Ludzie tworzący kampanie społeczne od lat podzieleni są na dwa obozy. Tych, którzy uważają, że gwarancją sukcesu kampanii jest zastosowanie zasady „kawa na ławę”, czyli bez kombinowania trafiać jasnym, mocnym, często kontrowersyjnym przekazem. Drugi obóz, stosunkowo młodszy to miłośnicy niedopowiedzeń, ironii , niespełnieni literaci zakochani w kunszcie słowa i frazeologicznych gierkach. Każdy z obozów ma rzeszę zwolenników i przeciwników, a także za pomocą odpowiednich algorytmów wyselekcjonowaną i opisaną grupę docelową.
REKLAMA
Jan Mosiejczuk i Tomasz Chojnacki z Blacklama.pl. – twórcy kampanii "Poland. Come and Complain" zdecydowanie należą do tej drugiej grupy.
Kilka dni temu redakcja portalu PRoto poprosiła mnie o skomentowanie głośno dyskutowanej kampanii "Poland. Comme and Complain". Fakt ten bardzo mnie ucieszył, bo jestem jej wieką entuzjastką.
W moim odczuciu pomysł chłopaków z Blacklamy jest błyskotliwy, dowcipny i wybijający się na tle tworzonych na jedno kopyto, nudnych kampanii promujących miasta, regiony czy kraje.
Jednak nie to jest największym atutem tej kampanii. Im, udało się coś znacznie większego. Zrobili unikalną kampanię lustrzaną. Działającą na zasadzie dwustronnego, powiększającego lusterka. Świat czyta z niej obraz rzeczywisty – ani powiększony, ani pomniejszony - odbierając Polaków jako, skromnych, dowcipnych z dużym dystansem do siebie Europejczyków. Taka optyka pozwala na łatwe wychwycenie właściwej informacji wypowiadanej w spocie przez lektorkę, czego dowodem jest pozytywny międzynarodowy feedback ("The Telegraph", "Financial Times" i portal PR Daily, Michael Steen, "Financial Times").
Tu można byłoby już sprawę zamknąć, pisząc „kampania na 5+”, idealnie spełniła swoje zadanie. Ale jest jeszcze druga strona lustra, ta powiększająca, w której przeglądamy się my sami, Polacy. Niedoceniający narodowego dorobku, wiecznie niezadowoleni i niedowartościowani, z kompleksami wobec reszty świata. Może te ponad 18 tys. fanów na facebooku, głównie ojczystych, oznacza właśnie, że my dużo bardziej niż świat potrzebowaliśmy takich przegadanych, ironicznych obrazów i oprócz tego, że doceni nas zagranica sami też przyznamy, że koniec końców mamy się czym pochwalić.
Wtedy sukces kampani mnożymy razy dwa, a chłopakom można przybić piątkę nie tylko za kreację, ale też za zdolności ekonomiczne, bo nie często mamy doczynienia z kampaniami społecznymi "2 w 1".
---
Warto zajrzeć na prowadzony w języku angielskim profil akcji gdzie pojawiają się codziennie nowe memy z hasłami nawiązującymi do przesłania akcji, np.:
