Przyznaję się bez bicia: w ogóle nie interesuje mnie piłka nożna, ale mojego syna TAK , i to bardzo! Dlatego kupiłam mu książkę Zlatana. Zajrzałam do niej i okazało się, że i dla mnie to szalenie interesująca lektura, tylko że z zupełnie innych względów niż dla Daniela.

REKLAMA
Spisana przez Davida Lagercrantza autobiografia Zlatana Ibrahimovica, największej gwiazdy szwedzkiej piłki nożnej musiała stać się bestsellerem i pokładanych w niej oczekiwań nie zawiodła. W ciągu pierwszych dwóch miesięcy sprzedaż wyniosła ponad pół miliona egzemplarzy, prawa do tłumaczenia sprzedano do kilkunastu krajów i rozpoczęto pracę nad filmem na jej podstawie. Ta napisana prostym, slangowym językiem klasyczna opowieść o biednym chłopcu, który wbrew przeszkodom stał się słynny i bogaty, a na koniec poślubił księżniczkę - w przypadku Zlatana okazała się nią, dość niebanalnie, kobieta starsza o jedenaście lat i odnosząca własne sukcesy zawodowe - jest czymś więcej niż intymną spowiedzią jednego z najlepszych napastników świata. Autobiografia Zlatana to także interesujący i niepokojący portret współczesnej Szwecji, która znacząco odbiega od wyidealizowanych wyobrażeń o egalitarnym społeczeństwie nowoczesnych miłośników ekologii.
Urodzony w rodzinie emigrantów z byłej Jugosławii Zlatan, pierwszy szwedzki film zobaczył mając dwadzieścia lat i pomimo swojej miłości do sportu, przez długi czas nie miał pojęcia, kim są szwedzcy idole sportowi. Wychował się w Malmö, w dzielnicy Rosengård, jednym z cieszących się najgorszą sławą gett etnicznych Szwecji. W jego najbliższym otoczeniu obecne były wszelkie możliwe problemy społeczne. Rodzice rozwiedli się, gdy miał dwa lata, matka dość szybko straciła prawa do opieki nad synem, ojciec pił i tylko z rzadka zarabiał (Zlatan często wracał do domu, w którym w lodówce nie było nic oprócz paru puszek piwa), a rodzeństwo miało problemy z narkotykami. Młody Zlatan kradł i zadawał się ze złym towarzystwem. Twierdzi, że gdyby nie futbol, pewnie byłby dziś przestępcą
Jedną z sił napędowych jego życia i błyskotliwej kariery stała się wynikająca z poczucia poniżenia potrzeba rewanżu. „Możesz wyrwać chłopaka z getta, ale nigdy nie wyrzucisz getta z chłopaka!” – twierdzi.
Książka Zlatana jest opowieścią o Szwecji, w której podziały klasowe raczej nawarstwiają się, niż zanikają i która jest tak posegregowana, że dzielnica, w której mieszkasz określa, kim jesteś. Szwedzcy recenzenci podkreślają, że to nie tylko ważny dokument epoki, ale także pozycja o sporej wartości edukacyjnej. Recenzentka dziennika Dagens Nyheter wierzy, że książka Zlatana może „uczynić cuda dla promocji czytelnictwa” zwłaszcza w środowiskach, w których lektura nie jest czymś oczywistym i pożądanym.
Znacznie bardziej pogłębiony obraz dzisiejszej Szwecji, w której problemy wykluczenia i braku tolerancji są równie żywotne jak w innych, wielokulturowych krajach Europy, wyłania się z doskonałego zbioru reportaży pochodzącego, jak i Zlatan, z Malmö szwedzkiego dziennikarza Niklasa Orreniusa. „Szwecja, forever in my heart” to chwilami wstrząsająca lektura . Rasizm, ataki na imigrantów, lęk przed innością i obcymi - w reportażach Orreniusa pełno jest najbardziej palących i wstydliwych problemów współczesności. Wyłania się z nich jednak jeszcze jedna i tym razem niezwykle pozytywna prawda o Szwecji, a mianowicie, że jest to kraj, w którym obok rosnących problemów wykluczenia i podziałów, wciąż bardzo silne jest marzenie o sprawiedliwości społecznej. To dlatego sam Niklas Orrenius zdecydował się zamieszkać z rodziną w wieloetnicznej dzielnicy i wierzy, że Malmö nie będąc idyllą ma ogromny potencjał i pozytywną energię płynącą właśnie z wielokulturowości. To na pewno nie przypadek, że jeden z bohaterów jego reportaży, ortodoksyjny rabin, Shneur Kesselman, który doświadczył na ulicach Malmö antysemickich ataków, sprowadził tu jednak swoją rodzinę i postanowił, że spędzi w tym wyjątkowym mieście swoje życie.