Dużo mówi się ostatnio o tzw. umowach „śmieciowych”. Użycie cudzysłowu jest tutaj absolutnie zamierzone. Już samo używanie słowa „śmieciowe” przedstawia te formy zatrudnienia w negatywnym świetle, a ludzi którzy takie warunki pracy proponują lub na nie się godzą cokolwiek oczernia.

REKLAMA
A tymczasem elastyczne formy zatrudnienia, takie jak umowa zlecenia, umowa o dzieło, kontrakt menadżerski czy samozatrudnienie są w moim przekonaniu jedyną sensowną alternatywą dla umów o pracę, które są zasznurowane gorsetem regulacji wynikających z kodeksu pracy.
6 powodów, dla których wybieram elastyczne formy zatrudnienia:
1. Nie wierzę w ZUS. To, że nie chcę (albo chcę w minimalnym zakresie) płacić składki emerytalnej i rentowej wynika z tego, że jestem przekonany, że ZUS nie przetrwa próby czasu i za 42 lata, kiedy to przejdę na emeryturę ZUSu już dawno nie będzie. Myślę, że nie zostaniemy zostawieni samym sobie i pewnie zostanie stworzone jakieś inne rozwiązanie - jakie ciężko w tej chwili przewidzieć, więc po co składać comiesięczne ofiary z wynagrodzenia na ołtarzu instytucji, która i tak nie przetrwa?
2. Wolność wyboru. Od 16 roku życia jestem aktywny zawodowo i zawsze wybierałem elastyczne formy zatrudnienia. Nowe osoby w mojej spółce też chętnie wybierają tę formę zatrudnienia. Dzięki temu co miesiąc zostaje nam więcej w kieszeni. Czy oznacza to, że więcej wydajemy na ciuchy, imprezy, alkohol i konsumpcyjny styl życia? Pewnie tak. Ale prawie każdy kogo znam, kto wybrał taką formą współpracy co miesiąc odkłada kilkaset złotych na przyszłą emeryturę. Form takiego oszczędzania jest wiele, łącznie z takimi, które uniemożliwiają wcześniejszą wypłatę. I jestem przekonany, że emerytura z tych pieniędzy jest dużo pewniejsza niż jakakolwiek mgliste obietnice państwowej emerytury.
3. Koszty pracy. Media od czasu do czasu alarmują, że praktycznie wszystko drożeje. Wśród przyczyn jest prawie zawsze drożejąca benzyna czy rosnące koszty energii elektrycznej. Nikt nigdy nie wspomina o tym, że istotnym składnikiem ceny produktu są koszty pracowników. Na przykład, żeby wypłacić komuś 2017 zł pensji z tytułu umowy o pracę pracodawca musi wydać 3345 zł! Czyli z każdej złotówki wydawanej przez pracodawcę na pensję pracownik otrzymuje jedynie 60 groszy.
4. Elastyczność i jakość. Trudno pogodzić restrykcyjne regulacje kodeksu pracy, stworzonego po to żeby bronić XIX-wiecznych robotników fabryk przed wyzyskiem ówczesnych krwiożerczych kapitalistów, z realiami - na przykład - pracy projektowej czy pracy nastawionej na rezultat. Dlatego umowy elastyczne dają obu stronom dużo większą elastyczność w kształtowaniu współpracy. To nie od siedzenia w pracy przez 8 godzin dziennie rośnie polskie PKB i zyski firm, a od realnie wykonanej pracy bez względu na to w jakim trybie była wykonana. I kiedy praca jest dobrze wykonana nagle urlopy czy zwolnienia lekarskie nie muszą być gwarantowane przez prawo, a gwarantem ciągłości współpracy staje się jakość pracy, która świadczy dana osoba.
5. Umowa a nie stosunek poddańczy. Jest coraz więcej branż, w których zatrudnienie nie jest aktem łaski ze strony pracodawcy, a raczej wynikiem porozumienia dwóch podmiotów, gdzie obie strony mają interes w rozpoczęciu współpracy. Elastyczne formy zatrudnienia lepiej pozwalają opisać takie relacje, gdzie obie strony mają równorzędną pozycje i są świadome na co chcą się umówić.
6. Podatki. Elastyczne formy zatrudnienia w większości przypadków powodują odprowadzenie większej kwoty do budżetu Państwa. Wspomniany pracownik, który z tytułu umowy o pracę otrzyma 2017 zł dołoży się do budżetu Państwa zaliczką w kwocie 181 zł. Tymczasem zaliczka na podatek od wynagrodzenia osoba zarabiająca tyle samo brutto w oparciu np. o umowę o dzieło (ze zwykłym kosztem uzyskania przychodów) wyniesie 403 zł czyli ponad 2 razy tyle. Jest to oczywiście jaskrawy przypadek, ale bardzo często jest tak, że to właśnie ludzie korzystający z elastycznych form zatrudnienia wspomagają budżet większą kwotą, niż gdyby pozostawali w stosunku pracy.
Podsumowując wybór elastycznych form zatrudnienia to wyraz pełzającej rewolucji, której celem jest wyzwolenie się z okowów systemu pracy i ubezpieczeń społecznych, który nie przystaje do wyzwań