W przyszłym tygodniu miłośnicy czytania i mądrych rozmów powinni obowiązkowo wybrać się do Gdańska. Warto przy tym pamiętać, że nawet bardzo długa podróż pociągiem może mieć swoje zalety, jeśli weźmie się na drogę dobrą książkę. Już 25 kwietnia inaugurujemy nowy, ważny festiwal literacki Odnalezione w tłumaczeniu. Gdańskie Spotkania Tłumaczy Literatury. Tego nie możecie przegapić!

REKLAMA
Pierwsza edycja festiwalu Odnalezione w tłumaczeniu. Gdańskie Spotkania Tłumaczy Literatury potrwa od 25 kwietnia do 27 kwietnia i, jak już wcześniej wspominałam, w ciągu tych trzech, intensywnych dni będzie można w Gdańsku spotkać i posłuchać tak rewelacyjnych autorów jak Adam Zagajewski, Majgull Axelsson, Joanna Bator, Szczepan Twardoch, Zbigniew Kruszyński, Grażyna Plebanek, Marek Bieńczyk, Jacek Dehnel i Dariusz Suska (oraz wielu innych). Do rozmów z pisarzami zasiądą tłumacze, zarówno polscy jak i zagraniczni. W Gdańsku będzie można posłuchać prawdziwych mistrzów sztuki translacji, wśród nich Andersa Bodegårda, Jerzego Jarniewicza i Magdaleny Heydel, a rozmowy o sztuce przekładu traktować będą o najbardziej zaskakujących i niebanalnych tematach. Kto nie chciałby się dowiedzieć czegoś na temat tego, jakie pułapki czekają na tłumaczy Gombrowicza, albo czy rewolucja technologiczna wpłynie na sztukę przekładu? Myślę także, że wykład Stefana Ingvarssona „Co zrobić, żeby pikietowe cioty były odpowiednio przegięte po szwedzku w „Lubiewie” Witkowskiego?” lub prowadzony przez Annę Dziewit –Meller panel o koszmarze złych tłumaczeń powinny przyciągnąć tłumy.
Wprawdzie kilku dziennikarzy powiedziało mi niedawno, że festiwal poświęcony sztuce tłumaczenia to po prostu „nisza nisz”, ale moja wrodzona przekora każe wierzyć, że spragniona czegoś naprawdę ciekawego publiczność zaskoczy w Gdańsku niejednego niedowiarka. Także na miłośników fotografii czeka wyjątkowa niespodzianka w postaci wystawy legendarnego, szwedzkiego fotografa Cato Leina (zainteresowanym polecam lekturę mojego z nim wywiadu).
Jednym z celów festiwalu @Odnalezione w tłumaczeniu jest przypomnienie o wyjątkowej roli tłumaczy literatury we współczesnym świecie. Wszak Ryszard Kapuściński twierdził, że to właśnie tłumacz stanie się "postacią XXI wieku".
Niestety o znaczeniu ludzi trudniących się żmudną i samotną pracą nad przekładaniem książek nie pamiętają nawet krytycy literatury, na co zwrócił uwagę Jerzy Jarniewicz w książce „Gościnność słowa”.
„W kraju Boya- Żeleńskiego i Barańczaka krytycy i recenzenci nadal traktują tłumacza jako niewidzialnego człowieka. Żywią przekonanie, że tak jak dzieci mają być widziane, a nie słyszane, tak idealny tłumacz winien być słyszany, ale nie widziany. Na to jednak zgody nie ma.Nie dlatego, że sami tłumacze na to nie pozwolą, ale dlatego, że dynamiczne procesy kulturowe współczesności wymuszają na tłumaczach "coming out"”.
Jednego jestem pewna: w przyszłym tygodniu, w Gdańsku tłumacze wyjdą z szafy i będą bardzo wyraźnie widoczni, na równi z najlepszymi pisarzami. Poza tym to książki, a nie co innego, staną się najważniejszym przedmiotem dyskusji. Nie ma bowiem zgody na spychanie ludzi, którzy czytają, piszą i przekładają w „niszę nisz”.
Wszystkich zainteresowanych gdańskim projektem odsyłam na jego stronę internetową i mam wielką nadzieję, że już bardzo niedługo zobaczymy się nad polskim morzem! :)