Szwedzka pisarka Majgull Axelsson jest ukochaną autorką wielu polskich czytelników. Cenią ją zwłaszcza czytelniczki, bo nikt nie pisze o kobietach tak mądrze i wnikliwie, jak ona. Jej najnowsza powieść "Pępowina" już za chwilę pojawi się w polskich księgarniach, a w kwietniowym "Zwierciadle" możecie przeczytać mój wywiad z pisarką na temat macierzyństwa, seksualności kobiet i współczesnej Szwecji. To jednak nie wszystko - w kwietniu Majgull przyjedzie też do Polski na spotkania z czytelnikami w Warszawie i w Gdańsku.

REKLAMA
Majgull Axelsson potrafi zaskakiwać i myślę, że nasza rozmowa, której zapis możecie znaleźć w najnowszym numerze "Zwierciadła" nie należała do banalnych. Tłumaczę tę autorkę na polski od wielu lat i każda jej kolejna powieść zostawia we mnie wyraźny ślad i coś zmienia w myśleniu o świecie i ludziach.
Zachęcam do przeczytania mojego wywiadu z pisarką w kwietniowym "Zwierciadle" na temat jej najnowszej powieści "Pępowina" ( mały fragment tej rozmowy zamieszczam na zachętę także tutaj, na blogu). Dodam, że wszyscy fani Axelsson powinni już dzisiaj zaplanować podróż do Gdańska.
25 kwietnia Majgull Axelsson pojawi się na otwarciu projektu "Odnalezione w tłumaczeniu - Gdańskie Spotkania Tłumaczy Literatury". Rozmowę z nią poprowadzą Justyna Sobolewska i Maciej Robert. Więcej informacji na ten temat można znaleźć na stronie Spotkań:
Co nam zostało z rewolucji
(mały fragment długiej rozmowy)
"(...) Ważnym wątkiem w pani opowieści jest los kobiet, które zyskały złą reputację, bo nie żyją z ojcami swoich dzieci. Dlaczego porusza pani ten temat?
Mam zwyczaj mówić, że w mojej rodzinie jestem pierwszą kobietą na pięć generacji, która zaszła w ciążę po ślubie. Wszystkie inne najpierw zachodziły w ciążę, a potem były, jak to się kiedyś mówiło, „zmuszone wyjść za mąż”. Na ogół nie był to dobry fundament dla małżeństwa. Niemal wszystkie żyły w związkach z mężczyznami, których nie wybrały, ale którzy byli ojcami ich dzieci. W latach 50. ubiegłego wieku zajście w ciążę przed ślubem naprawdę stygmatyzowało kobietę. W trakcie mojego życia dokonały się w Szwecji dwie rewolucje, seksualna i feministyczna, i dzisiaj kobiety same na siebie zarabiają i szczęśliwie żadna nie musi wychodzić za mąż, jeśli tego nie chce.
Mówi to pani, a jednocześnie opisuje historie, które świadczą o tym, że także we współczesnej Szwecji seksualność kobiet, zwłaszcza młodych, może stać się przyczyną ich społecznego odrzucenia, wręcz napiętnowania.
Tak, słowem, którego naprawdę nie znoszę, a które powróciło do języka szwedzkiego i jest znowu używane w celu stygmatyzowania kobiet, jest słowo „dziwka” (szw. hora – przyp. red.). Pod koniec lat 60., kiedy byłam młoda, nikomu nie przyszłoby do głowy, żeby użyć podobnego określenia w rozmowie o dziewczynie, która poszła do łóżka z kilkoma różnymi chłopakami. Gdyby ktoś wtedy nazwał ją „łatwą”, uznalibyśmy go za okaz muzealny. Ocenianie kobiety w taki sposób było postrzegane jako okropnie staroświeckie, a my byliśmy tacy nowocześni i wyzwoleni. Wierzyliśmy, że mamy prawo do naszej seksualności, że jest ona naszą własnością. Dziś o młodych dziewczynach znowu mówi się „dziwka” czy „puszczalska”. "
logo

A tak wygląda okładka powieści "Pępowina"
logo
"Pępowina", Majgull Axelsson, wydawnictwo W.A.B.

Zapraszam też na moją stronę internetową, gdzie można m.in. znaleźć moje wcześniejsze wywiady z autorką:
www.katarzynatubylewicz.pl

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?