REKLAMA
Od kilku lat Krajowe Centrum ds. AIDS regularnie alarmuje o rosnącej liczbie zakażeń HIV wśród gejów. W publikowanych na stronie tej agendy Ministerstwa Zdrowia raportach o sytuacji epidemiologicznej w latach 2009 i 2010 można przeczytać, że "z informacji zebranych w punktach konsultacyjno-diagnostycznych wynika, że niepokojąco rośnie także liczba zakażeń w populacji mężczyzn mających seks z mężczyznami." Na spotkaniach Rady Konsultacyjnej w Krajowym Centrum ds. AIDS, w której pracach mam przyjemność uczestniczyć, prezentowane są bardziej szczegółowe wyniki ankiet z punktów anonimowego testowania, gdzie każdy może bezpłatnie zrobić test na obecność wirusa HIV. Przekaz jest jasny: w środowisku gejów szaleje epidemia HIV/AIDS.
Teza ta nie ma jednak żadnego oparcia w twardych liczbach. Jeśli przyjrzymy się temu dokładniej to zobaczymy, że pogląd o istnieniu epidemii stworzony został na podstawie ankiet przeprowadzanych przy okazji badań krwi na obecność wirusa HIV w punktach anonimowego testowania. I patrząc tylko na wyniki tych ankiet widać korelację: z osób, które wykonały testy i wynik okazał się pozytywny z roku na rok coraz większy odsetek stanowią osoby, które deklarują się jako homoseksualiści. Nie jest to jednak żaden dowód na istnienie epidemii, gdyż może to być spowodowane tym, że:
coraz więcej gejów ma odwagę ujawnić swoją orientację przed światem (w tym przed przeprowadzającym ankietę), więc deklarujących homoseksualność w ogóle przybywa
liczne kampanie społeczne adresowane do gejów uwrażliwiły ich na tą kwestię i badają się liczniej i częściej niż osoby heteroseksualne, więc jest ich nieproporcjonalnie dużo w punktach testowania, a badając się wielokrotnie dodatkowo zaciemniają obraz.
coraz więcej gejów ma odwagę ujawnić swoją orientację przed światem (w tym przed przeprowadzającym ankietę), więc deklarujących homoseksualność w ogóle przybywa
liczne kampanie społeczne adresowane do gejów uwrażliwiły ich na tą kwestię i badają się liczniej i częściej niż osoby heteroseksualne, więc jest ich nieproporcjonalnie dużo w punktach testowania, a badając się wielokrotnie dodatkowo zaciemniają obraz.
Dlatego, żeby móc powiedzieć, że wśród gejów szaleje epidemia HIV/AIDS trzeba by ustalić ilu gejów żyje w Polsce i ilu z nich zakaża się co roku wirusem HIV, a następnie odnieść to do liczby osób heteroseksualnych w Polsce i ilości zakażeń w tej grupie. Niestety nie sposób ustalić ilu gejów żyje w Polsce (szacunki są zbyt rozbieżne, żeby się nimi posiłkować), ani tym bardziej ilu z nich zakaża się co roku. Co więcej pomiędzy samym zakażeniem, a ewentualnym wykryciem mogą minąć lata, więc nawet wzrost wykrywalności nie musi oznaczać, faktycznego wzrostu zakażeń w danym okresie czasu.
Rzecz ma się podobnie jak z wykrywalnością przestępstw. Wzrost wykrywalności przestępstw nie oznacza wzrostu liczby przestępstw. Oznacza to tylko, że np. ze wszystkich kierowców przekraczających prędkość złapano większą ich część. Nic to jednak nie mówi o ilości osób przekraczających prędkość.
Nie bagatelizując absolutnie problemu jakim jest HIV/AIDS zarówno wśród gejów jak i reszty społeczeństwa, chciałbym podkreślić, że brak jest jakichkolwiek statystycznych danych potwierdzających, że wśród gejów w ostatnich latach dynamicznie rośnie liczba zakażeń. I konia z rzędem temu, kto wymyśli w jaki sposób skalę zjawiska zmierzyć.
