To nie był zwykły mecz. To była koszykarska masakra wykonana przez podopiecznych Mike'a Krzyzewskiego. Amerykanie w swoim trzecim spotkaniu na Igrzyskach Olimpijskich rozgromili reprezentację Nigerii 156:73, bijąc tym samym rekord punktowy Igrzysk.
REKLAMA
Poprzedni należał do Brazylijczyków, którzy w 1988 roku w Seuli pokonali Egipt 138:85. Amerykanie przeskoczyli poprzeczkę o 18 punktów. Historyczne punkty zdobył Andrea Igudala celnym rzutem za 3 w czwartej kwarcie.
Dla obrońców tytułu olimpijskiego starcie z Nigerią od samego początku zapowiadało się na lekki spacerek. Gwiazdy ligi NBA co akcję zdobywając punkty, tym samym zgłosili akces do pobicia wszelakich rekordów. Po pierwszej kwarcie prowadzili już 49:29. - Blisko 50 oczek w ciągu 10 minut gry, a przed nami jeszcze trzy kwarty. Co oni, 200 punktów chcą zdobyć? - pomyślałem.
Amerykanie grali szybko, widowiskowo, bajecznie. Niesamowite kontry, kończone efektownymi wsadami i trójki, tak to było najlepsze! Łącznie reprezentanci Stanów Zjednoczonych trafili - uwaga - 29 rzutów zza linii 6,75! Najwięcej, bo aż 10 razy z tej odległości ''dziurawił'' kosz Nigeryjczyków, Carmelo Anthony. Gwiazdor nowojorskich Knicks był najlepszym strzelcem swojego zespołu z rekordowymi (ile ich było?!) 37 punktami! Co więcej, Anthony dokonał tego w ciągu zaledwie 14 minut gry! Niesamowite.
I choć cały mecz jest wielką dumą dla Stanów Zjednoczonych, to tak naprawdę był nieco niewygodny dla ich legendarnego szkoleniowca Mike'a Krzyzewskiego. Naczelnemu dyplomacie wśród koszykarskich trenerów nie wypadało okazywać radości. Przez całe 40 minut Coach K zachowywał klasę, a po spotkaniu tradycyjnie uciął sobie krótką pogawędkę z trenerem przeciwników. Ciekawe, co mu powiedział, bo gratulacje mogłyby zostać odebrane jako sarkazm. Nieważne.
Amerykanie są murowanym kandydatem do złotego medalu Igrzysk Olimpijskich. W sobotę kolejne grupowe starcie - tym razem z Litwą. I choć tym razem o nowy rekord punktowy będzie ciężko, to efektownych akcji na pewno nie zabraknie.
Rekordowe statystyki Amerykanów.
Pozdrawiam,
Paweł
