Miałam w planie napisać dziś tekst o kościele szwedzkim (jest zupełnie inny od polskiego), albo o szwedzkiej obsesji bezpieczeństwa vs. polskim ryzykanctwie, jednak na te tematy czytelnicy mojego bloga muszą chwilę poczekać. Powodem obsuwy jest fakt, że w Sztokholmie wyjątkowo wcześnie i w sumie nie do końca oczekiwanie wybuchła wiosna!

REKLAMA
Dlatego zamiast siedzieć przed komputerem musiałam iść na spacer i to na jedną z najpiękniejszych wysp Sztokholmu, Djurgården. Nie byłam zresztą jedyną osobą, której przyszło to do głowy. Tłumy Sztokholmczyków wędrowały ścieżkami wzdłuż brzegów morza, które jest integralną częścią tego miasta. W kawiarniach powystawiano na zewnątrz stoliki, przy których upojeni światłem ludzie popijali kawę wyobrażając sobie, że już jest lato. Pisząc o nieoczekiwanym początku wiosny celowo użyłam określenia „wybuchła”, bo w Szwecji wiosna ma w sobie dziką, wręcz pierwotną radość i witalność. Już niedługo nastanie czas rozkładania koców, gdzie tylko się da i organizowania pikników nawet w centrum miasta (nie znam innego narodu, który tak ukochał sobie spożywanie posiłków na łonie natury czy na parkowym trawniku, jak Szwedzi), ale na razie, jeszcze zanim zrobi się naprawdę zielono, zerknijcie na parę zdjęć z mojego dzisiejszego spaceru.
logo
forpoczty wiosny
logo
błękitna brama na Djurgården
logo
widok z mostu Djurgårdsbron