Skupieni na polskiej debacie, nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, jak niepokojąco zmienia się Europa wokół nas. Nawet kraje, które słyną z tolerancji w gruncie rzeczy mają często narastające problemy z brakiem otwartości.

REKLAMA
Piszę dziś o tym problemie w Magazynie Świątecznym "Gazety Wyborczej" w artykule "Nie tak pięknie w szwedzkim raju".
Na zachętę przytaczam fragment:
"Mieszkam w Szwecji od 13 lat, ale specyfika mojej pracy sprawia, że w pewnym sensie nigdy do końca nie wyprowadziłam się z Polski. Czy jestem w tym skandynawskim kraju imigrantką?
Taka definicja mojej tożsamości była trudna do przyjęcia, zwłaszcza kiedy byłam polską dyplomatką, a jednak reaguję z niepokojem, który jest też moim własnym, kiedy coraz częściej słyszę w Szwecji, jak dużym obciążeniem dla społeczeństwa są imigranci. Czuję też bardzo prywatne ciarki na plecach, gdy zaglądam na stronę internetową rosnącej w siłę nacjonalistycznej partii Sverigedemokraterna (Szwedzcy Demokraci) postulującej ''ulepszenie'' szwedzkiej polityki migracyjnej poprzez takie działania, by potencjalni imigranci, zamiast przyjeżdżać do Szwecji, zostali w swoich krajach..."
Całość artykułu znajdziecie na stronach Gazety Wyborczej: