www.stopwariatom.pl

REKLAMA
Za oknem 32 C, dzień nad komputerem dłuży się w nieskończoność. Jedyna myśl, która trzyma Cię przy życiu to piątek. Zapakowana fura czeka już na parkingu, a Ty odliczasz minuty do wyjścia z pracy. Może dziś pobijesz kolegów, w zeszłym tygodniu miałeś czas 3.45, ale Bartek był lepszy (pewnie miał szczęście i nie stał na bramkach przed wjazdem na obwodnicę Trójmiasta). Ale tym razem pociśniesz, w końcu po co tracić… czas.
Znacie? Każdy ma swój powód, spieszyć można się na wakacje, do dzieci, do męża, żony czy kochanki. Zawsze pojawia się jakieś wytłumaczenie. Oczywiście znasz te wszystkie kampanie, ale przecież, jesteś dobrym kierowcą, uważnym a ograniczenia prędkości? Z czym do ludzi, kto w Polsce jeździ przepisowo? Wtedy to dopiero byś powodował zagrożenia na drodze no i nie chcesz tracić… czasu.
Z drogowymi wariatami jest ciężko, właściwie żadne bezpośrednie komunikaty do nich nie trafiają. Nie identyfikują się z tymi, którzy powodują wypadki, bo nie dopuszczają do siebie myśli, że mogliby nimi być. Mimo to, potrafią być bardzo stanowczy wobec bezpieczeństwa na drodze, kiedy za kierownicą siada ktoś z ich bliskich. Znam wielu wariatów, którzy jako pasażerowie są niczym radar prędkości na stałe zamontowany w samochodzie. I tu właśnie pojawia się iskierka nadziei, że jest jednak na nich sposób.

W niebie nie ma pierogów. Chcę Cię dziś całować. Sam kredytu nie spłacę. Mamo, czekamy w domu.
30 lipca ruszyła kampania „Kochasz? Powiedz stop swojemu wariatowi drogowemu” z laurką dla kierowcy, czyli perswazja zamiast groźby. Organizatorzy wierzą w siłę miłości i perswazji najbliższych. Nie jest to tylko szczytna idea, ale jeden z wniosków z ewaluacji przeprowadzonych po poprzednich odsłonach kampanii Stop Wariatom Drogowym. 73% kierowców przyznaje, że pasażerowie nie zwracają im uwagi jednocześnie deklarując, że to właśnie ich opinia jest dla nich najważniejsza. Fundacja PZU podjęła więc wyzwanie, do końca roku chce aby do polskich kierowców trafiło 2 mln niebieskich serc. Można wybrać jeden z szablonów lub samemu uzupełnić puste serce. Więcej o samej kampanii w tekście "Komu w drogę, temu serduszko".
logo
Laurka dla kierowcy? Krytycy kampanii zarzucają jej zbyt prostą formę, bez „tego czegoś”, brak przewrotności i zaskoczenia. Ale czy to nie jest właśnie proste? Na świecie już jakiś czas temu zmieniło się podejście do kampanii społecznych, wpłynęły na to wyniki ewaluacji największych projektów ostatnich lat. Masowe kampanie są skuteczne tylko wtedy, kiedy są proste. 
Żadne wyzwanie - oburzają się kreatywni. Czyżby? Emocja, słowo, zmiana. To dopiero wyzwanie. Jak dla mnie kreacja VML jak najbardziej temu zadaniu sprostała, z niecierpliwością czekam na następną odsłonę kampanii. A teraz biegnę do najbliższego odziału PZU, żeby zaopatrzyć się w serduszka, którymi zamierzam obdarować całą rodzinę :)
***
Kampania PZU miała już dwie wcześniejsze odsłony. Działania pokazujące kierowcom nieodpowiedzialne i niebezpieczne zachowania na drodze prowadzone były w 2005 i 2006 r.
• Kreacja: VML
• Reżyseria: Konqubinat
• Zdjęcia: Łukasz Żal
• Produkcja: Papaya Films
• Planowanie i zakup mediów: Starlink
• Działania PR, eventy oraz komunikacja wewnętrzna: On Board PR
• Muzyka w spocie: „We Might be Dead Tomorrow” Soko