cieszył się 30-krotnie, po puchar sięgał 23 razy i aż 8 razy wygrał Euroligę (wcześniej Puchar Europy).
FC Barcelona
W Barcelonie w ostatnich latach grali Pau Gasol, Marc Gasol, Anderson Varejao czy Ricky Rubio. Wszyscy oni święcili sukcesy z klubem z Katalonii a potem zrobili kariery w NBA. Ale w Barcelonie grał też Dejan Bodiroga (wcześniej był też zawodniekiem Realu), uznawany za najlepszego koszykarza świata, który nigdy nie wystąpił za oceanem. Dziś „koszykarskim Leo Messim” jest Juan Carlos Navarro. 32 letni obrońca przez niemal całą karierę grał dla Barcy. Tylko na jeden sezon (2007-08) wybrał się do Memphis. Przez ostatnią dekadę w europejskiej koszykówce wygrał wszystko co było do wygrania i dołożył do tego sukcesy z reprezentacją Hiszpanii. Do tego trener Xavier Pascual, który w 2008 roku z asystenta trenera stał się pierwszym szkoleniowcem Barcelony.
Real Madryt
W Madrycie koszykarze Realu na sukces w Europie czekają jeszcze dłużej niż piłkarze tego klubu. Królewscy z rozrzewnieniem wspominają drużynę z połowy lat 90-tych z Arvydasem Sabonisem w składzie. Litewski center był największą gwiazdą zespołu, który wygrał Euroligę w 1995 roku. To był ósmy Puchar Europy w historii klubu. Jak na razie ostatni. Real od 2007 roku nie zdobył też mistrzostwa Hiszpanii. Teraz ma się to zmienić. Królewscy prowadzą w lidze ACB a pokonanie Barcelony w Final Four mają zapewnić tacy gracze jak Rudy Fernandez (były zawodnik Portland i Denver, brat doskonale znanej w Krakowie Marty Fernandez, byłej zawodniczki Wisły Can – Pack), Sergio Llull, Felipe Reyes czy wychowanek Nikola Mirotic.
CSKA Moskwa
Barcelona i Real Madryt spotkają się w drugim półfinale w piątkowy wieczór. Wcześniej obrońca trofeum – Olympiakos Pireus zmierzy się z CSKA Moskwa. I będzie to rewanż za ubiegłoroczny finał, w którym niespodziewanie wygrali Grecy 62:61. Chociaż wychodząc na czwartą kwartę przegrywali 13-oma punktami. Rosjanie byli wtedy faworytem i znów są głównym kandydatem do wygrania Euroligi. „Armia Czerwona” goni rekord Realu Madryt. CSKA ma w klubowej gablocie 6 Pucharów Europy (i aż 6 przegranych finałów). Ma też najwyższy budżet (tak około 40 milionów Euro, choć może więcej. Barcelona i Real – ok. 30 mln, a Olympiakos - 19). Mistrz Rosji może też pochwalić się niesamowitym – jak na europejskie warunki – składem. Pierwsza piątka to znakomici Serbowie Milos Teodosic i Nenad Krstic (7 lat w NBA), były gracz Toronto Raptors Amerykanin Sonny Weems, do tego dwaj „wysocy” Rosjanie Viktor Chriapa i Sasza Kaun. Trenerem jest słynny Włoch Ettore Messina, który Euroligę wygrywał 4 razy (w tym dwa razy z CSKA).
Olympiakos Pireus
Rywalem koszykarzy z Moskwy będzie broniący tytułu Olympiakos. Gracy mieli w ostatnich latach rekordowe budżety i niesamowitych koszykarzy, a Euroligę – po raz drugi w historii – udało się wygrać niespodziewanie. Gdy aż tak wielkich pieniędzy i nazwisk w klubie już nie było. Okazało się że warto liczyć na swoich. Vassilis Spanoulis i Georgios Printezis są zawodnikami dla Olympiakosu bezcennymi. Ich akcja dała Grekom Puchar Europy 12 miesięcy temu.